w<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>

<channel>
	<title>Kardell@weblog</title>
	<atom:link href="http://weblog.kardela.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://weblog.kardela.net</link>
	<description>Jestem otwarty, jak kod, który propaguję. Szanownym Paniom zapewne się to nie spodoba. ;-)</description>
	<pubDate>Sat, 03 May 2008 13:54:27 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.5.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>AvP Requiem i krwiodawstwo</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/05/03/alien-vs-predator-requiem-i-krwiodawstwo/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/05/03/alien-vs-predator-requiem-i-krwiodawstwo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 May 2008 13:53:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Wszystkie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=299</guid>
		<description><![CDATA[Zdecydowałem się obejrzeć ten film, chociaż tą serię uważam za zdecydowaną klapę. Sposób w jaki Obcy rozprawiają się ze swoimi wrogami - tudzież ofiarami budzi politowanie. Podobnie jak w 4 części Alien&#8217;a zamiast atakować bez chwili zastanowienia tutaj czają się i wydają się dużo myśleć. Zamiast biec na wroga w pędzie dzikiego, bezlitosnego stwora - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdecydowałem się obejrzeć ten film, chociaż tą serię uważam za zdecydowaną klapę. Sposób w jaki Obcy rozprawiają się ze swoimi wrogami - tudzież ofiarami budzi politowanie. Podobnie jak w 4 części Alien&#8217;a zamiast atakować bez chwili zastanowienia tutaj czają się i wydają się dużo myśleć. Zamiast biec na wroga w pędzie dzikiego, bezlitosnego stwora - tutaj, podobnie jak w czwórce chodzą jak strusie skubiące trawkę. Scenariusz taki sobie przeciętny, nawet nie wiadomo, z którym bohaterem się identyfikować, który jest czołowy. Widać dużo niedoróbek. Mnie ogólnie śmieszyło to jak Obcy przebijali komuś czaszkę, a gościowi nawet kask z głowy nie spadł. I Predator, który świecącym się płynem w fiolce zacierał ślady &#8220;alieniej&#8221; jadki. W ogóle to Predatorzy powinni zmienić dostawców swojego łowieckiego sprzętu, bo jakiś taki zawodny wydawał się tym razem. <span id="more-299"></span><br />
Ale tak na prawdę nie tą kwestię chciałem poruszyć. Otóż oglądając te krwawe sceny, gdzie dobrzy i źli ludzie giną jeden po drugim (w większości bezbronni), zastanowiłem się w czym tkwi fenomen w oglądaniu tego typu filmów w dzisiejszych czasach, mam na myśli horrory i thrillery. Oczywiście każdy szuka wrażeń, każdy chce co jakiś czas wydzielić swoją adrenalinę. Jedni robią to poprzez sporty ekstremalne inni idą na łatwiznę i idą do kina zobaczyć kolejną Piłę czy AvP. To jest specyfika dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego, z którego tak na prawdę tylko niewielki procent jest uzbrojony. Reszta czy chce czy nie jest pacyfistyczna. Ludzie na co dzień nie są specjalnie zagrożeni, chyba, że przez swojego szefa, czy szefową w pracy. Mogą tylko jak te barany patrzeć jak kolejna wieża WTC się wali. Co ciekawe zawsze miałem po oglądaniu takiego typu filmu odczucie zagrożenia, że pod dachem za oknem już czai się Obcy i co by było gdybym miał stawić mu czoła - pewnie bym uciekł :-D. Nie wiem jak uciekanie udawało się ludziom w tym filmie, bo Obcy z reguły biegali dużo dużo szybciej i do tego potrafili skakać na duże odległości. Cokolwiek w tej kwestii mnie w tym filmie najbardziej dotknęła strata tej blondyneczki, która nie dożyła do końca filmu. Przez przypadek została rozcięta na pół gwiazdą Predatora. Oczywiście obywatele przez chwilę musieli podziwiać odrywające się flaki od górnej części korpusu młodej niewiasty, która nie zdążyła dać nacieszyć się swoim słodkim ciałkiem chłopaczkowi (jednemu z bohaterów) - skończyła marnie.<br />
Teraz zastanówmy się jakie trendy wrażeń kreują reżyserzy tego typu filmów. Widać, że dzisiaj w cenie jest oglądanie ludzkich wnętrzności w innej kompozycji niż na co dzień. Sama krew nie tworzy już tylu emocji, ale na pewno pomaga przy nakręcaniu tej emocjonalnej spirali. Oczywiście tak jak i w moim przypadku największym szokiem było poczucie wielkiej straty - straty ładnej blondyneczki w wieku brzoskwinki. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> W pełni utożsamiłem się na te 2 minuty z chłopaczkiem, który w szale zaczął o dziwo celnie strzelać do Predka, chyba z M50-tki. Ogólnie film AvP 2 nie jest dobrym thrillerem do analizy, bo jest po prostu prostacki, ale cóż padło na niego.<br />
W każdym razie niesamowite, jak dzisiejsze bezbronne społeczeństwa, które nie muszą być odpowiedzialne za indywidualne bronienie swoich terytoriów, ponieważ są do tego celu powołane odpowiednie służby, są słabe i łatwe w manipulacji. O tym fakcie świadczy chociażby naiwna reakcja społeczeństwa amerykańskiego po atakach &#8220;terrorystycznych&#8221;. Patogenne społeczeństwo niewrażliwe, nieświadome realnych zagrożeń zachowuje się jak stado baranów otoczone przez watahę wilków. Tak jak sentencja o demokracji mówi: &#8220;Demokracja to kult wilków wyznawany przez osły.&#8221;. Obywatele - &#8220;citizeni&#8221; wolą w mniejszym stopniu podrażniać swoje nerwy tylko co jakiś czas oglądając horrory i thrillery, natomiast na co dzień są nieświadomi swojej zguby, tak jak Ci, którzy polegli w gruzach WTC.<br />
Jako terapię proponowałbym obejrzeć sobie kilka medycznych filmów dokumentalnych np. z konfliktu w Wietnamie, jak operuje się amerykańskiego żołnierza - niedawno pewnie jeszcze &#8220;citizena&#8221;, z kilkunastoma dziurami w ciele, z których wylewają się wszystkie substancje, gdzie w międzyczasie amputują mu nogę (to widowisko zawdzięczam koledze, który swego czasu intensywnie interesował się konfliktami zbrojnymi od kuchni). Albo filmik, gdzie pokazane jest podrzynanie gardła z ostatecznym odcięciem głowy dokonane przez irackiego ekstremistę na Irakijczyku, który zdradził swój kraj.<br />
Możliwe, że zbyt daleko zaszedłem w swojej wypowiedzi, ale zdajcie sobie sprawę, jak ludzka wyobraźnia w wielu kwestiach ucieka po prostu w kosmos i do jakich absurdów to prowadzi. Każdy non-vege obywatel zjadłby mięska, ale na zabijanie i patroszenie zwierzęcia patrzeć sobie nie życzy. Pozmieniało się trochę, zmieniło się społeczeństwo, natomiast nie zmienił się człowiek, zostały te same hormony i atawizmy. Każdy musi dać od czasu do czasu temu upust, jak tego dokona w obecnych warunkach - nie wiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/05/03/alien-vs-predator-requiem-i-krwiodawstwo/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Laptopy i MS Vista</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/04/27/laptopy-i-ms-vista/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/04/27/laptopy-i-ms-vista/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 13:12:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Linux]]></category>

		<category><![CDATA[Moja praca]]></category>

		<category><![CDATA[Wszystkie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[Teraz lepiej orientując się w sytuacji na rynku komputerów mobilnych tudzież zwanych notebookami, czy też laptopami, zauważyłem, iż Wolne Oprogramowanie ma tutaj wąskie pole do popisu, nie z racji iż jest niefunkcjonalne lecz z powodu warunków gwarancyjnych na ten sprzęt komputerowy. Mowa jest tutaj o tylko nowym sprzęcie, gdzie w dzisiejszych czasach mamy pre-instalowane MS [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Teraz lepiej orientując się w sytuacji na rynku komputerów mobilnych tudzież zwanych notebookami, czy też laptopami, zauważyłem, iż Wolne Oprogramowanie ma tutaj wąskie pole do popisu, nie z racji iż jest niefunkcjonalne lecz z powodu warunków gwarancyjnych na ten sprzęt komputerowy. Mowa jest tutaj o tylko nowym sprzęcie, gdzie w dzisiejszych czasach mamy pre-instalowane MS Visty.<span id="more-298"></span><br />
Warunki gwarancji domyślnej mówią, iż w momencie zmiany systemu operacyjnego na inny tracimy ją. Aż żal mi tych wszystkich ludzi, którzy inwestują w technologię Intel Core 2 Duo, czy Gigabajty pamięci operacyjnej, które i tak zżerane są na wejściu przez ten wybitny system operacyjny (test performance-u laptopa mojego wujka w jego Viście ocenił wydajność jego sprzętu na 3.0 - ocena dostateczna, jego laptop do 2 rdzenie Intela 2GHz, 2GB RAM itd. ;-)). Jego jedyną dobrą stroną jest w tym patologicznym układzie na rynku laptopów jego obszerna kilku-Gigabajtowa baza sterowników do sprzętu mobilnego. Aktualnie nawet Windows XP przegrywa z Vistą, iż tak jak np. w moim przypadku nie zawiera sterowników do obsługi dysków twardych Toshiby w moim HP Pavilionie i proces instalacji nie był możliwy bez uprzedniej modyfikacji płyty instalacyjnej z tymże systemem.<br />
Czy ktoś orientuje się na jakim etapie procesu komercyjnego podejmowana jest decyzja o tym jaki system operacyjny jest pre-instalowany na danym sprzęcie, w tym wypadku na laptopie. Na rynku angielskim nie spotkałem się jeszcze z alternatywą w postaci pre-instalowanego Linuksa na laptopie a wiem, że w Polsce takowe były i są.<br />
Czy w przypadku pre-instalowanego Linuksa gwarancja również jest tak ułomna?<br />
Jest to sprawa poważna, ponieważ argument utraty gwarancji w większości przypadków wybija z głowy użytkownikowi pomysł zmiany systemu nawet jeśli jest on bardziej wydajny, jak Linux, czy MS Windows XP. Ja z moim laptopem postąpiłem nierozważnie i liberalnie. Pre-test sprzętu (pewnie też dostałbym ocenę 3.0) mojej pre-instalowanej Visty nie zdążył się wymielić (bo raczej nie przypominało to wykonywania) - sformatowałem ten <em>crap and I`m happy now!</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/04/27/laptopy-i-ms-vista/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Demokracja - politeja czy ochlokracja?</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/demokracja-politeja-czy-ochlokracja/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/demokracja-politeja-czy-ochlokracja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 20:12:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ciekawe]]></category>

		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2008/03/24/demokracja-politeja-czy-ochlokracja/</guid>
		<description><![CDATA[Pozwolę sobie skierować do strony z fragmentem książki, który akurat mnie zainteresował. Kwestia dotyczy tutaj oczywiście naszego ulubionego ustrojstwa zwanego demokracją analizowaną i wdrażaną już w czasach starożytnych. Przeczytaj
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pozwolę sobie skierować do strony z fragmentem książki, który akurat mnie zainteresował. Kwestia dotyczy tutaj oczywiście naszego ulubionego ustrojstwa zwanego demokracją analizowaną i wdrażaną już w czasach starożytnych. <a href="http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_11.html">Przeczytaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/demokracja-politeja-czy-ochlokracja/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>The Great Global Warming Swindle</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/the-great-global-warming-swindle/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/the-great-global-warming-swindle/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 17:46:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ciekawe]]></category>

		<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<category><![CDATA[Ochrona środowiska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2008/03/24/the-great-global-warming-swindle/</guid>
		<description><![CDATA[Jestem właśnie po domowej projekcji dokumentu pt. The Great Global Warming Swindle. Dokument, który dementuje teorie, które m.in. w An Inconvenient Truth porywały nasze serca. Niesamowite, jak na przełomie XX i XXI wieku do perfekcji opanowano kontrolę człowieka, ludzi, społeczeństwa za pomocą propagandy, bazując na jego wrodzonych skłonnościach i innych cechach, które przesądzają o jego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem właśnie po domowej projekcji dokumentu pt. The Great Global Warming Swindle. Dokument, który dementuje teorie, które m.in. w An Inconvenient Truth porywały nasze serca. Niesamowite, jak na przełomie XX i XXI wieku do perfekcji opanowano kontrolę człowieka, ludzi, społeczeństwa za pomocą propagandy, bazując na jego wrodzonych skłonnościach i innych cechach, które przesądzają o jego krótkowzroczności i naiwności. <span id="more-295"></span><br />
Jak ludzka skłonność do poszukiwania wrażeń, rewelacji, emocji wpuszcza go &#8220;w maliny&#8221; i jak to jest sprytnie wykorzystywane przez zachłanną lisią klasę biurokratyczną, czy to w centrali - Warszawie, czy w Brukseli, czy też siedzibie ONZ. Można powiedzieć, iż obecna socjotechnika przeszła najśmielsze oczekiwania radzieckiego socrealizmu. Po co siłą, przymusem zmuszać go [łobywatela] do postępowania wedle dyktatury (żeby wszyscy w koło gadali), lepiej niech sam zapędzi się w kozi róg. Tak też się dzieje. I wydaje się, że nawet era informacyjna tego specjalnie nie zmieni, bo kto drąży w poszukiwaniu prawdy, to będzie drążył, a kto ogląda tylko śmieszne filmiki na YouTube i czyta rewelacje z Pudelka, będzie to zapewne robił nadal. Problem w tym, że proporcja tych pierwszych do tych drugich, jest jak populacja Szwajcarii do Niemiec - cholernie nieproporcjonalna.<br />
Aż nieprawdopodobne, iż nawet ja dałem się złapać na ten socjotechniczny trick Al&#8217;a Gore&#8217;a, dobrze, że przynajmniej nie czytałem &#8220;Kodu Leonarda Da Vinci&#8221;.<br />
Widać, jak wpływowe sfery wielu środowisk, czy to politycznych, religijnych, czy też finansowych, wzajemnie podkładają sobie świnie, kompromitując jedna drugą, rzucając rządnej wrażeń publice jakieś rewelacje, których dementowaniem zajmie się już niestety tylko może z 5% ogółu.<br />
Dzięki bogu, że należę do ludzi spokojnych, którzy nie ekscytują się notorycznie tak kretyńsko w swym życiu. Nieprawdopodobne, że nawet naukę dotknęła ta choroba, na siłę musiała stać się bardziej ekscytująca (pełna katastrof i szokujących prognoz, teorii i przepowiedni), żeby wykarmić nową klasę science-biurokratów i żurnalistów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/03/24/the-great-global-warming-swindle/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>iPod Classic</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/ipod-classic/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/ipod-classic/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 15:27:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Mjuzik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2008/03/23/ipod-classic/</guid>
		<description><![CDATA[Tego iPoda zakupiłem sobie jakiś miesiąc temu i chciałem podzielić się wrażeniami. Dużo mówi się o tym jakie to wyroby Apple&#8217;a są wspaniałe - ja za to mam trochę odmienne zdanie. Oprócz tego, że pojemność to ma sporą - 80GB lub 160GB, to sama ergonomia i funkcjonalność życzy sobie wiele. Mnie jako dotychczasowego użytkownika 1 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tego iPoda zakupiłem sobie jakiś miesiąc temu i chciałem podzielić się wrażeniami. Dużo mówi się o tym jakie to wyroby Apple&#8217;a są wspaniałe - ja za to mam trochę odmienne zdanie. Oprócz tego, że pojemność to ma sporą - 80GB lub 160GB, to sama ergonomia i funkcjonalność życzy sobie wiele. Mnie jako dotychczasowego użytkownika 1 gigabajtowego iRivera T30 dość szybko kilka rzeczy zirytowało. Wiadomo, iż są to urządzenia przenośnie służące do słuchania muzyki w większości przy użyciu słuchawek dousznych (<em>earphones</em>) i szanujący siebie użytkownik dba o swój słuch, aby jak najdłużej cieszyć się tym zmysłem, monitoruje i reguluje głośność muzyki. iPod rozczarowuje, gdyż nie ma skali tylko prostacki pasek głośności. Co z tego, że na &#8220;hasło&#8221; mogę sobie zablokować wyższe głośności, aby sobie nie rozwalić uszu przypadkiem, gdy zbyt gwałtownie przekręcę palcem po touch-kółku.<span id="more-294"></span> Przez takie niby nic nie wiem, czy mój słuch w danym momencie wyostrza się, czy tępi. Dzięki iRiverowi mogłem słuchać muzyki przy minimalnej głośności na skali od 0 do 40 w przedziale od 10 do 20 (średnio 16) - w zależności od słuchawek różnych producentów. Tutaj na oko mi się to nie udaje regulować, wiem natomiast, że słuch mi się tępi, bo zawsze istnieje skłonność do <em>volume up</em>.<br />
Kolejnym mankamentem jest obsługa tego nośnika za pomocą tylko iTunes. 6 generacja iPodów z odmienionym hardwarem i zakodowanym firmwarem nie daje możliwości instalacji na iPodzie linuksowych wersji oprogramowania jak Rockbox. To z kolei pociąga za sobą kolejne trudności - nie ma wsparcia dla OGG Vorbis, a uruchomienie tego całkowicie pod GtkPod jeszcze mi się nie udało (chyba za mało próbowałem).<br />
Wskaźnik baterii wariuje jak chce, raz akumulator jest rozładowany, za chwile, w 1/3 pełny (wersja dla optymistów). Plików multimedialnych innych niż mp3 (i inne komercyjne pierdy) oraz mp4 nie daje się do niego wcisnąć.<br />
Po tych ograniczonych możliwościach modyfikacji ustawień odpowiadających za funkcjonalność podczas odtwarzania muzyki powoduje, że mam &#8220;smaka&#8221; sprzedać go lub oddać siostrze i przejść na starszą 5,5 lub 5 generację, gdzie Linux ma już swój duży wkład.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/ipod-classic/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Easter breakfast</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/easter-breakfast/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/easter-breakfast/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 14:16:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<category><![CDATA[Wszystkie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2008/03/23/easter-breakfast/</guid>
		<description><![CDATA[No więc takie miałem dzisiaj śniadanie wielkanocne, że hoho. Prace w kuchni o wczesnej godzinie wskazywały, że będzie. Oczywiście moje usposobienie do tych tradycji jest raczej bierne, jedynie moja mama, babcia jest w stanie mnie zmobilizować do pracy przy przygotowaniach.
Z racji, że jestem na obczyźnie kto inny jest już inicjatorem. Jest nim gość, który mieszka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No więc takie miałem dzisiaj śniadanie wielkanocne, że hoho. Prace w kuchni o wczesnej godzinie wskazywały, że będzie. Oczywiście moje usposobienie do tych tradycji jest raczej bierne, jedynie moja mama, babcia jest w stanie mnie zmobilizować do pracy przy przygotowaniach.<span id="more-293"></span><br />
Z racji, że jestem na obczyźnie kto inny jest już inicjatorem. Jest nim gość, który mieszka na naszym <em>flacie</em> - wybitny polski romantyk, katolik, tradycjonalista i niepoprawny też optymista zwany dalej Mr T (nie B.A. Baracus, tylko Pan polska Tradycja [tradycja przez duże T]). Do prac Mr T włączył się nawet wujek, który na co dzień ateizmem świeci, ale widocznie skusiła go świadomość spożywanych potraw - kiełbaska z polskiego sklepu, sałatka jarzynowa, wędlinki i jajka. Oczywiście ja pojawiłem się pod koniec przygotowań i wkładu żadnego nie miałem, ale miałem brać czynny udział w tej ceremonii. Wszystko było już gotowe na stole u wujka około godziny 10AM (jego pokój jest większy i pełni rolę pokoju gościnnego). Do spożywania planowo miały być tylko 3 osoby, ponieważ pozostali byli niestety w pracy. Hasła do spożycia nikt nie rzucił, bo jakże - zaczynamy wszyscy razem, a w międzyczasie Mr T obwieścił, iż musi się przed tym wykąpać, gdyż nie czynił tego także wczoraj. No to czekaliśmy z wujkiem. Po 30 minutach czekania stwierdziłem, iż pójdę porobić coś na swoim lapku, a wujek czy chciał czy nie chciał czekać musiał, bo świąteczna strawa na jego ławie zalegała. Mr-owi T całe przygotowanie, łącznie z namaszczeniem swego ciała, zajęło około 2,5 godziny. Pod koniec jego przygotowań o dziwo pojawił się gość - taka kobieta, która jest bliską koleżanką Mr T. Ja wtedy siedziałem już w swoim pokoju zajęty pracą, zapomniałem już o śniadaniu, jakiekolwiek ono miałoby nie być - była za to 12:50PM. Oczywiście na ponowne uczestnictwo nie dałem się już namówić (poleciał gryps w stylu &#8220;czemu nie przyjdziesz, jesteś jakiś dzik?&#8221;, zjadłem swój obiad - jaki był to był.<br />
Dlatego rada dla tych co mają &#8220;smaka&#8221; na śniadanie wielkanocne - zrób &#8220;se&#8221; sam! pamiętajcie tylko <em>self-made</em>! Później śmiałem się w duchu, że gdyby żonaty Mr T &#8220;umówił się&#8221; z tą laską na 3PM, to wujek bezwiednie czekałby na swoją przekąskę do jej przyjścia.<br />
Dlatego od dłuższego już czasu powtarzam sobie: &#8220;Żadnej religii, jedynie jeszcze tradycja, aby zrobić przyjemność bliskim&#8221;. A takim katolikom dziękuję, bez względu na to jakie ich świąteczne przygotowania urocze by nie były w kontrze z moim ateistycznym &#8220;nicnierobieniem&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/03/23/easter-breakfast/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>MoS Club London</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/03/02/mos-club-london/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/03/02/mos-club-london/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 14:52:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Mjuzik]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2008/03/02/mos-club-london/</guid>
		<description><![CDATA[A no odwiedziłem ten znany klub w Londynie - Ministry of Sound. O dziwo muszę powiedzieć, ale spokojnie mogą z nim konkurować te wrocławskie. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się czegoś większego, a tutaj przeciętna przestrzeń. Muzyka na barze na początku w porządku. Zasłużony didżej grał jak trzeba. W pudełku (box) pierwszy dysk dżokej na &#8220;lineupie&#8221; na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A no odwiedziłem ten znany klub w Londynie - <a href="http://club.ministryofsound.com/club">Ministry of Sound</a>. O dziwo muszę powiedzieć, ale spokojnie mogą z nim konkurować te wrocławskie. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się czegoś większego, a tutaj przeciętna przestrzeń. Muzyka na barze na początku w porządku. Zasłużony didżej grał jak trzeba. W pudełku (box) pierwszy dysk dżokej na &#8220;lineupie&#8221; na początku delikatnie pomykał powoli przyspieszając. Jednak po wymianie na obu konsoletach zaczął się jakiś electro-saw. <span id="more-292"></span> Na barze jakaś &#8220;elektryczna&#8221; muzyka, a w boksie jacyś tam, nawet nie pamiętam nazwy tego duetu, ale niech będzie moje wysoce krytyczne określenie MC Pedał &#038; Dj Józek. Kolesie widocznie mają &#8220;hopla&#8221; na punkcie efektorów i małych keyboardów, bo się niesamowicie temu oddawali, zapominając o tym, że grają muzykę do tańca dla ludzi. Coby nie leciało to te same niespecjalne wizualizacje na wszystkich ekranach chyba w całym klubie.<br />
Może wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta przesadzona o 200% głośność. Sala otoczona zewsząd subwooferami wręcz miażdżyła wnętrzności.<br />
Nie wiem, może ja mam zbyt wygórowane wymagania, czy nie przyjąłem do organizmu wystarczającej ilości alkoholu czy tablet albo co gorsza starzeję się, że tak to odebrałem, ale jakoś nie lubię, gdy ktoś niszczy mój słuch (głośność sprawiała ból). Oczywiście wcięta i zapewne znarkotyzowana publika przyjęła cokolwiek z wielkim entuzjazmem - chyba tak miało być.<br />
Miało być This is&#8230; Sander Kleinenberg a było This is&#8230; nothing special.</p>
<p>Zastanawiałem się i stwierdziłem, iż chodzenie do klubów traci dla mnie powoli sens. To co one sobą reprezentują jest już dla mnie zbyt powszednie. Zdecydowanie lepiej wspominam didżejskie &#8220;eventy&#8221;, gdzie dużo lepiej się postarano, nawet jeśli było zbyt komercyjnie. Logicznie sami didżeje wizyty w klubach traktują lekko w przeciwieństwie do występów w większych obiektach, takich jak areny. Dlatego też od teraz będę tropił już tylko konkretne eventy, a chodził do klubów pobouncować sobie przy mainstreamowej muzyce komercyjnej z Michaelem Jacksonem i Ciarą na czele - elektro-sieka odpada.<br />
Pozostaje jeszcze nadzieja w klubach z mniej powszechną, nie elektro-chołociarską muzą, taką jak breakbeat w tym dnb oraz psy trance + goa. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /><br />
Ciekawe jaki dnb zagrają za dwa tygodnie w MoS Goldie i Pendulum na evencie Metropolis. ;-?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/03/02/mos-club-london/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>St. Walentine</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2008/02/14/st-walentine/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2008/02/14/st-walentine/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2008 19:34:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Wszystkie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[W moim pokoiku mam okno z widokiem na północ (kierunek świata, który nie wiedzieć czemu od dzieciństwa pogłębiał moją melancholię - instynktownie jestem w stanie wskazać północ). Wracając do sedna. Za tym oknem stoi drzewo, na którego gałęziach codziennie odgrywają się poranne, wiosenne śpiewy.
Siedząc na łóżku skierowany do okna zwracam uwagę na gołębie skaczące po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W moim pokoiku mam okno z widokiem na północ (kierunek świata, który nie wiedzieć czemu od dzieciństwa pogłębiał moją melancholię - instynktownie jestem w stanie wskazać północ). Wracając do sedna. Za tym oknem stoi drzewo, na którego gałęziach codziennie odgrywają się poranne, wiosenne śpiewy.<span id="more-297"></span><br />
Siedząc na łóżku skierowany do okna zwracam uwagę na gołębie skaczące po gałęziach drzewa. Są to chyba gołębie wędrowne, gdyż posiadają charakterystyczne ubarwienie piór. W dzień Walentynek miałem akurat możność obserwować gody tych ptaków.<br />
Co ciekawe to samiec po nieudanej próbie zalotów, kiedy to już samica zerwała się z gałęzi i odleciała, wygląda na głęboko wstrząśniętego, nerwowo rozglądając się we wszystkie strony, niczym w powypadkowym szoku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2008/02/14/st-walentine/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Przeglądarki WWW</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/przegladarki-www/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/przegladarki-www/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Sep 2007 17:53:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Moja praca]]></category>

		<category><![CDATA[Open Source]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2007/09/21/przegladarki-www/</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, jak Wy, ale ja rejestruję, iż jedna z moich najbardziej chodliwych stron WWW daje Mozilli FireFox bite 50% udziału w rynku. Cały projekt Mozilla to już 52%. Opera 12,5% a nieszczęsny IE już tylko ledwie 35%.
Zaznaczam, iż nie jest to strona odwiedzana przez jakieś wąskie grono chociażby informatyków. O dziwo im jakaś moja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, jak Wy, ale ja rejestruję, iż jedna z moich najbardziej chodliwych stron WWW daje Mozilli FireFox bite 50% udziału w rynku. Cały projekt Mozilla to już 52%. Opera 12,5% a nieszczęsny IE już tylko ledwie 35%.<br />
Zaznaczam, iż nie jest to strona odwiedzana przez jakieś wąskie grono chociażby informatyków. O dziwo im jakaś moja dana strona jest częściej odwiedzana, tym IE się bardziej stacza. Z tego co pamiętam kiedyś było na odwrót. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/przegladarki-www/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Mizoandria :-o</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/mizoandria-o/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/mizoandria-o/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Sep 2007 00:48:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ciekawe]]></category>

		<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<category><![CDATA[Polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/2007/09/21/mizoandria-o/</guid>
		<description><![CDATA[Czyli zarzewie konfliktu pomiędzy rasą pochodzącą z Wenus a tą z Marsa.
To zdanie powyżej, to oczywiście moja generalizacja. Każdy człowiek ma tą złą skłonność do generalizowania. Oczywiście przedstawiony tutaj problem wydaje się dla mnie dość złożony i od niego pochodzą inne aspekty, nad którymi miałem możność się zastanawiać. Jaki odsetek kobiet jest w tym zamieszany, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli zarzewie konfliktu pomiędzy rasą pochodzącą z Wenus a tą z Marsa.<br />
To zdanie powyżej, to oczywiście moja generalizacja. Każdy człowiek ma tą złą skłonność do generalizowania. Oczywiście przedstawiony tutaj problem wydaje się dla mnie dość złożony i od niego pochodzą inne aspekty, nad którymi miałem możność się zastanawiać. Jaki odsetek kobiet jest w tym zamieszany, nie jestem w stanie oszacować, ponieważ ich świat jest dość iluzoryczny.<br />
Proponuję zapoznanie się z tym artykułem: <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,34706533,-1,4129625,0,forum.html">Kobiety nienawidzą mężczyzn i gardzą nimi</a>.<span id="more-289"></span></p>
<p>Mój komentarz z Onetu:</p>
<blockquote><p>Podpisuje się pod tym. Można mnie z powodzeniem zidentyfikować w Sieci. To wszystko wydaje się potwierdzać moje wieloletnie odczucia w tej materii.<br />
W każdym razie nie jest to związane z moją chęcią dyskryminacji kobiety. Chodzi tutaj bardziej o statystyczne i naukowe potwierdzenie tego do czego kobieta się rzeczywiście nadaje. W wielu dziedzinach życia ich równouprawnienie jest zwiastunem ich przyszłej osobistej tragedii.<br />
Wszystko zależy od tego jakiego partnera sobie wybieracie. Natomiast upokarzanie całej naszej płci, to jest zamach na nasze dobro i to w każdym przypadku, gdy wszystkich mierzy się jedną miarą.<br />
Róbcie tak dalej, to faktycznie skończycie jak pszczoły, chociaż wtedy bardziej będziecie przypominały rozdrażnione osy.</p></blockquote>
<p>Komentarz z Wykopu:</p>
<blockquote><p>Tak pozwolić im można, ale co z tego?<br />
Zastanawiałeś się, czy ich psychika nadaje się do tych profesji?<br />
Wydaje mnie się, że nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jakie byłyby skutki równouprawnienia dla kobiet na wszystkich płaszczyznach.<br />
Dla Ciebie to jest odruchowy gest w stosunku do kobiet i tu jest pies pogrzebany.<br />
Moje myślenie cały czas w tej materii ewoluuje i powiem Ci, że szowinizm ma swoje uzasadnienie i jest coraz lepiej przeze mnie postrzegany.<br />
Problemem jest, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Dwie w różny sposób myślące istoty, które koegzystują na Ziemi.<br />
Prawdą jest, że kołem napędowym dramatu, a w szczególności tragedii prawie zawsze była kobieta i to niejednokrotnie kończyło się wojną.</p>
<p>Zgadzam się z tym, że kobieta ma coraz większy wpływ na życie publiczne i to związane jest z upadkiem męskości, importem wielu ich cech do nas. Stąd mamy te tzw. cioty, maminsynków i tudzież zwane też &#8220;cipery&#8221;.</p>
<p>Co z tego, że kobieta ma równouprawnienie, jak np. w informatyce kaleczy i widziałem na całe informatyków tysiące tylko jedną, która profesjonalnie zajmowała się tą dziedziną, ale to jest już przypadek informatycznej dewocji, minimum kobiety o męskich ruchach. Pozostałe jakie znałem to pełna improwizacja.</p>
<p>Następnym razem zastanów się dwa razy nim wyskoczysz z jakąś poważniejszą deklaracją. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p></blockquote>
<p>Odpowiedź <strong>Brute_all</strong>`a:</p>
<blockquote><p>&#8220;Następnym razem zastanów się dwa razy nim wyskoczysz z jakąś poważniejszą deklaracją. ;-)&#8221;</p>
<p>Ty może następnym razem doinformuj się z dziedziny, o której zamierzasz pisać.</p>
<p>Nie wiem, czy wiesz, że w ostatnim czasie, gdy ludzie zaczęli z Polski emigrować i zabrakło rąk do pracy w typowo męskich zawodach, pracodawcy się zaczęli wspomagać siłą kobiecą i w większości przypadków są z efektów zadowoleni - uznają, że kobiety radzą sobie w tych pracach niemalże tak dobrze, jak faceci (niemalże, bo czasem może zabraknąć siły).</p>
<p>Więc nie wiem, skąd ten Twój dokładnie przemyślany wybieg, zwłaszcza z tym informatykiem, gdy Twój przedmówca pisał o zupełnie innym typie zawodów.</p></blockquote>
<p>Moja riposta:</p>
<blockquote><p>Zupełnie inny typ zawodów? A jak ten typ jest zdefiniowany? Praca w trudnych warunkach czy jak?<br />
To była moja odpowiedź na poprzednika i rozwinięcie.<br />
To tak bardzo sprecyzowana jest konwencja odpowiadania na komentarze na Wykopie, że nie można stosować wybiegów myślowych?</p>
<p>Człowieku, nie wiem jak Ty, ale ja nie mażę o żonie, która będzie wracała z pracy umorusana (tym bardziej po jakichś kanałach), czy z &#8220;bolszym&#8221; kluczem francuskim w łapie, ponieważ to już nie będzie przypominało rączki.</p>
<p>Jak to jest przewodnia męska metoda na udowodnienie kobietom, że nie nadają się do tego czy tamtego, to ja dziękuje i wysiadam.<br />
Huehue</p></blockquote>
<p><strong>Brute_all</strong>:</p>
<blockquote><p>&#8220;To była moja odpowiedź na poprzednika i rozwinięcie.<br />
To tak bardzo sprecyzowana jest konwencja odpowiadania na komentarze na Wykopie, że nie można stosować wybiegów myślowych?&#8221;</p>
<p>To jest chyba konwencją wszystkich rozmów, że jeśli się już wybiega z myślą, to z sensem i w temacie. A ja nie widzę związku między zawodem informatyka, do którego jest potrzebny zmysł techniczny, kktórego kobiety faktycznie mają statystycznie mniej, z zawodem przykładowego spawacza, do którego nie są potrzebne żadne cechy związane z którąkolwiek z płci.</p>
<p>Może nie wybiegaj tak fajnie do informatyków tymi swoimi jakże dynamicznymi myślami, tylko powiedz mi, jakie widzisz przeszkody w tym, żeby kobieta była spawaczem?</p>
<p>&#8220;Człowieku, nie wiem jak Ty, ale ja nie mażę o żonie, która będzie wracała z pracy umorusana (tym bardziej po jakichś kanałach), czy z &#8220;bolszym&#8221; kluczem francuskim w łapie, ponieważ to już nie będzie przypominało rączki.&#8221;</p>
<p>Aha, to znaczy mamy im zabronić robić to, co by może chciały, bo wtedy nie będą wyglądać czy pachnieć tak, jak MY byśmy sobie życzyli? Tobie się chyba kobieta ze świnką morską pomyliła: tą możesz trzymać w jej domku, decydować, co będzie jadła i jak będzie wyglądała.</p>
<p>Nie wiem, czy zastanawiałaś się, czy kobiety marzą o mężach, którzy wracają brudni i &#8220;pachnący&#8221; z pracy, nie wiem, czy byłbyś zadowolony, gdyby weszły np. przepisy, że każdy facet ma być zawsze schludny i zadbany, z żelem na włosach. Mamy mieć monopol na prawo do brudzenia się?</p>
<p>Niech każdy robi, co mu odpowiada. Ja np. też bym nie chciał, aby moja żona wracała z pracy w kanałach i dlatego mam panią artystkę-psycholog. Prosta sprawa.</p></blockquote>
<p><strong>Ja</strong>:</p>
<blockquote><p>
Ze świnką morską? Z tego co wiem ona zawsze okropnie pachnie, co by z nią nie robił, czyścił, pielęgnował.</p>
<p>No i? A czy nie mogą? Niech robią, niech zasuwają i tak w Polsce duży ich odsetek pracuje w zawodach, od których wypadają im później włosy (np. przemysł meblarski).<br />
Przecież w fabrykach pracują już od X lat. Żadna nowość. Po co dyskutować w tej kwestii, jeśli sytuacja jest wiadoma?</p>
<p>Tutaj przemawia przeze mnie naturalna chęć opieki nad nimi, a nie lęk przed tym, że mogą okazać się lepszymi szambonurkami i przez to zawładną kanalizacją a następnie światem, albo pobiją rekordy w hutach i kopalniach.<br />
O ile jestem liberałem, to w kwestiach rodziny, której integralnym elementem jest kobieta, jestem konserwatystą i nie uważam tego za problem.<br />
Wiem tylko, że domyślnie oboje harujący rodzice, jest ze szkodą dla dzieci. Nie każdy może mieć panią artystkę-psycholog, która wraca z pracy stosunkowo wypoczęta.<br />
To się po prostu kłóci z jej estetyzmem.<br />
Dlatego niech będą sobie w wojsku, na froncie, niech taplają się w błocie, niech torturują Talibów, dla mnie to i tak nadal traktowane będzie jako ich zboczenie - mniejszość, o której się w dzisiejszych czasach zwykło najwięcej gadać.</p>
<p>O ile w pełni uprawniona Twoja żona krzywdy Tobie nie wyrządzi, mnie i kolegom z całego Wykopu zapewne również, to mam nadzieję, że Twoje wszystkie sąsiadki i koleżanki z pracy są również tak uroczymi intelektualistkami jak ona, gdyż w przeciwnym razie możesz się pewnego dnia zdziwić. A jak nie Ty, to Twój syn. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p></blockquote>
<p><strong>Brute_all</strong>:</p>
<blockquote><p>
No jeśli masz takie konserwatywne poglądy na budowę rodziny, to faktycznie to wszystko wyjaśnia i chyba zamyka temat, bo to kwestia mocno zakorzenionych poglądów <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Odnośnie tej mojej &#8220;intelektualistki&#8221;, jak ją określasz, to też nie jest tak, jak to sobie wyobrażasz. Jej tata ma warsztat, bardzo często uwijamy się wśród stosów łożysk kulkowych ważących po kilkanaście kilo każde, czasem zdarzy się, że trzeba się pomęczyć z jakąś maszynerią ważącą kilkaset czasem ponad tonę. Bywamy oboje cali umazani w smarze i ja nie widzę w tym żadnego problemu - byle się nie brała za rzeczy zbyt ciężkie dla niej i uważała na te najcięższe żelastwa, ale to ostatnie i mnie dotyczy. Aha, ona jest drobniutką dziewuszką <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Nie widziałbym też problemu, gdyby w przyszłości była tym przykładowym spawaczem. Kluczowa jest tu ta szkoda dla dziecka, o której piszesz, na tą i ja się nie zgadzam i na pewno oboje byśmy nie mogli na podobnych stanowiskach pracować. Jednak ja jestem programistą, moja praca polega na siedzeniu na tyłku, więc nie mam nic przeciwko temu, żebym to ja na taką moją spawaczkę czekał z dziećmi i obiadem <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p></blockquote>
<p><strong>Ja</strong>:</p>
<blockquote><p>W moim przypadku nie jest to kwestia mocno zakorzenionych poglądów, ponieważ takich wzorców nikt mi nie przekazał.<br />
O ile w Twoim przypadku wydaje się to funkcjonować, to w większości jest to niestety dulszczyzna, gdzie właśnie kobieta jest kołem napędowym tych złych postaw. I mężczyzna nie jest wtedy na równych warunkach lecz jest, jak się to gdzieniegdzie określa, &#8220;pod butem&#8221;.<br />
Miałem możliwość przez lata obserwować taką patologię, która sięga kilku pokoleń wstecz i okazuje się w danej rodzinie standardem. Dwulicowość postępowania to potwierdza. Na zewnątrz wydaje się w porządku rodziną (zasługa wydajnej, kobiecej pozoracji), jednak dziwnym trafem wszyscy dorośli mężczyźni w tym ustrojstwie byli i są alkoholikami. Nawet abstrahując od tego rezultatu zapewne nie chciałbyś być synem, wnukiem takiej matki, babci. Córki, wnuczki funkcjonują zupełnie na innych prawach. I pójdę o zakład, że ta patologia jest szeroko rozpowszechniona w naszym społeczeństwie, jednak umiejętnie jest ukrywana. O ile z własną żoną można stosunkowo szybko dojść do konsensusu, to w tym ustrojstwie nawet nie wiesz, że od urodzenia jesteś wypaczany i rośniesz na pewnego rodzaju trutnia.<br />
Dlatego o ile u Ciebie to zdaje egzamin, to weź też pod uwagę to, jaki wydźwięk ma takie równouprawnienie na niższych, ale najliczniejszych warstwach społecznych, tym bardziej, że większość z nich na bieżąco boryka się ze swoimi własnymi dziedziczonymi od pokoleń problemami.</p>
<p>Dlatego od pewnego czasu wolę częściej operować określeniem &#8220;rodzina&#8221;, niż w nieskończoność domagać się swojej autonomii, która ma uzasadnienie i sens tylko do pewnego momentu. To samo dotyczy kobiet.<br />
Nic dobrego z feministycznego ciskania się nie ma, tak samo jak skrajnego szowinizmu.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2007/09/21/mizoandria-o/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
