Dancefloor
Posted in Mjuzik, Moje życie, Wszystkie on December 15th, 2006No więc, jak zazwyczaj zaczynam od “no więc”, to będzie coś ciekawszego. :p
W noc z 14/15 zabalowałem w dwóch lokalach, a obczaiłem jeszcze inne.
Chodziło przede wszystkim o zbadanie kilku nowych klubów w ramach czwartku – dnia studenckiego. Taki sobie clubing. Ogólnie przemierzyłem kawał drogi.
Zaczęliśmy od dość ukrytego za budynkami klubu WZ.
Trwało tam cotygodniowe studenckie karaoke z dużą ilością polskich kawałków.
Trochę posłuchałem i poszedłem dalej.
Do wielu klubów nawet nie wchodziłem, ponieważ już przed wejściem prototypowałem, iż w środku jest raczej pusto.
Więc z racji, iż ostatnimi czasy nawet całkiem spodobało mi się w Metropolis, wstąpiłem na Pasaż Niepolda do tego klubu.
Tutaj impreza w stylu mikołajkowym, obsługa w czapkach Mikołaja i konfetti, przypaminające śnieg, sypało się na głowy z wyższego poziomu ludziom tańczącym na parkiecie.
Muza taka średnia. Ten sam didżej co zwykle, który stosuje dość agresywne przejścia, które nie specjalnie toleruję. No dobra potańczyłem tam całkiem sporo. Znowu pokazałem ludziom jak się tańczy. :p
W międzyczasie owłosiony didżejo (który za konsoletą non toper ostro jara fajki) wymienił się z młodą didżejką, która ostatnio bardzo fajną muzę zapodawała. Laska ogólnie spoko, bo w przeciwieństwie do swojego poprzednika ma jakąś ekspresję tego co robi, czyli śpiewa i tańczy za konsoletą, rączki do góry i te sprawy. Jednak co stwierdziłem po czasie, to to, że posiada dość wąski repertuar, ponieważ puszcza prawie te same kawałki, co ostatnio.
Nie byłoby tego złego, gdyby nie ten okropny tłok. Masa nieruchawych typów, którzy blokowali przejście albo rozpychali się na parkiecie. To jest właśnie najgorsza chujnia jaka może spotkać Cię na dancefloorze. :/
Zabrałem manatki i udałem się w kierunku Galerii Dominikańskiej, gdzie jest przystanek z autobusami w moim kierunku.
W międzyczasie stwierdziłem, że imprezowanie nie może skończyć się o 1:00, więc postanowiłem udać się do Alibi, które zlokalizowane jest dalej od centrum, ale bliżej do mojego lokum.
Dokładnie nie wiedziałem, gdzie ono się mieści, ale po odgłosie muzyki trafiłem do Grawitacji, która jak się później okazało jest zaraz obok Alibi w tym samym budynku. Więc czym prędzej się tam udałem.
No i tutaj miłe zaskoczenie, bo klub dość duży, parkiet stosunkowo luźniejszy.
Fakt, że klientela stosunkowo młodsza od tej w pozostałych klubach.
Do dyspozycji dwa parkiety jeden duży drugi mniejszy. Zacząłem sobie bounce`ować na tym dużym. Muzyczne klimaty w stylu r’n'b, hiphop, dance. Ten didżej tworzył bardziej wyważone przejścia pomiędzy utworami. Oświetlenie, lasery też w miarę dobre. Ogólnie tańczyło się git.
Tym sposobem nieustannie potańczyłem sobie do 3:30, a następnie sprintem pobiegłem w okolice budynku A1 Politechniki na autobus. ;]
Wróciłem, zdjąłem z siebie całkowicie mokrą koszulkę, bath, zjadłem conieco i w kimę.
Rano żadnego kaca, jedynie lekko obolałe mięśnie.
Tak właśnie imprezuje się bez kropli alkoholu.
Jedynie 2 Snickersy, butelka wody w łapę i “heja bady!”
Dla orientacji kluby, w których moja stopa postanęła, a nawet zatańczyła: ![]()
Wrocław:
- Alibi, (dance)
- Bezsenność, (almost dance) :p
- Boemerang,
- Radio Bar, (dance)
- 9 Brama,
- Studio 54, (dance)
- Studio P-1, (dance)
- Metropolis, (dance)
- Metro Bar,
- Droga do Mekki,
- WZ,
- Grawitacja,
- Na Jatkach,
- ChillOut,
- Szuflada
Jelenia Góra:
- Heineken, (dance)
- Atrapa, (dance)
- Underground (były Cosmos II), (dance)
- Macedonia,
- Street 21
Kamieńsk:
- Koleseum (dance)
A teraz lista bardziej znanych didżejów, na których event`ach bywałem:
- Armin van Buuren (Holandia) [Sound Empire - Wrocław]
- Ferry Corsten (Holandia) [Summer City with Ferry Corsten - Poznań]
- Matthew Dekay (Holandia)
- Agnelli & Nelson (Irlandia)
- Bian Cross (Hiszpania)
- Remy (Holandia)
- Ronald van Gelderen (Holandia)
- Sander Jongerius (Holandia)
- Angelo Mike
- Peter Pain
- John Hetmond
- Thorn
- Michael C
- Vision 84
- Conrad Paja
