„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„There are people who want a peace on Earth, a piece of Earth or just to piss on Earth..."
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw
„The problem with America is stupidity. I'm not saying there should be a capital punishment for stupidity, but why don't we just take the safety labels off of everything and let the problem solve itself?

Archiwum 'Pomysły' Category

Kara za blokowanie reklam

Posted in Ciekawe, Moja praca, Pomysły on September 18th, 2007

Na Wykopie wywiązała się dyskusja w sprawie działania właścicieli dużych witryn, portali internetowych, ktorzy tracą pieniądze, bo coraz więcej użytkownikow Internetu blokuje natrętne reklamy, używając do tego celu m.in. AdBlock w Mozilla FireFox. Ci pierwsi są skłonni w tym celu uruchomią mechanizm prawniczy, ktory będzie karaą blokujących reklamy w swoich przeglądarkach. Czytaj dalej »

Zwiększone szanse dla FireFoksa i Opery

Posted in Ciekawe, Open Source, Pomysły, Wolna Kultura on March 28th, 2007

Tak sobie analizowałem rankingi dotyczące przeglądarek internetowych i muszę stwierdzić, że należałoby w tym momencie szybko reagować.
Jest czas, kiedy użytkownicy IE 6.0 z racji aktualizacji i nawoływań Microsoftu masowo przenoszą się na IE 7.0. I jest teraz bardzo dobry moment, ażeby społeczności skupione wokół przeglądarek FireFox (i cała reszta opartych na Gecko) i Opera, wpłynęły ze zdwojona siłą na nieświadomych użytkowników Internetu – userów IE i wciągnęły ilu się da w swoje(nasze) szeregi.
Przydałaby się jakaś ogólna, zorganizowana ponad podziałami akcja, we wspólnym, właściwym celu.

Właściwe tempo?

Posted in Ciekawe, Codzienność, Moje życie, Pomysły on February 1st, 2007

No właśnie. A może obecnie tempo jest zbyt szybkie?
Zastanawiałem się, czy nasza rzeczywistość faktycznie musi być taka zwariowana, zabiegana? Z tego co wiem uzależnione jest to od długości geograficznej na jakiej się żyje?
Południowcy i ludzie z północy żyją z reguły w zwolnionym tempie. Uzależnione to jest względami klimatycznymi. Jedni mają za gorąco w dzień, drudzy znowu za zimno i krótki dzień.
My za to mamy optymalne warunki. Efekt: wszyscy zalatani, powszechny wyścig szczurów.
Do tej refleksji zainspirował mnie film dokumentalny o kubańskim zespole Buena Vista Social Club. Grali tam bardzo wiekowi kubańscy panowie. Obserwując sobie tą odmienną kubańską od naszej rzeczywistość, zastanawiałem się z kolei, czy koniecznością jest takie sztuczne nakręcanie tępa życia. Widać, iż istotnie negatywnie rzutuje to na utrzymywanie pozytywnych wartości konserwatywnych w naszym kraju.
A co zraża mnie najbardziej w obecnym kształcie naszej egzystencji?
To iż jawnie widać, jak system komercyjno-kapitalistyczny danego kraju siłą stara się zaprzęgnąć większość swoich obywateli do tej sztucznie napędzonej machiny korporacyjno-produkcyjno-usługowej.
Widzę, jak większość ludzi dusząc się w tym, marnuje swój potencjał, wykonując często bezsensowne prace, aby tylko system mógł działać. Po dłuższym czasie obserwacji dochodzi się do wniosku, że większość społeczeństwa naturalnie musi być pokarana takim a nie innym zajęciem, a powszechnym staje się powiedzenie: “Każdy chciałby pracować w swoim wyuczonym zawodzie…”
Dla przykładu: na interview pyta się mnie szef HR, co mam im do zaoferowania. A kwestia dotyczy prostackiej pracy biurowej, której za taką kasę ludzie z zachodniej Europy się nie imają. Praca, w której nic innego się nie liczy tylko wzrok i umiejętność bezbłędnego przepisywania jakichś pierdół z kartki do kompa. Co gorsza, nie dość, że żerują na taniej robociźnie Polaczków, to jeszcze z pośród polskich “jeleni” wybierają sobie tych najlepszych, jakby to miało jakikolwiek wpływ na wzrost wydajności podrzędnej funkcji w ich firmie. Praca, gdzie lądujesz na stanowisko bez specjalnych perspektyw awansu. A nawet jeśli się załapiesz, to nadal całymi dniami wykonujesz procedury, które w innej pracy do niczego Ci się nie przydadzą. Korporacja urabia Cię na swoją masę. Stajesz się małym trybikiem ogromnej farmy biurokratów, którzy mają cieszyć się z tego co robią?

I teraz wracamy do życia w wolnym(normalnym?) tempie. W krajach o takim stylu życia ludzie żyją dłużej, do tego do ostatniego dnia ich stan psychiczny (układ nerwowy) jest we właściwej kondycji. Widzi się tych kubańskich dziadków, którym w życiu finansowo się nie przelewało, a mimo to są szczęśliwi i pomimo sędziwego wieku wspaniale grają na różnych instrumentach, nie stracili ikry. Mowa tutaj o starszych panach, którzy dożyli ponad 90 lat.
A jak jest z polskimi dziadkami?
W większości mimo wcale nie zaawansowanego wieku Alzheimer daje się we znaki. Trzęsące się ręce, głowa, utrata koordynacji ruchów, mówienie do samego siebie, to efekt naszej progresywnej rzeczywistości.
Kto dożywa takiego wieku w Polsce?
Ktoś kto ma to zapisane w genach (należy do rodu długo żyjących) i umiejętnie opiera się aktualnym przemianom, żyjąc według własnego harmonogramu, a nie takiego, jaki dyktuje mu system.

Ponadto na bieżąco obserwuję ogólną dezorientację wśród sędziwych, starzejących się Polaków. Wielokrotne spojrzenie starszego człowieka na moją osobę jest wyrazem jego głębokiej niepewności i braku zaufania, mimo tego co sobą jawnie zaprezentowałem.
Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie dziejowym przemian społeczno-obyczajowych, kiedy tak na prawdę nowe pokolenia przestają być nadzieją dla starszych, niejednokrotnie będąc dla nich zagrożeniem. Widać to poprzez wzrost liczby bezdomnych, obłąkanych starszych ludzi, którzy pozostawieni zostali sami sobie. Wielu moich kolegów nie widzi sensu w jeżdżeniu do rodzinnego domu, nawet na święta Bożego Narodzenia, ponieważ to jest takie pospolite. Każdemu z nas wydaje się, że dokona nie wiadomo jakiego skoku w historii. Heh
Prawda jest taka, że zanim się zdążysz na dobre rozpędzić, zorientujesz się, że Twój skok jest spóźniony. Takie odnoszę wrażenie, ja jako 23 latek, który widzi, czego dokonują “gówniarze” z gimnazjum. Kiedy ja siedziałem przy Commodore 64, oni siedzą przy PC-etach, programują, projektują, robiąc to niebywale instynktownie. To tak, jak kiedyś rozmawiałem z 40-paro letnim majorem z byłej technicznej jednostki wojskowej w Jeleniej Górze i powiedział, że w jego czasach pracowali na Odrach (bardziej antyczny od Commodore).

Niestety znów odbiegłem od meritum sprawy.
Nie byłoby tego złego w całym mechanizmie postępu, gdyby nie kierunek rozwoju jaki obraliśmy, czy raczej jaki został nam narzucony z zewnątrz. Kierunek, w którym Polska nie wykorzystuje swojego intelektualnego potencjału do własnych celów lecz sukcesywnie jest z niego eksploatowana, natomiast pozostali w kraju stają się potencjalnymi bardziej niż gdziekolwiek wyedukowanymi i zdyscyplinowanymi robolami, tudzież biurokratami również na usługach obcego kapitału.
I de facto nie ma się czemu dziwić, iż zauważamy wzrost liczby nacjonalistycznych postaw wśród kilku warstw naszego społeczeństwa.
Naturalnie reszta “postępowych” bierze to za zwykły przejaw zacofania, nie wiedząc, że za ich plecami korporacja, koncern, trust, holding zaciera ręce. Heh.
Fajnie byłoby być postępowym i samemu się rządzić. Niestety w Polsce elementarne względy finansowe nie pozwalają Ci na rozkręcenie własnej działalności. Natomiast za granicą w sąsiednich Niemczech, czy nawet Czechach nasi rówieśnicy wcielają w życie swoje marzenia już w wieku 18, 19, 20 lat.
W takim razie skoro tak się u nas dzieje, czy istnieje jakakolwiek możliwość znormalizowania tempa życia w naszym geopolitycznym położeniu?

Moje sentencje

Posted in Ciekawe, Moje życie, Pomysły, Wszystkie on January 7th, 2007

Z racji, iż posiadam umysł, który z reguły syntetyzuje dane i informacje, staram się wypracowywać, krótkie formułki, które są esencją moich niekończących się przemyśleń.

Właśnie ostatnio z racji, że modne jest ostatnio mówić: “Nie jestem wyznawcą istnienia teorii spiskowych.”, postanowiłem wypracować własną kontrę: “Kto uważa, że teoria spiskowa nie istnieje, jest człowiekiem naiwnym (głupcem).”

Spisek był, jest i będzie.
Róznica w tym, że kiedyś zwykłego człowieka nie powinno to interesować, był wasalem, poddanym.
Od kiedy istnieje republika, jako obywatel może się tym naturalnie interesować, ale w większości przypadków władza, czy spiskowcy i tak nie pozwolą mu jej poznać.
Dlatego po tych licznych numerach, które kreowały historię naszego XX-wieku, to dowody na to, jak pojęcie władzy wraca do pierotnego stanu.
Patrzy się tu i tam, na to żałosne nawoływanie obywateli o prawdę, sprawiedliwość (przestrzeganie konstytucji) i na nowo odczuwa się tą dyktaturo-monarchistyczną, czy nawet komunistyczną znieczulicę władzy, która kiedyś grała na uczuciach poddanych za pomocą drabiny feudalnej, następnie za pomocą sztucznie wzbudzanych potrzeb i obaw, a obecnie dodatkowo za pomocą medialnej papki.

Kolejną sentencją jest: “Tam, gdzie ginie konstruktywne zrozumienie i współczucie u jednego człowieka, tam rodzi się wtórne zmartwienie ludzi.”
Zapewne nie jestem pierwszym autorem senstencji o podobnym znaczeniu, ale stwierdziłem, że należałoby ją lekko poprawić, dodając określenie “konstruktywne”.
Dlaczego?
Otóż, ja jako osobnik introwersyjny, nie należę do tych, którzy zewnętrznie dają po sobie poznać własne uczucia psychiczne. Stąd ludzie z mojego otoczenia naturalnie uważają mnie za rodzaj znieczulicy, pozbawionej wrażliwości. Jednak w praktyce okazuje się, że wyciągam z tych doświadczeń wnioski i staję się w pewien sposób współtwórcą takiego czy innego postępu. Wartościom powstałym na bazie tych doświadczeń, tych danych i informacji jestem bardziej oddany, pomimo iż zewnętrznie wydaje się bardzo niewrażliwy, nieprogresywny.
Dlatego w tym przypadku nie chodzi tylko o sztukę odruchowego współczuwania, a raczej o sztukę konstruktywnego współczucia, czyli takiego, które zażegna podobne nieprzyjemności w przyszłości.