<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kardell@weblog &#187; Moje życie</title>
	<atom:link href="http://weblog.kardela.net/category/moje-zycie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://weblog.kardela.net</link>
	<description>Remove all safety labels, give God (evolution) a chance</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Feb 2012 03:00:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Sorry, but&#8230;</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2012/02/04/sorry-but/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2012/02/04/sorry-but/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 04 Feb 2012 02:58:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=786</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Sorry, but I&#8217;m designed only for one woman.&#8221; Nawet jeśli instynktowne popędy dyktują inaczej, ja sądzę, że jestem już na tyle duży i dlatego też jestem w stanie skupianiania ich na jednej kobiecie &#8211; swojej wybrance. Nie wszystkie seksualne wyobrażenia muszą jej dotyczyć, ale z jej pomocą mogą się urzeczywistniać. Stąd też jedynym wymaganiem, które [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>&#8220;Sorry, but I&#8217;m designed only for one woman.&#8221;</em><br />
Nawet jeśli instynktowne popędy dyktują inaczej, ja sądzę, że jestem już na tyle duży <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  i dlatego też jestem w stanie skupianiania ich na jednej kobiecie &#8211; swojej wybrance. Nie wszystkie seksualne wyobrażenia muszą jej dotyczyć, ale z jej pomocą mogą się urzeczywistniać. Stąd też jedynym wymaganiem, które pozwoli temu sprawdzić się w praktyce, jest wyobraźnia kobiety.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2012/02/04/sorry-but/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Będziesz moją miłością, czy nauczką życia?</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2012/02/01/bedziesz-moja-miloscia-czy-nauczka-zycia/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2012/02/01/bedziesz-moja-miloscia-czy-nauczka-zycia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2012 20:29:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=783</guid>
		<description><![CDATA[Dziewczyno! Będziesz moją miłością, czy nauczką życia!?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziewczyno! Będziesz moją miłością, czy nauczką życia!?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2012/02/01/bedziesz-moja-miloscia-czy-nauczka-zycia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pojęcie czasu.</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2012/01/29/pojecie-czasu/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2012/01/29/pojecie-czasu/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 15:01:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe]]></category>
		<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=777</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Historia jest przeszłością, a przyszłość darem&#8221; to naiwna formuła. Od kiedy mam coraz to szersze zainteresowanie historią wielu zagadnień naszego świata, tym mniej staram się ją bagatelizować. W człowieku, w ludzkości, w świecie jest wiele stałych tych dobrych i tych złych nim rządzących i ani teraźniejszość ani przyszłość nie jest w stanie tego zmienić &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>     &#8220;Historia jest przeszłością, a przyszłość darem&#8221; to naiwna formuła. Od kiedy mam coraz to szersze zainteresowanie historią wielu zagadnień naszego świata, tym mniej staram się ją bagatelizować. W człowieku, w ludzkości, w świecie jest wiele stałych tych dobrych i tych złych nim rządzących i ani teraźniejszość ani przyszłość nie jest w stanie tego zmienić &#8211; co najwyżej zmienić czegoś formę, zniekształcić, często zbytnio wręcz udziwnić, wypaczyć. Dobrym  powiedzeniem jest: &#8220;Trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu.&#8221; I tak właśnie rzeczywistość wygląda w praktyce &#8211; w polityce, gospodarce, finansach, sztuce i modzie. Bardziej optowałbym za koncepcją zmienności cyklicznej niż zmienności liniowej.<span id="more-777"></span><br />
     Kiedyś również zapatrzony byłem w przyszłość licząc, że przyniesie coś innego i zapewne lepszego. I upłynęło trochę czasu, zanim tak na prawdę zdałem sobie sprawę z tego, iż to właśnie teraźniejszość jest darem &#8211; chwila obecna. Spędzanie czasu z ulubioną, czy też ukochaną dla siebie osobą. A nie tylko bajanie o przyszłości i tzw, gdybanie &#8211; co by było gdyby.<br />
Udane życie to właśnie umiejętne balansowanie pomiędzy tymi trzema równoważnymi wartościami. Tymczasowo może i jest dobrze skupić się na polepszaniu własnego jutra kosztem teraźniejszości, ale bez przesady. Człowiek skoncentrowany na przyszłości siłą rzeczy staje się samolubny i zawsze będę tego ofiary w jego bliskim otoczeniu.<br />
     Natomiast przeszłości wymazać się nie da i też niemądre jest obarczać winą te przeszłe doświadczenia. Nie ma równości i sprawiedliwości na tym świecie. Jest jedynie równość wobec prawa &#8211; chociaż i to nie zawsze działa, a to akurat powinno. Tym czym obdarzyła nas natura musimy sobie radzić a czasem nawet działać cuda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2012/01/29/pojecie-czasu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gesty</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2012/01/17/gesty/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2012/01/17/gesty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 22:49:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=773</guid>
		<description><![CDATA[Gesty, które czyniłaś w moim kierunku były ledwie zauważalne &#8211; i to właśnie uczyniło je wyjątkowymi! Jak dla mnie nieokrzesańca były to zachowania zaskakujące, ale niestety dopiero kiedy sięgałem myślą w przeszłość, aby sprawdzić, potwierdzić, czy te mistyczne, urocze gesty rzeczywiście miały miejsce, a może były tylko wytworem mojej wyobraźni. Niewątpliwie myśli spowodowane tą retrospekcją [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gesty, które czyniłaś w moim kierunku były ledwie zauważalne &#8211; i to właśnie uczyniło je wyjątkowymi! Jak dla mnie nieokrzesańca były to zachowania zaskakujące, ale niestety dopiero kiedy sięgałem myślą w przeszłość, aby sprawdzić, potwierdzić, czy te mistyczne, urocze gesty rzeczywiście miały miejsce, a może były tylko wytworem mojej wyobraźni. Niewątpliwie myśli spowodowane tą retrospekcją były i są miłe. Jednakże to zaprzepaściłem&#8230; </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2012/01/17/gesty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szansa (poprawione)</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2012/01/15/szansa/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2012/01/15/szansa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 16:35:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=766</guid>
		<description><![CDATA[Może i czasu cofnąć się nie da, ale można czemuś lub komuś dać drugą szansę. Jestem człowiekiem, który jest wymagający i stosunkowo łatwo złości się, jeśli coś nie jest po jego myśli. Może i jest tej złości za dużo czasami, ale ta złość staje się dobrym momentem, aby zastanowić się nad pewnymi problemami, dłużej ich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może i czasu cofnąć się nie da, ale można czemuś lub komuś dać drugą szansę. Jestem człowiekiem, który jest wymagający i stosunkowo łatwo złości się, jeśli coś nie jest po jego myśli. Może i jest tej złości za dużo czasami, ale ta złość staje się dobrym momentem, aby zastanowić się nad pewnymi problemami, dłużej ich nie tolerując. Następnie postarać się je podejść konstruktywnie, czyli je rozwiązać i zapewne uczynić życie ciut lepszym.<span id="more-766"></span><br />
Napotkałem wielu ludzi na swojej drodze życia i w większości przypadków króluje reguła Jednej Szansy. W kontaktach międzyludzkich tak jak i tobie generalnie dawano jedną tylko szansę, tak i ty postępowałeś. W większości przypadków zdaje to egzamin, ale zawsze są też tego ofiary. Z wiekiem stałem się mniej naiwny, bardziej ostrożny i nie dażę zaufaniem byle kogo.<br />
Dochodzi do pewnego konfliktu na styku tej ogólnej praktyki a chociażby nauk chrześcijańskich, które nakłaniają do wybaczania. Nawet do mnie to nie do końca przemawia.<br />
Moim zdainem w tej kwestii wiele ogranicza się do tego jaką tak na prawdę postawę w życiu przyjmujemy. Jeśli grzeszymy, ale mimo wszystko staramy się poprawić i nie popełniać tych samych błędów (tzw. samodoskonalenie), będziemy raczej bezwzględni dla tych Chrześcijan, którzy że tak powiem nadużywają swojego statusu grzesznika, czyli grzeszą regularnie i też wymagają od wszystkich wokół wybaczenia. Wychodzą z założenia, że przecież i tak pozostaniemy grzesznikami bez względu na to co zrobimy.<br />
To nie jest droga, którą zamierzam podążać. Dla mnie wiara jest moją siłą, a nie moją słabością, nawet jeśli w międzyczasie muszę zdawać sobie sprawę z moich słabości tak jak i własnych wad i ograniczeń. Toteż nie zamierzam Muzułmanom i innym konkurencyjnym religiom dostarczać argumentów przeciw.<br />
I jeśli chodzi o moją sposobność dawania komuś drugiej szansy ogranicza się to do osób, które darzę wyjątkowym sentymentem, więc logicznie m.in. w miłości zawsze będzie miało to swoje przełożenie. Analogicznego traktowania można spodziewać się z kolei od tych, którzy ciebie darzą sentymentem. Nie zawsze się to niestety pokrywa, dlatego wypada być na tym punkcie wyczulonym i nie przegapiać istotnych sobie osób w życiu, a jednocześnie nie tracić czasu na te, które tylko ciebie bagatelizują. To jest dobre i tak będzie. Sądzę, że co rozważniejsi i pokorniejsi podzielają mój pogląd. <img src='http://weblog.kardela.net/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2012/01/15/szansa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Epilog</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2011/12/17/epilog/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2011/12/17/epilog/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2011 16:08:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=739</guid>
		<description><![CDATA[Narzekanie nigdy nie było, nie jest i nie będzie uznane za dobre. Jest to podejście niekonstruktywne. Każdy w większym czy mniejszym stopniu narzeka, ale chodzi właśnie o to, aby ten dany problem rozwiązać. W kwestii zakochania, miłości, interakcji kobieta-mężczyzna, mężczyzna-kobieta pewne problemy wydają się nie do przejścia jeśli tylko jednej ze stron na tym zależy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Narzekanie nigdy nie było, nie jest i nie będzie uznane za dobre. Jest to podejście niekonstruktywne. Każdy w większym czy mniejszym stopniu narzeka, ale chodzi właśnie o to, aby ten dany problem rozwiązać.<br />
W kwestii zakochania, miłości, interakcji kobieta-mężczyzna, mężczyzna-kobieta pewne problemy wydają się nie do przejścia jeśli tylko jednej ze stron na tym zależy.<span id="more-739"></span><br />
Większość ludzkości poszukuje, znajduje i bazuje na gotowcach, czy to na gotowych rozwiązaniach, na rzeczach czy też ludziach gotowcach np. tych tzw. &#8220;skóra, fura, fryzura i komóra&#8221;, którzy to są bardziej cenieni przez mainstreamowe kobiety niż ci, którzy dysponują najwyżej samą fryzurą i może komórą.<br />
Jeśli mam poddać się i dajmy na to czekać, aż przypadkiem wpadnę na interesującą dziewczynę gotowca, co w takim razie z jej wyjątkowości? W takim sensie każda może być tą jedyną. Przebywając w pubach, czy klubach nocnych jak można po krótkiej rozmowie dokonać takiej oceny, tudzież dokonać takiego wyboru? W takich miejscach zazwyczaj każdy gra kogoś innego, maskuje swoje mankamenty, a eksponuje zalety, taki teatr.<br />
Tu nie ma miejsca na wyjątkowość tylko wielką maszynę losującą, w której jest ponad 6mld kuleczek. Podobnie jest z mężczyznami. On nie jest wyjątkowy, tylko co najwyżej najlepszy w swojej klasie tzn. klasie, która daną kobietę akurat pociąga.</p>
<p>Ale ja nie pozwolę rzeczom tak po prostu się dziać. Inaczej może to oczywiście ułatwić istotne problemy na początku, ale najprawdopodobniej stanie się poważną komplikacją w dalszym etapie partnerstwa.<br />
A dlaczego tak postępuję? A dlatego, iż mam odmienną naturę i moje podejście do wielu spraw jest odmienne i całkowite poddawanie się woli losu uznaję za przejaw słabości. Nie zakochuję się od pierwszego wejrzenia i nie podrywam dziewczyny przypakiem zerkającej na mnie uroczo, ponętnie w metrze, czy w sklepie (nawet jeśli jej buzia jest urocza, a kształty spełniają najwyższe moje oczekiwania), ale zakochuję się w dziewczynie, którą to ja sobie ukochałem i mam ku temu powody tzn. coś już o niej więcej wiem i niewątpliwie jest piękną kobietą, ale to wynika już z zaszczepionego dużo wcześniej estetyzmu.</p>
<p>Chcę kształtować swoją przyszłość a chcę to robić jeszcze lepiej, kształtując ją razem z ukochaną. Do realizacji tego potrzebny jest jedynie istotny <em>ingredient</em> &#8211; podobnie ambitna kobieta, która potrafi wzbudzić we mnie potencjał, który wcześniej był mnie nieznany, nawet wtedy kiedy starałem się bardzo, aby z nią być. Potrafi wzbudzić we mnie potencjał twórczy a nie przede wszystkim popęd seksualny, nad którym biedaczyna ciężko panuje. Szanuje go, tak jak i on ją. Bawi się nim i cieszy się jak chłopak wariuje na jej punkcie (ma okazję sprawdzić go w wielu sytuacjach), ale zna też tej zabawy granice, więc nie pozwoli mu nieustannie chorować z miłości, ocali go.<br />
To czego ja doświadczałem ostatnio to było moje staranie się, takie autowzbudzanie się. Było dobre, ale teraz nie ma już ono perspektywy. Rutynowa obojętność zrobiła swoje.</p>
<p>Piękno kobiety nie ma w tym przedsięwzięciu nic a nic do rzeczy &#8211; można powiedzieć nawet, że niepotrzebnie rozprasza.<br />
Nie mają tutaj też nic do rzeczy wysokie mniemanie o sobie, poglądy, preferencje, słowa i deklaracje, gdyż to zawsze zależy z jakich ust pada. Padając z ust życiowego utracjusza, życiowego konsumenta czy kameleona może zmienić się, zapewne zmieni się z prędkością wiatru, w zależności od punktu siedzenia, czy w aktualnym momencie jest więcej kopanych, czy może kopiących.<br />
Liczą się natomiast czyny i osiągnięcia. Zgodnie z doktryną chrześcijańską wszystko mierzone jest po owocach, a jak wiadomo dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.</p>
<p>Dlatego kolejną dla mnie przestrogą w życiu będzie to, aby nie brać na wiarę tego co mówi ona na swój temat i jakie daje świadectwa. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to jaka jest jej tego prawdziwa ekspresja bez założeń typu &#8220;Wydaje mnie się&#8230;&#8221;, czy &#8220;Biorąc pod uwagę to co powiedziałaś&#8230;&#8221;. Najpierw obserwuj jak postępuje i jakimi ludźmi lubi się otaczać.<br />
I w tej właśnie materii najwięcej sobie uroiłem. Nie potrafiłem dopuścić do swojej myśli, że tak na prawdę ta dziewczyna może okazać się przeciętną, a tylko umiejętnie stwarza wrażenie patrycjuszki. Wbijałem sobie do głowy, że ona potrzebuje czasu, aby uświadomić sobie pewne rzeczy. Nic z tego. Nie chce, nie lubi, nie próbuje, czy boi się ze mną rozmawiać, bo nie jestem z miejsca gotowcem &#8211; amantem zagadującym i słodzącym nie ważne, że prawie każdej kobiecie, udającym wiernego słuchacza. Również i w tym przypadku wbijałem sobie do głowy, że wkrótce znajdziemy wspólny język. Jedyne co potrafiła robić to zostawiać mnie dokładnie w miejscu, w którym zacząłem swoją miłosną przygodę.</p>
<p>A tutaj kryje się niewątpliwie coś nowego. Coś co odrzuca te mainstreamowe kobiety, ale raz na zawsze zadowoli prawdziwie wyjątkową kobietę. Ja dobrze wiem czego ta wyjątkowa kobieta poszukuje. Jeszcze przyjdzie czas. Tym razem jednak bardziej wyczulony na swoje postępki, ale nadal autentyczny. Nie ucieknę się do żadnych tricków, kursów miód-konwersacji czy kursów podrywania. Bierzesz mnie takim jakim jestem albo spadaj mała na kolejną gotowiznę. Tak jak i ja opieram się instynktom, tak i ty swoich raz nie posłuchaj. Wtem Matkę Naturę oszukasz a zapewne dostaniesz więcej niż te instynkty byłyby ciebie w stanie doprowadzić.</p>
<p>Teraz zbliżają się święta i nowy rok za pasem. Niepowodzenia tego roku odejdą wraz z nim. Znów nadchodzi długi czas gojenia ran na sercu i zbierania sił mentalnych do kolejnej próby. A też na pewno będą rzeczy, które odwrócą moją uwagę od tej problematyki życia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2011/12/17/epilog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z kobietami jest jak&#8230;</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2011/12/14/z-kobietami-jest-jak/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2011/12/14/z-kobietami-jest-jak/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Dec 2011 18:17:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=731</guid>
		<description><![CDATA[Może jestem niecierpliwy i możliwe, że zadaje się z niewłaściwymi kobietami, tudzież takowe mnie z trydnych do wyjaśnienia względów właśnie pociągają. Ale już wiem jakie mnie nie pociągają. Są to te, które wydają się skutecznie samowystarczalne, a miłość traktują jako towar exclusive, dlatego preferują krótkie romanse &#8211; zabawy miłosne, po których są małe ofiary w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może jestem niecierpliwy i możliwe, że zadaje się z niewłaściwymi kobietami, tudzież takowe mnie z trydnych do wyjaśnienia względów właśnie pociągają. Ale już wiem jakie mnie nie pociągają. Są to te, które wydają się skutecznie samowystarczalne, a miłość traktują jako towar <em>exclusive</em>, dlatego preferują krótkie romanse &#8211; zabawy miłosne, po których są małe ofiary w ludziach. Natomiast mentalnie (bo seksualnie to może każda z ładnym tyłeczkiem) pociągają mnie takie, które oprócz miłości potrzebują wsparcia.<span id="more-731"></span> Heh chyba kolejny już raz moja potrzeba bycia przydatnym dla innych daje o sobie znać. W tym przypadku wyjątkowo przydatnym, gdzie istenieje perspektywa zostania partnerem ale i potencjalnym ojcem.<br />
W praktyce różnie to wygląda i w sumie wnioskujesz, że tak na prawdę one też nie szukają miłości podobnie jak te pierwsze. W każdym razie przeczuwasz, że tym wyzwalaczem zakochania u kobiet jest zupełnie co innego.<br />
Ty poszukujesz tej jednej, która ma poczucie, że jest niekompletna i dopiero z kimś stworzy coś wspaniałego. Chcesz się nią zaopiekować, być jej oparciem nawet jeśli czujesz, że chyba to tobą należy się zaopiekować. Taka jest moim zdaniem odpowiednia zależność.<br />
Ty zakochujesz się, wariujesz na jej punkcie, krążysz wokół niej, chcesz podwieźć ją tu i tam, żeby móc być z nią chwilę dłuższą, a ona w odpowiedzi stwarza wrażenie, jakby bardzo bała się nie tylko w tobie, ale w kimkolwiek zakochać.<br />
Święta zbliżają się wielkimi krokami a w rezultacie tego wszystkiego szlag mnie trafia.<br />
Wszystko to jest na prawdę parszywe. Niestety ale materializm odciska niesamowite piętno na rzeczach, które w większej mierze powinny być duchowe niż tak na prawdę są.<br />
W rzeczywistości kobiety to kuźwa chodzące kalkulatory. Jakkolwiek nie starałbym się ją zmotywować w sposób sentymentalny ona i tak kalkuluje. Jeśli kulkulacja idzie dobrze tzn. jest kasa lub niezła fura, a koleś albo spryciaż, cwaniak, czy ryzykant, to nie ważne co będziesz jej mówił, czy twoja liryka będzie miała w ogóle sens, ona bardziej prawdopodobne pójdzie na tamten układ.<br />
Głupie jest moje myślenie, że jest w tym coś kosmicznego, ponadwymiarowego. Nie ma!!!<br />
Jest chłodna kalkulacja Matki Natury za pomocą kobiet, dlatego każdy samiec na tej ziemi zrodził się, aby w jakiś sposób zaimponować im, ale w praktyce ogranicza się to tylko do kilku kategorii:<br />
1. <strong>pracujący ciężko</strong> &#8211; zapewni byt rodzinie (bardziej dla kobiet mainstreamowych),<br />
2. <strong>wojak</strong> &#8211; rozwali twarz każdemu w walce o kobietę &#8211; zapewni rodzinie bezpieczeństwo, (dla kobiet mainstreamowych)<br />
3. <strong>cwaniak, kombinator, ryzykant</strong> &#8211; może i stoczyć się na samo dno, czy zadrze z prawem, trafi do więzienia, ale jest szansa, że za jednym zamachem zgarnie milion (dla kobiet bardziej wybrednych)<br />
4. <strong>przyjemniaczek</strong> &#8211; może i nie ma wiele do zaoferowania jako typowy <em>man</em>, ale jest taki milusi i słucha mnie godzinami jak mu trajkoczę &#8211; dużo czarnoskórych luzaków imponujących białym Europejkom pasuje do tej kategorii (ogólnie przeznaczeni dla kobiet mających się za niezależne, które potrzebują jedynie dobrego słuchacza i seksu)<br />
5. <strong>czarodziej</strong> &#8211; oprócz tego, że przyjemny to jeszcze ciebie zaczaruje nieustannie patrząc w twe oczka i śpiewając swoją wyrafinowaną filozofię życia.<br />
Oczywiście istnieją również hybrydy.</p>
<p>Kończąc więc, sprawa wygląda następująco. Z kobietami jest jak z rybami. Idziesz na łowy. Siedzisz kilka godzin nad jeziorkiem i nic. I często tak jest, że w momencie, kiedy już zrezygnowany zamierzasz zbierać się do domu nagle coś pociąga za haczyk.<br />
Wniosek więc. Tak na prawdę niewiele zależy od ciebie w tej materii. &#8220;Co ma być, to będzie&#8221;.<br />
Materializm tego świata prędzej czy później da tobie za pośrednictwem kobiet do zrozumienia, że przede wszystkim stworzony zostałeś do pracy tudzież brawury a nie do dawania miłości, no chyba, że koncentrujesz się na tych kobietach niezależnych, które nie koniecznie szukają mężczyzn z kasą.<br />
Tutaj wydaje się, że nie ma idealnego dopasowania, czy też takiego, które bardziej idealne przypomina. W tych sprawach przede wszystkim rządzi kompromis, w którym jest ryzyko, że zamieni się w daleko idący kompromis.<br />
Jest to mój kolejny post z cyklu Zwątpienie, ale wydaje się bardziej rzeczowy, realny niż jakikolwiek inny poniżej z cyklu Zakochanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2011/12/14/z-kobietami-jest-jak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszystko super, ale&#8230;</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2011/12/06/wszystko-super-ale/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2011/12/06/wszystko-super-ale/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Dec 2011 00:26:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=719</guid>
		<description><![CDATA[Na poziomie emocjonalnym, poziomie wrażliwości niewątpliwie możnaby z nią sięgać zenitu. W łóżku też zapewne miałoby to swoje niebiańskie przełożenie. Poszukiwałem i poszukuję kobiety, która, że tak powiem, zabije mnie klina. Jestem człowiekiem narwanym i surowym. Ta kobieta poprzez swoją neutralność &#8211; stwarza wrażenie, że wszystko spływa po niej jak po kaczce (oczywiście w rzeczywistości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na poziomie emocjonalnym, poziomie wrażliwości niewątpliwie możnaby z nią sięgać zenitu. W łóżku też zapewne miałoby to swoje niebiańskie przełożenie. Poszukiwałem i poszukuję kobiety, która, że tak powiem, zabije mnie klina. Jestem człowiekiem narwanym i surowym. <span id="more-719"></span>Ta kobieta poprzez swoją neutralność &#8211; stwarza wrażenie, że wszystko spływa po niej jak po kaczce (oczywiście w rzeczywistości tak nie jest i mnie to przede wszystkim nurtuje), często gra też niewiniątko. Moja nerwowość może przy niej co najwyżej się ośmieszyć. Takie podejście jest dla mnie niewątpliwie czymś nowym, intrygującym. Wydaje się, że nim zdążę ją porządnie zdenerwować, sam prędzej wzbudzę w sobie skrupuły, pożałuję i przeproszę za własną agresję i wywołane przez nią błędy w zachowaniu. Wręcz padnę na kolana, gdyż skrzywdziłem muzę.<br />
Wszystko super, takie coś nieprawdopodobnie mnie musztruje. Samodoskonalenie pełną parą.<br />
Ale z drugiej strony czy ja rzeczywiście jestem aż taki zły, niedoskonały, zimny drań?<br />
Czy ja rzeczywiście wymagam aż tylu przeobrażeń?<br />
Ona wydaje się temu jedynie przyglądać, sama jej niewinność zachowania robi swoje. Ona nic nie mówi, tylko słucha.<br />
Czy w niej też zachodzi jakaś zmiana? Czy to co jej mówię, zbliża ją do mnie? Nie wiem. Kobieta zagadka.<br />
Nasz niski status a nasze wygórowane aspiracje niczym innym nie rokują jak rychłym rozwidleniem naszych ścieżek, o ile kiedykolwiek się one pokrywały.<br />
Skąd ja mogę wiedzieć co w niej tak na prawdę siedzi? Jakie ukryte podniety może skrywać w sobie ta enigmatyczna kobieta. Kiedy mogę tego pożałować?</p>
<p>Wydaje się, że dla własnego spokoju powinienem zwrócić się do kobiety, która może nie koniecznie zrewolucjonizuje moją mentalność, moje ego, ale będzie przynajmniej komunikatywna, będzie dużo bardziej czytelna w zachowaniach, szczera, rezolutna. Będziemy się razem kłócić i jak będzie trzeba nawet walczyć. Oczywiście miłować, szanować i wspierać na wzajem.<br />
Czy ten niewidzialny 10Gbit/s emocjonalny światłowód z partnerką jest na prawdę mnie aż tak potrzebny?<br />
Ten znak zodiaku z żywiołu wody, będzie żerował na mojej staranności i sumienności. Nie jestem pewien, czy da mnie w zamian pewności siebie jakiej potrzebuję.<br />
Z drugiej strony słyszę tu i tam, że Rak tak na prawdę sam nie wie czego chce. A dlaczego tak jest? Otóż ten znak jest bardzo elastyczny w dopasowaniu z innymi znakami (w przeciwieństwie do mojego, który ma chyba najbardziej ograniczone preferencje) i w sumie wiele ludzkich postaw imponuje mu w jakimś zakresie. W rezultacie chciałby trochę tego i tego i może jeszcze tamtego. Znowu odwrotnie temu coś brakuje, temu tego, a tamtemu jeszcze czegoś innego. I bądź tu mądry.<br />
Podobnie jak Bliźnięta, może nie fałszywe, ale niedalekie od zarzutu dwulicowości. Bardzo przeraża mnie ta Raka analogia z Bliźniętami, którymi zazwyczaj gardzę. Podobnie jak to pierwsze, skrywa swoje myśli i aktualne podniety. Czy jest zdyscyplinowane na tyle, aby im nie ulegać? Zapewne dowiesz się o tym, jak już nakryjesz ją w łóżku z innym, bo do tej pory nic a nic na to nie wskazywało.<br />
Przykry scenariusz, ale to jest to co znam z życia, to co ludzie mieli i mają z Bliźniętami i Rakami w luźnych i stałych związkach.<br />
Wydaje się, że mnie nic innego nie pozostaje, jak tylko potroić starania tak, aby takiemu Rakowi do głowy nie przyszło odbić w boczną uliczkę. Zachęcić dobrobytem, jeśli nie próbować przynajmniej stabilizacją. Trzecia z opcji to jakieś pajacowanie: Patrz tutaj jestem! O a teraz tutaj! i tak w kółko.<br />
Kolejny mankament to to, iż Rak podobnie jak zlitował się nade mną, lituje się również nad innymi. Tak jakby ta Raka głęboka jak studnia krypto-depresja &#8220;z wyboru&#8221; żerowała na tych wszystkich biednych żuczkach wokół.<br />
Tak ja niedoskonały, ale czy taka nieustanna świadomość mobilizuje mnie jako mężczyznę do działania? Z czymś takim nie sięgnę szczytu.<br />
Czy ja na prawdę muszę sobie zdawać sprawę z tego, że szukałem, znalazłem i wybrałem na swoją towarzyszkę życia osobistą psychoterapeutkę?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2011/12/06/wszystko-super-ale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Idealna dla mnie kobieta</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2011/11/25/idealna-dla-mnie-kobieta/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2011/11/25/idealna-dla-mnie-kobieta/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 21:15:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=705</guid>
		<description><![CDATA[Wcześniej, kiedy byłem jeszcze napaleńcem do sześcianu wydawało się mnie, iż idealna kobieta dla mnie to ta, która będzie zaspokajała moje seksualne zapały bez zmrużenia oka i vice versa. Teraz kiedy jestem już tylko napaleńcem do kwadratu uważam inaczej, wręcz odwrotnie. Idealna dla mnie kobieta to ta, która właśnie będzie opierała się moim żądzom. Jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wcześniej, kiedy byłem jeszcze napaleńcem do sześcianu wydawało się mnie, iż idealna kobieta dla mnie to ta, która będzie zaspokajała moje seksualne zapały bez zmrużenia oka i vice versa.<span id="more-705"></span><br />
Teraz kiedy jestem już tylko napaleńcem do kwadratu uważam inaczej, wręcz odwrotnie. Idealna dla mnie kobieta to ta, która właśnie będzie opierała się moim żądzom. Jak najbardziej powinna być seksowna i podkreslać swoje wdzięki, aby TYM BARDZIEJ testować moją nowo wykształconą odporność na nadmierne podniecenie. Jestem pewny, iż taka postawa mężczyzny sprawia kobiecie dużą satysfakcję, iż jej luby bardziej ją kocha niż pożąda.<br />
Niewątpliwie super sprawą jest umieć podziwiać kobiece piękno, pieścić je, a nie od razu toczyć z pyska pianę i merdać ogonkiem jak pies. Niestety wielu facetów ma z tym problem.<br />
Panowie kobietę należy szanować i miłować, a nie traktować jak kawał mięsa. Chociaż są i takie kobiety, którym męska propaganda namieszała w głowach. Ale w tym przykładzie skupiam się na tych kobiecych okazach, które są szanującymi się szlachetnymi, dumnymi niewiastami, które też mogły w przeszłości zbaczać z kursu, ale podobnie jak ja uświadomiły sobie pewne rzeczy i wybrały ten trudniejszy szlak &#8211; bliższy boskiemu ideałowi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2011/11/25/idealna-dla-mnie-kobieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Impas</title>
		<link>http://weblog.kardela.net/2011/11/18/dranimpas/</link>
		<comments>http://weblog.kardela.net/2011/11/18/dranimpas/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Nov 2011 23:24:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kardell</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://weblog.kardela.net/?p=654</guid>
		<description><![CDATA[Po zawodzie jaki spotkał mnie ze strony dobrego kolegi straciłem zaufanie do ludzi. Kolejny raz wyszło, iż moje poświęcenie jest po części źródłem moich problemów i nieszczęścia. Z racji tych doświadczeń i ostrożnego nastawienia, a w dodatku przecież bardzo szanuję swoje uczucia miłosne &#8211; wręcz strzegę ich, mogę źle zinterpretować jej dobre intencje. Od września [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po zawodzie jaki spotkał mnie ze strony dobrego kolegi straciłem zaufanie do ludzi. Kolejny raz wyszło, iż moje poświęcenie jest po części źródłem moich problemów i nieszczęścia.<br />
Z racji tych doświadczeń i ostrożnego nastawienia, a w dodatku przecież bardzo szanuję swoje uczucia miłosne &#8211; wręcz strzegę ich, mogę źle zinterpretować jej dobre intencje. Od września jestem bardziej niż kiedykolwiek niezdecydowany i przesadnie ostrożny, wręcz przewrażliwiony. Nie powinienem jej na to narażać.<span id="more-654"></span><br />
Wydaje się, że nic dobrego z tego już nie będzie, tym bardziej, że przytłaczająca większość wspaniałości to jest tylko efekt mojej imaginacji. A cała ta operacja przypomina uciekanie z zastawą porcelanową na tacy przed głodnym lwem. Wszystko wydaje się zbyt kruche, skomplikowane i zbyt ryzykowne, aby mogło się udać w moim obecnym stanie psychicznym.<br />
Najlepszym w tym przypadku rozwiązaniem wydaje się po prostu całkowita zmiana otoczenia, co pomoże mnie nie myśleć i zapomnieć o niej. Ta myśl jak głos łamie się w mojej świadomości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://weblog.kardela.net/2011/11/18/dranimpas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

