„Per aspera ad astra.”
„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.”
„Kto ma miękkie serce, musi mieć twardy tyłek.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności.” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„Nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem.” Rzymianie
„There are people who want a peace on Earth, a piece of Earth or just to piss on Earth..."
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„There is only one step from the sublime to the ridiculous." - „Od wielkości do śmieszności jeden tylko krok.” Napoleon
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych.” G.B. Shaw
„I predict future happiness for Americans if they can prevent the government from wasting the labors of the people under the pretense of taking care of them.” Thomas Jefferson
„The problem with America is stupidity. I'm not saying there should be a capital punishment for stupidity, but why don't we just take the safety labels off of everything and let the problem solve itself?”

Archiwum 'Polityka' Category

JOW i w ogóle demokracja

Posted in Moje życie, Polityka on June 7th, 2009

Mój komentarz do wideo z debaty zorganizowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich nt. Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Słucham tego, to dochodzę do wniosku, że ta demokratyczna lipa to jest po prostu odwieczny (chyba nierozwiązywalny) jej problem.
Czy ktoś wskazał gros ludzi – “obywateli”, których polityka po prostu nie interesuje? Nie dlatego, że jest im to nieznane. Oni po prostu mają dużo innych ciekawszych zajęć a życie tylko jedno. Czytaj dalej »

Zagrożenie muzułmańskie

Posted in Polityka, Wydarzenia on February 7th, 2009

Wystąpienie Żyda Avi Lipkina na temat fal islamu zalewających Europę oraz na koniec w komentarzach obszerna, dość zażarta dyskusja na temat genetyki i ras ludzkich:

http://prawica.net/node/11302

Blog roku

Posted in Polityka on February 6th, 2009

Onet.pl jakiś czas temu wystartował z kolejnym konkursem Blogu Roku. Chciałem tylko zwrocić uwagę, iż w kategorii Polityka blogi prawicowe są w czołowce wraz z blogiem czerwonej dziwaczki Senyszynowej. W tym roku blog Korwina nie bierze udziału w rankingu.

Lista jednych z czołowych blogow prawicowych:

http://michalkiewicz.pl/

http://waldemar-rajca.blog.onet.pl/

http://www.konserwatyzm.blogspot.com/

http://prawica.net/blog

http://freeyourmind.salon24.pl/

etc.

Go! Go! Power Rangers!

Demokracja – politeja czy ochlokracja?

Posted in Ciekawe, Polityka on March 24th, 2008

Pozwolę sobie skierować do strony z fragmentem książki, który akurat mnie zainteresował. Kwestia dotyczy tutaj oczywiście naszego ulubionego ustrojstwa zwanego demokracją analizowaną i wdrażaną już w czasach starożytnych. Przeczytaj

Mizoandria :-o

Posted in Ciekawe, Moje życie, Polityka on September 21st, 2007

Czyli zarzewie konfliktu pomiędzy rasą pochodzącą z Wenus a tą z Marsa.
To zdanie powyżej, to oczywiście moja generalizacja. Każdy człowiek ma tą złą skłonność do generalizowania. Oczywiście przedstawiony tutaj problem wydaje się dla mnie dość złożony i od niego pochodzą inne aspekty, nad którymi miałem możność się zastanawiać. Jaki odsetek kobiet jest w tym zamieszany, nie jestem w stanie oszacować, ponieważ ich świat jest dość iluzoryczny.
Proponuję zapoznanie się z tym artykułem: Kobiety nienawidzą mężczyzn i gardzą nimi. Czytaj dalej »

Ron Paul – nadzieją na normalne USA

Posted in Polityka, Znani ludzie on August 2nd, 2007

Zgodnie z odczuciami mojego kolegi Marcina Piotrowskiego rośnie popularność liberała Rona Paula, amerykańskiego polityka republikańskiego, wchodzącego w skład ekipy RINO, która odstaje od konserwatywnego kręgosłupa Republikanów. Nic dodać, nic ująć, poglądy libertariańskie zdają się powoli wracać w łaski Amerykanów ciemiężonych przez obecne ustrojstwo z G.W. Bushem na czele.
Filmik o tym zdecydowanym Teksańczyku na YouTube tutaj. Czytaj dalej »

“Sicko” – Michael Moor po raz kolejny

Posted in Ciekawe, Polityka, Znani ludzie on July 16th, 2007

Jestem akurat po projekcji filmu Michaela Moora – “Sicko” opowiadającym o patologii sprywatyzowanej służby zdrowia w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe kilku moich kolegów pracuje jako biurokraci w CIGNA Health Care w Irlandii.
Kto by pomyślał, że oprócz tego, iż ten amerykański ubezpieczeniowy moloch maksymalizuje swe zyski oszczędzając na pacjentach w USA, oszczędza również na swej administracji, stawiając obszerne farmy biur na irlandzkiej prowincji(oszczędzając na podatkach za nieruchomości) i masowo zatrudniając Polaków, którzy pracują dla nich w przeciwieństwie do przeciętnego Amerykanina, czy też Irlandczyka za niższe stawki. ;-)

To tak tytułem wstępu, gdyż przede wszystkim chciałem ustosunkować się bardziej w tym jak moje prawicowe poglądy mają się na tym opieki zdrowotnej gruncie. Czytaj dalej »

Euroentuzjazm – Eurodotacje

Posted in Polityka, Wszystkie on June 24th, 2007

Z funduszy przedakcesyjnych (PHARE, SAPARD, ISPA) Polska otrzymała ok. 6 mld euro, a w latach 2004-06 – ok. 10 mld euro. ?Ä…cznie w latach 2007-13 Polska ma otrzymać 91 mld euro dotacji:

1. Dotacje strukturalne – 59,5 mld euro (uwzględniając inflację – ok. 67 mld euro):
- 16 Regionalnych Programów Operacyjnych (15,9 mld euro),
- Programy Operacyjne Europejskiej Współpracy Terytorialnej (0,6 mld euro),
- 5 ogólnokrajowych programów operacyjnych:
Infrastruktura i środowisko (21,3 mld euro),
Kapitał Ludzki (8,1 mld euro),
Innowacyjna Gospodarka (7 mld euro),
Rozwój Polski Wschodniej (2,2 mld euro),
Pomoc Techniczna (0,2 mld euro).
2. Dotacje w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (27 mld euro)
3. Pozostałe: Strategia Lizbońska, ochrona granic, wymiar sprawiedliwości (4,5 mld euro) Czytaj dalej »

III RP

Posted in Moje życie, Polityka, Wszystkie on February 24th, 2007

Mój komentarz na stronie http://piotr.mikolajski.net/ sympatyka III RP.

Wydaje mi się, że Wasze, czy Twoje stanowisko też jednak do niczego nie prowadzi.
Nie godzicie się na stan aktualny, a jednocześnie kwestionujecie “demokrację” ostatnich 15 lat, którą nam osioł Lech Wałęsa zaserwował. Jeździ teraz po świecie taki nierób – proletariacki tłumok ;) i naucza o demokracji.

Nie wierzycie w odnowę moralną, ponieważ społeczna odnowa moralna nie jest możliwa, czy Wasza osobista, alibi?

Mówicie o wolności słowa. Zgadzam się, że jest to istotne dla nas – robotniczo-chłopskich plebejuszy, którzy aktualnie równoprawnymi obywatelami się stali. Z drugiej jednak strony niemały jest procent ludzi w społeczeństwie, którzy swoją “siłom i godnościom osobistom” istotnie szkodzą, pochodzą z lewicy, prawicy, centrum i swój wyborczy głos mają.
Sądzę, że powinny istnieć bariery, w których skończony kretyn powinien szybko zamknąć usta. Po ulicach chodzi wielu dewiantów, którzy wypaczają naszą rzeczywistość. Rozumiem – pochodzić z rodziny patologicznej, których jest w Polsce niemały procent i wyciągnąć z tego niemiłego doświadczenia właściwe wnioski, ale zamiast tego swoim gniewem negatywnie rzutować na resztę społeczeństwa? Albo pochodzić z rodziny super ekstra (bezstresowe wychowanie) i terroryzować później innych?

Możliwe, że jest to problem całej słowiańszczyzny, że jesteśmy spisani na straty i wysysani z każdej strony. Irlandia, która sama była w depresji przez szmat czasu poradziła sobie z tym problemem i obecnie doi Polskę (nasi jadą tam do pracy, a dodatkowo irlandzki BZWBK wyprowadza zyski z obrotu polskim pieniądzem do Irlandii, a Ryanair dorabia się szmalu na transporcie polskich roboli w te i z powrotem na wyspy. Nie mówię o reszcie krajów UE, które nas nadużywają.
Po prostu żyjemy w kraju rozwijającym się o “za wielkich” zasobach ludzkich, który tłumaczy sukces innych krajów już rozwiniętych, czy przynajmniej tych które są na siłach, ażeby z nas doić.

Chcąc mieć normalny kraj, na początek musielibyśmy mieć sporo ponad 50% społeczeństwa (ale naród nie w liczbie 38mln. lecz może max. 20mln – to pozwoliłoby osiągnąć nam dużo lepszą autonomię gospodarczo-surowcową na obszarze jaki zajmujemy) wykształconego w takim stopniu, że nie dałoby się manipulować kościelnymi, gazecianymi i radiowo-telewizyjnymi metodami.

Na dzień dzisiejszy realnie ratuje Polskę jedynie konserwatyzm, czyli zatrzymanie kosmopolityzmu, podporządkowanie społeczeństwa określonej obyczajowości religijnie i historycznie uwarunkowanej. Wtedy mielibyśmy namiastkę mentalności, jaką np. Niemcy dziedziczą bezproblemowo, bez potrzeby ograniczania ich świadomości.

Popatrzcie historycznie na systemy władzy, jakie rzeczywiście sprawdziły się w historii w krajach słowiańskich. Nawet jeśli w dobie XXI wieku są to w większości demokracje, niosą z sobą istotne znamiona dyktatury. Z drugiej strony socjal”demokratyczna” alternatywa, to celowe niedbalstwo, z którego cieszą się jedynie anarchiści.
I chodzi też o to, że nie ma czegoś takiego jak dorastanie do demokracji. Społeczeństwo nigdy nie dorośnie do tego systemu władzy, bo wszędzie, czy to w USA, Anglii, czy Niemczech działa manipulacja opinią publiczną i to, że Ty świadomy demokrata pójdziesz sobie na wybory ze świadomymi kolegami nie przeszkodzi Juniorowi Bushowi objąć stanowiska prezydenta (w USA naród amerykański musi aż przez 8 lat nabierać wstrętu do swojego przedstawiciela, żeby go w końcu zdetronizować). A statystyczny amerykański, angielski, czy niemiecki wyborca pokrywa się w rzeczywistości z polskim.

Z mojego punktu widzenia nie da się w tym kraju zaprowadzić naturalnego ładu dopóki nie przeminie przynajmniej kilka pokoleń, co pozwoli wytrzeć się całkowicie którejś z parszywych tendencji.

Po większej analizie wszelakich opcji politycznych dla narodu o takiej a nie innej mentalności jedynym trafnym rozwiązaniem dla mnie są rozwiązania proponowane przez UPR. Jedynie ten wariant byłby w stanie wypracować naturalny ład w szybkim czasie. Przede wszystkim rozwiązać kwestię podatków i obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, co jest solą w oku rodzimej gospodarki, no bo nie zagranicznej przecież, od kilkunastu już lat objętej UE ulgami.
Pozostałe frakcje wciskają jedynie kit, gdyż będąc licznymi “o dziwo” mdłymi się stają.
Czy to PO-wski, czy SLD-owski wariant, to tylko ściemnianie, że socjal, pseudo-liberalizm załatwi sprawę. Dlatego od dłuższego już czasu wszelkie inne, niegodne liberalizmu opcje polityczne uznaję za nierentowne, obciążające swym aparatem państwowym podatników. I PO, SLD, PiS Wam w tym nie pomoże, bo to jest tych partii cel trzeciorzędny. PO, SLD najpierw muszą iść zgodnie z trendem mody UE, co często nie idzie w parze z interesami Polski (przedstawiciele PO, SLD w parlamencie UE swoją nielojalność (prywatę) wobec interesów Polski już niejednokrotnie zademonstrowali), a PiS znowu całkowicie zajęty jest sprzątaniem w administracji państwowej i samorządowej. Lewackie idee, które również krzewię nijak się mają do działalności lewicowych frakcji w Polsce, czy też w świecie, im są liczniejsze tym bardziej upodobniają się do tych komunistycznych.

Konkludując i reasumując, pretensje możesz mieć jedynie do plemnika, który przesądził o tym, że Twój byt ustanowił się na tych współrzędnych geograficznych a nie innych. ;-)

Dziękuję za uwagę.”

Korwin Mikke o nauce.

Posted in Moja praca, Polityka on February 10th, 2007

Mój komentarz do artykułu na blogu Janusza Korwina Mikke:

“Zgadzam się z Panem Korwinem.
Nierentowność wyższych uczelni państwowych m.in. mojej technicznej to standard. Uczelnia utrzymuje się z budżetu państwa i z opłat za studia niestacjonarne (zaoczne) + z opłat za poprawki. Do tego ta rażąca desynchronizacja kształcenia z aktualnymi potrzebami runku pracy.
Zgodnie ze szczególną teorią względności oblałem dzisiaj fizykę na kierunku, który nijak ma się do tego przedmiotu, decydują o tym tylko względy akredytacyjne, które wymagają od nas analizy matematycznej i fizyki, jako nauk dla techniki elementarnych. A oblał mnie młody doktorek, który oprócz tego, że wykuł całe 4 półki dokumentacji z fizyki nic nowego do fizyki pewnie nie wniesie, jeno siedzi sobie w ciepłym instytucie. “Nie jest głodny, toż płodny też.”. Nic nie byłoby w tym złego, gdyby nie fakt, że analiza matematyczna potrzebna jest nam tylko do rozwiązywania zadań z fizyki. Natomiast sama fizyka już do prawie niczego. Fizyka ma obecnie zastosowanie w informatyce tylko jako fizyka kwantowa w dziedzinie, w której z nas informatyków będzie pracowało może 2%?
Nie wiem, ale wydaje mi się, że ten system uczelni technicznych zraża całą masę aplikujących na studia do uczelni wyższych, stawiając barierę w postaci tych przedmiotów ścisłych. Abstrahując od matematyki dyskretnej, która skomponowana została specjalnie dla dziedziny informatyki. I ją należy zrozumieć.
Sam jestem humanistą, który znalazł się na takich a nie innych studiach. Nie żałuję ani chwili. Osobiście rozwinąłem się istotnie. Jestem już inżynierem i niestety po 4 latach studiów widzę, że politechnika wprowadza specjalizację dopiero na ostatnich 3 semestrach 5-cio letnich studiów. Do tej pory było ogólnie na temat informatyki, jak ogólnie na temat wszystkiego w ogólniaku. ;-) Mam 23 lata na karku i nadal nie jestem specjalistą mimo, iż moje studia posiadały specjalność, a nawet specjalizację, ale to tylko, żeby zapełnić rubryki w ich papiurach ;-]
Obecnie na uzupełniających magisterskich, nim się zacznę na dobre specjalizować, choć ta “ultimate” specjalizacja również jest grubymi nićmi szyta, zacznę pisać pracę magisterską i finito.
Osobiście uważam, że za mało jest tutaj humanistów, a za dużo studentów lubujących się w najzwyklejszym wyścigu szczurów.
Efektem jest ten tak potężny odsetek studentów na kierunkach humanistycznych, czy ekonomicznych – w większości nieproduktywnych. A ledwie 1/4 na technicznych, z których i tak większości przyszłość jest niepewna.

Znam lewicowców, którzy są nośnikami dobrych rozwiązań. Sam Internet jest z gruntu lewicujący. Ale to polskie lewactwo, to perfidne łudzenie całych mas, że są “obywatelami”, czas jednak pokarze (ja również doszedłem do tego wniosku), że są jedynie potomkami – synami, córkami zwykłego robotnika, czy chłopa. Nie jest tak? I tak magistrowie ekonomi lądują na kasach w Tesco, a magistrowie inż. po politechnice ostatnimi wasalami wasalów seniora Bill`a Gatesa. Nie dawno jeden magister historii z moich okolic został uzbrojonym portierem w kopalni dolomitu.
Na targach pracy we Wrocławiu (2006) pyta się pewien starszy inżynier, oglądając na jednym ze stanowisk interesujące filmiki o robotach i maszynach produkcyjnych: “Czy szukacie pracowników w tej dziedzinie, ponieważ specjalizuję się w dziedzinie konstrukcji tego typu urządzeń. Mam na myśli pracę jako inżynier, racjonalizator?”
Odpowiedź przedstawicielki zagranicznej firmy: “Tak potrzebujemy pracowników, ale takich, którzy pracują na tych maszynach, a nie je analizują”.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w tym sromotnym systemie wszystkim tym, którzy wg. B. Shaw są nierozsądni.^^”

[edit 14.03.2007]
Post ten napisany został pod przypływem, jak to można określić, depresyjnego niezadowolenia.
Jednak jaki konstruktywny wniosek można z tego wysnuć?
Prawda jest taka, że cywilizacja ludzka opiera się w dużej mierze na indywidualnej, czy też zbiorowej pozoracji, powszechnie łaknąc iluzji.
A system określania poziomu wykształcenia jest jednym z tego przykładów. W większości przypadków jest to ocena oparta na tym jaki jest poziom wytrzymałości na stres danej jednostki. To “niby” determinuje czy ktoś będzie tym doktorem czy też nie. Nie liczy się całe spektrum wrodzonych cech charakteru, które moim zdaniem są zdecydowanie ważniejsze, jak chociażby bycie człowiekiem rzetelnym, słownym, posiadającym pewne wyczucie i nie na tyle chaotycznym, że szkodzi się swojemu otoczeniu, tym bardziej jeśli jest się jego istotnym elementem. Oczywiście część z naukowców jest faktycznie prawowitymi posiadaczami tytułów naukowych, jednak z autopsji wiemy, że spokojnie całe 2/3, czy nawet więcej, to improwizatorzy, czy osoby, które wręcz “wymęczyły” swoje tytuły naukowe.
Sam jestem pewnego rodzaju improwizatorem, czy mam świadomość braku swojej wnikliwej wiedzy w tym, czy w tamtym, ale przynajmniej już oszacowałem do czego mój charakter by się nadawał, aby nie było kaleczenia i tej jak to się mówi “skify”. :-D