w Moje życie | Kardell@weblog

„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw

Archiwum 'Moje życie' Category

The Great Global Warming Swindle

Posted in Ciekawe, Moje życie, Ochrona środowiska on March 24th, 2008

Jestem właśnie po domowej projekcji dokumentu pt. The Great Global Warming Swindle. Dokument, który dementuje teorie, które m.in. w An Inconvenient Truth porywały nasze serca. Niesamowite, jak na przełomie XX i XXI wieku do perfekcji opanowano kontrolę człowieka, ludzi, społeczeństwa za pomocą propagandy, bazując na jego wrodzonych skłonnościach i innych cechach, które przesądzają o jego krótkowzroczności i naiwności. Czytaj dalej »

Easter breakfast

Posted in Moje życie, Wszystkie on March 23rd, 2008

No więc takie miałem dzisiaj śniadanie wielkanocne, że hoho. Prace w kuchni o wczesnej godzinie wskazywały, że będzie. Oczywiście moje usposobienie do tych tradycji jest raczej bierne, jedynie moja mama, babcia jest w stanie mnie zmobilizować do pracy przy przygotowaniach. Czytaj dalej »

Mizoandria :-o

Posted in Ciekawe, Moje życie, Polityka on September 21st, 2007

Czyli zarzewie konfliktu pomiędzy rasą pochodzącą z Wenus a tą z Marsa.
To zdanie powyżej, to oczywiście moja generalizacja. Każdy człowiek ma tą złą skłonność do generalizowania. Oczywiście przedstawiony tutaj problem wydaje się dla mnie dość złożony i od niego pochodzą inne aspekty, nad którymi miałem możność się zastanawiać. Jaki odsetek kobiet jest w tym zamieszany, nie jestem w stanie oszacować, ponieważ ich świat jest dość iluzoryczny.
Proponuję zapoznanie się z tym artykułem: Kobiety nienawidzą mężczyzn i gardzą nimi. Czytaj dalej »

35h

Posted in Moje życie, Śmieszne on September 20th, 2007

18.09.2007AD. Tego dnia popełniłem błąd, który rzucił cień na prawie dwa następne. Wstałem późno ok. 12 w południe, ponieważ zdaje się siedziałem do którejś nad ranem. O około 17:05 jak gdyby nigdy nic wyszedłem z domu w celu odbycia jednej z ostatnich służb w mojej wakacyjnej pracy. Ta 14 godzinna nocna służba przebiegła bardzo spokojnie. Rano rozentuzjazmowany świadomością, iż będę miał 3 dni wolne, ok. godziny 8:15 udałem się tramwajem do domu, aby trochę się odświeżyć, przespać i odrobić zaległości tu i ówdzie. Po drodze spotkałem jeszcze swoją koleżankę z licealnej klasy. Dochodzę do wejścia i odruchowo sięgam do kieszeni w plecaku w poszukiwaniu kluczy. No i na tym grzebaniu się zaczęło. Hmm… Czytaj dalej »

Dance4ever

Posted in Ciekawe, Moje życie, Znani ludzie on August 2nd, 2007

Chciałbym się podzielić kilkoma ciekawymi filmikami, w których tancerze prezentują swoje niesamowite zdolności w tańcu indywidualnym czy grupowym. Chociaż z drugiej strony co to za dzielenie się, skoro prawie każdy siedzi na YouTube. :-P
Wszystko oczywiście na bazie tańca naszego prekursora Michela Jacksona.
Na początek performance dwójki tancerzy przed lustrem, prezentujących swoją własną adaptację utworu Ciary - Get up.
Czytaj dalej »

Dylematy

Posted in Moja praca, Moje życie on August 2nd, 2007

Na bieżąco obserwując siebie i swoje otoczenie (ludzi) zastanawiam się nad tym jakiego kierunku obranie w życiu jest właściwe i pozwoli mi osiągnąć osobisty sukces. Nie ważne, czy ten sukces będzie o przeznaczeniu publicznym, czy też wyłącznie prywatnym.
Powstaje istotny dylemat, gdyż wchodząc w interakcję z wieloma ludźmi niejednokrotnie wyczuwam, iż z ich pomocą (sam + realia czynią to awykonalnym), czy też aspiracjami nie uda mi się zrealizować moich po trosze niekonwencjonalnych pomysłów. Czytaj dalej »

Genealogia

Posted in Ciekawe, Moje życie on March 13th, 2007

W końcu przechodzę do kwestii, która zawsze gdzieś leżała mi na sercu - kwestii genealogii swojego rodu.
Statystycznie jest to w przeciwieństwie do ogólnych przeświadczeń, najpopularniejsze hobby na świecie.
Rzeczywiście jest, że w dużej mierze kosmopolityczna Polska zapomina o swoich korzeniach, a w wielu przypadkach całkowicie to ignoruje. Tak się składa, że w wielu kulturach świata kult przodków jest jednym z nadrzędnych kultów, stąd też takie statystyki.

Dla mnie osobiście analiza genealogii mojego rodu, to przede wszystkim wspaniałe źródło informacji o mnie samym, jako dziedziczącym cechy przodków.

Tutaj m.in. amerykańska stronka Genealogy.com, która pozwala na wyszukiwanie swoich przodków za pośrednictwem różnych archiwów. Odpłatnie można dowiedzieć się więcej łącznie z wygenerowaniem sobie drzewa genealogicznego swojej linii.
Ja osobiście potrzebowałem znaleźć tam jedynie moich rzeczywistych krewnych, którzy wyjechali do USA bardzo dawno temu. I znalazłem! - wujka Vincenta (pilot brytyjskiego RAF-u w czasie II Wojny światowej), z którym od kilkunastu lat kontakt się niestety urwał z różnych przyczyn - usprawiedliwienia jednak nie ma.

Co natomiast się tyczy naszej rodzimej Polski, to zapraszam na wyszukiwarkę ilość wystąpień danego nazwiska stworzonej na podstawie słownika prof. Kazimierza Rymuta: http://www.herby.com.pl/herby/indexslo.html
I tutaj okazało się, tak jak jest zgodne z historią, większość moich przodków o nazwisku Kardela zamieszkuje obecnie obszary przyłączone do Polski po zakończeniu II Wojny światowej, czyli Dolny śląsk (jeleniogórskie, wałbrzyskie, legnickie, wrocławskie, opolskie), gorzowskie, gdańskie, elbląskie. I na pewno większość z tych Kardelów to emigranci z utraconej wschodniej Polski.
Z drugiej strony zauważyłem kilka wystąpień nazwiska Kardela w obecnej wschodniej Polsce - lubelskie, chełmskie, co mogłoby wskazywać, że wywodzi się ono np. z okolic starego Włodzimierza, a te pojedyncze przypadki, to pozostałości tych Kardelów, którzy nie emigrowali, gdyż nie musieli, pozostałych niestety zawierucha powojenna przerzuciła na drugą stronę kraju.
Przydałoby się to bardziej sprecyzować, ponieważ obiło mi się o uszy, iż moi przodkowie przybyli rzeczywiście z okolic Stanisławowa jednego z najbardziej wysuniętych na południe (południowy-wschód) miast Polski (”mały Lwów”, pod rządami RP liczyło 200 tyś. mieszkańców, jeden z kluczowych grodów, miast warownych rodu Potockich, regiony historyczne: Ruś Halicko-Wołyńska - Ruś Halicko-Włodzimierska, rzeka - Dniestr, jedno z największych centrów kultury Ormian (najstarszego narodu chrześcijańskiego), znane postacie związane ze Stanisławowem: urodzony: gen. Stanisław Sosabowski, Witold Erazm Rybczyński (matematyk, fizyk), Zbigniew Cybulski (zginął tragicznie we Wrocławiu na 3 peronie Dworca Głównego), obecna ukraińska nazwa Iwano-Frankiwsk).
Hmm… staje się to powoli bardzo ciekawe. :-D

Jednak póki co konkludując, moja połowa, która nie emigrowała, pochodzi z Małopolski (rejon Częstochowy - Piotrkowa Trybunalskiego) i są to posiadacze nazwisk:
- Michalski - jedno z najpopularniejszych nazwisk w Polsce, najwięcej wystąpień w rejonie warszawskim oraz katowickim.
oraz
- Siewior - najwięcej wystąpień w kolejności malejącej - katowickie, częstochowskie, piotrkowskie, kieleckie).
Natomiast przodkowie - emigranci to
- Kardela
oraz
- (są niektóre sekwencje znaków, które bardzo szybko wypadają mi z głowy).

Dla niewtajemniczonych powiem, że kręgosłup pierwotnej naszej Politechniki Wrocławskiej stanowili naukowcy, profesorowie byłej Politechniki Lwowskiej oraz Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, uczelni o wielu osiągnięciach w dziedzinach ścisłych (matematyczno-fizycznych).

III RP

Posted in Moje życie, Polityka, Wszystkie on February 24th, 2007

Mój komentarz na stronie http://piotr.mikolajski.net/ sympatyka III RP.

Wydaje mi się, że Wasze, czy Twoje stanowisko też jednak do niczego nie prowadzi.
Nie godzicie się na stan aktualny, a jednocześnie kwestionujecie “demokrację” ostatnich 15 lat, którą nam osioł Lech Wałęsa zaserwował. Jeździ teraz po świecie taki nierób - proletariacki tłumok ;) i naucza o demokracji.

Nie wierzycie w odnowę moralną, ponieważ społeczna odnowa moralna nie jest możliwa, czy Wasza osobista, alibi?

Mówicie o wolności słowa. Zgadzam się, że jest to istotne dla nas - robotniczo-chłopskich plebejuszy, którzy aktualnie równoprawnymi obywatelami się stali. Z drugiej jednak strony niemały jest procent ludzi w społeczeństwie, którzy swoją “siłom i godnościom osobistom” istotnie szkodzą, pochodzą z lewicy, prawicy, centrum i swój wyborczy głos mają.
Sądzę, że powinny istnieć bariery, w których skończony kretyn powinien szybko zamknąć usta. Po ulicach chodzi wielu dewiantów, którzy wypaczają naszą rzeczywistość. Rozumiem - pochodzić z rodziny patologicznej, których jest w Polsce niemały procent i wyciągnąć z tego niemiłego doświadczenia właściwe wnioski, ale zamiast tego swoim gniewem negatywnie rzutować na resztę społeczeństwa? Albo pochodzić z rodziny super ekstra (bezstresowe wychowanie) i terroryzować później innych?

Możliwe, że jest to problem całej słowiańszczyzny, że jesteśmy spisani na straty i wysysani z każdej strony. Irlandia, która sama była w depresji przez szmat czasu poradziła sobie z tym problemem i obecnie doi Polskę (nasi jadą tam do pracy, a dodatkowo irlandzki BZWBK wyprowadza zyski z obrotu polskim pieniądzem do Irlandii, a Ryanair dorabia się szmalu na transporcie polskich roboli w te i z powrotem na wyspy. Nie mówię o reszcie krajów UE, które nas nadużywają.
Po prostu żyjemy w kraju rozwijającym się o “za wielkich” zasobach ludzkich, który tłumaczy sukces innych krajów już rozwiniętych, czy przynajmniej tych które są na siłach, ażeby z nas doić.

Chcąc mieć normalny kraj, na początek musielibyśmy mieć sporo ponad 50% społeczeństwa (ale naród nie w liczbie 38mln. lecz może max. 20mln - to pozwoliłoby osiągnąć nam dużo lepszą autonomię gospodarczo-surowcową na obszarze jaki zajmujemy) wykształconego w takim stopniu, że nie dałoby się manipulować kościelnymi, gazecianymi i radiowo-telewizyjnymi metodami.

Na dzień dzisiejszy realnie ratuje Polskę jedynie konserwatyzm, czyli zatrzymanie kosmopolityzmu, podporządkowanie społeczeństwa określonej obyczajowości religijnie i historycznie uwarunkowanej. Wtedy mielibyśmy namiastkę mentalności, jaką np. Niemcy dziedziczą bezproblemowo, bez potrzeby ograniczania ich świadomości.

Popatrzcie historycznie na systemy władzy, jakie rzeczywiście sprawdziły się w historii w krajach słowiańskich. Nawet jeśli w dobie XXI wieku są to w większości demokracje, niosą z sobą istotne znamiona dyktatury. Z drugiej strony socjal”demokratyczna” alternatywa, to celowe niedbalstwo, z którego cieszą się jedynie anarchiści.
I chodzi też o to, że nie ma czegoś takiego jak dorastanie do demokracji. Społeczeństwo nigdy nie dorośnie do tego systemu władzy, bo wszędzie, czy to w USA, Anglii, czy Niemczech działa manipulacja opinią publiczną i to, że Ty świadomy demokrata pójdziesz sobie na wybory ze świadomymi kolegami nie przeszkodzi Juniorowi Bushowi objąć stanowiska prezydenta (w USA naród amerykański musi aż przez 8 lat nabierać wstrętu do swojego przedstawiciela, żeby go w końcu zdetronizować). A statystyczny amerykański, angielski, czy niemiecki wyborca pokrywa się w rzeczywistości z polskim.

Z mojego punktu widzenia nie da się w tym kraju zaprowadzić naturalnego ładu dopóki nie przeminie przynajmniej kilka pokoleń, co pozwoli wytrzeć się całkowicie którejś z parszywych tendencji.

Po większej analizie wszelakich opcji politycznych dla narodu o takiej a nie innej mentalności jedynym trafnym rozwiązaniem dla mnie są rozwiązania proponowane przez UPR. Jedynie ten wariant byłby w stanie wypracować naturalny ład w szybkim czasie. Przede wszystkim rozwiązać kwestię podatków i obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, co jest solą w oku rodzimej gospodarki, no bo nie zagranicznej przecież, od kilkunastu już lat objętej UE ulgami.
Pozostałe frakcje wciskają jedynie kit, gdyż będąc licznymi “o dziwo” mdłymi się stają.
Czy to PO-wski, czy SLD-owski wariant, to tylko ściemnianie, że socjal, pseudo-liberalizm załatwi sprawę. Dlatego od dłuższego już czasu wszelkie inne, niegodne liberalizmu opcje polityczne uznaję za nierentowne, obciążające swym aparatem państwowym podatników. I PO, SLD, PiS Wam w tym nie pomoże, bo to jest tych partii cel trzeciorzędny. PO, SLD najpierw muszą iść zgodnie z trendem mody UE, co często nie idzie w parze z interesami Polski (przedstawiciele PO, SLD w parlamencie UE swoją nielojalność (prywatę) wobec interesów Polski już niejednokrotnie zademonstrowali), a PiS znowu całkowicie zajęty jest sprzątaniem w administracji państwowej i samorządowej. Lewackie idee, które również krzewię nijak się mają do działalności lewicowych frakcji w Polsce, czy też w świecie, im są liczniejsze tym bardziej upodobniają się do tych komunistycznych.

Konkludując i reasumując, pretensje możesz mieć jedynie do plemnika, który przesądził o tym, że Twój byt ustanowił się na tych współrzędnych geograficznych a nie innych. ;-)

Dziękuję za uwagę.”

??ródła dobra i zła

Posted in Ciekawe, Moje życie on February 4th, 2007

Kilka egzystencjalnych kwestii zainspirowało mnie to przemyślenia kwestii:
Jakie są źródła dobra i zła?
Jak w naszym świecie odbywa się dystrybucja tych dwóch przeciwnych energii, które pchają ludzi do takich a nie innych zachowań, reakcji, działań?

Czy są nam one przydzielane odgórnie w procesie dziedziczenia cech przodków, predyspozycji psychicznych, jak również w procesie wychowania (właściwego czy może spartolonego?), które to czynniki istotnie decydują o naszym zachowaniu, pojmowaniu rzeczywistości?
Czy oznaczałoby to, że jedni są błogosławieni przez los, a inni pokarani przez niego, jeszcze długo przed osiągnięciem własnej świadomości?
Przecież w wielu przypadkach są to o wiele bardziej odległe zawiłości - problemy rodowe, które ciągną się całymi pokoleniami, jak mówi powiedzenie “Nie daleko pada jabłko od jabłoni”.
Co gorsza do dnia dzisiejszego nie widzą potrzeby rehabilitacji. (np. rodzina Bush’a :-D - tutaj widać nawet, że Junior przeszedł oczekiwania swojego ojczulka)

Do tego dochodzą jeszcze absurdy egzystencji w postaci złej fatum, która z czasem okazuje się dla jej nośnika błogosławieniem?
I na odwrót Ci, którzy są pierwotnie błogosławieni, zostaną potępieni?

Widzę, że wkroczyłem na płaszczyznę, która leży na granicy tego co najzwyczajniej rządzi się prawami ziemskiej egzystencji, a tym co może okazać się rewolucją w rozumowaniu tych zależności, w podejściu przyczynowo-skutkowym i skutkowo-przyczynowym.

Byłoby totalnym zaskoczeniem, gdyby okazało się wkrótce, że każdego człowieka, każdej istoty i rzeczy postępowanie i miejsce (”kolej rzeczy”) jest dokładnie zaplanowane przez siły, których nasze zmysły i urządzenia miernicze nie są w stanie zbadać.
Ameryki tym nie odkryłem, bo przecież fizyka współczesna istotnie stara się zrozumieć te aspekty, rozpatrując świat już w więcej niż tylko 4 wymiarach.

A mówię to ja jako ten introwertyk, który istotnie poddaje się działaniu fatum, w przeciwieństwie do choleryków, którym wydaje się, iż w pełni kontrolują swoim życiem, sami stanowią o sobie, o tym co będzie.

Ochrona środowska w UE

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Ochrona środowiska on February 3rd, 2007

A oto jest strona, na którą każdy świadomy europejski Ziemianin powinien zaglądnąć:
http://ec.europa.eu/environment/climat/campaign/index_pl.htm

Ponadto wypadałoby obliczyć sobie Kalkulatorem Emisji CO2, o ile jesteśmy w stanie zmniejszyć emisję CO2 w swoim otoczeniu, stosując się do niewielkich zaleceń postępowania w naszym codziennym życiu. Na koniec kalkulowania możecie wpisać swoją deklarację do rejestru deklaracji wielu obywateli Unii Europejskiej, którzy zapoznali się z tematyką tej strony i stali się bardziej świadomi swoich czynów.

Nie robimy tym nikomu łaski.
W przeciwnym razie naiwnie oszukujemy samych siebie i jawnie krzywdzimy nasze przyszłe pokolenia.

Aha no i tutaj znajdziecie bazę danych asortymentu gospodarstwa domowego, który zalecany jest przez ekologów.
http://ec.europa.eu/environment/ecolabel/index_en.htm

Go on!
^^

Inne ciekawe linki:
- European Environment Agency
- Polski EKO ZNAK

Właściwe tempo?

Posted in Ciekawe, Codzienność, Moje życie, Pomysły on February 1st, 2007

No właśnie. A może obecnie tempo jest zbyt szybkie?
Zastanawiałem się, czy nasza rzeczywistość faktycznie musi być taka zwariowana, zabiegana? Z tego co wiem uzależnione jest to od długości geograficznej na jakiej się żyje?
Południowcy i ludzie z północy żyją z reguły w zwolnionym tempie. Uzależnione to jest względami klimatycznymi. Jedni mają za gorąco w dzień, drudzy znowu za zimno i krótki dzień.
My za to mamy optymalne warunki. Efekt: wszyscy zalatani, powszechny wyścig szczurów.
Do tej refleksji zainspirował mnie film dokumentalny o kubańskim zespole Buena Vista Social Club. Grali tam bardzo wiekowi kubańscy panowie. Obserwując sobie tą odmienną kubańską od naszej rzeczywistość, zastanawiałem się z kolei, czy koniecznością jest takie sztuczne nakręcanie tępa życia. Widać, iż istotnie negatywnie rzutuje to na utrzymywanie pozytywnych wartości konserwatywnych w naszym kraju.
A co zraża mnie najbardziej w obecnym kształcie naszej egzystencji?
To iż jawnie widać, jak system komercyjno-kapitalistyczny danego kraju siłą stara się zaprzęgnąć większość swoich obywateli do tej sztucznie napędzonej machiny korporacyjno-produkcyjno-usługowej.
Widzę, jak większość ludzi dusząc się w tym, marnuje swój potencjał, wykonując często bezsensowne prace, aby tylko system mógł działać. Po dłuższym czasie obserwacji dochodzi się do wniosku, że większość społeczeństwa naturalnie musi być pokarana takim a nie innym zajęciem, a powszechnym staje się powiedzenie: “Każdy chciałby pracować w swoim wyuczonym zawodzie…”
Dla przykładu: na interview pyta się mnie szef HR, co mam im do zaoferowania. A kwestia dotyczy prostackiej pracy biurowej, której za taką kasę ludzie z zachodniej Europy się nie imają. Praca, w której nic innego się nie liczy tylko wzrok i umiejętność bezbłędnego przepisywania jakichś pierdół z kartki do kompa. Co gorsza, nie dość, że żerują na taniej robociźnie Polaczków, to jeszcze z pośród polskich “jeleni” wybierają sobie tych najlepszych, jakby to miało jakikolwiek wpływ na wzrost wydajności podrzędnej funkcji w ich firmie. Praca, gdzie lądujesz na stanowisko bez specjalnych perspektyw awansu. A nawet jeśli się załapiesz, to nadal całymi dniami wykonujesz procedury, które w innej pracy do niczego Ci się nie przydadzą. Korporacja urabia Cię na swoją masę. Stajesz się małym trybikiem ogromnej farmy biurokratów, którzy mają cieszyć się z tego co robią?

I teraz wracamy do życia w wolnym(normalnym?) tempie. W krajach o takim stylu życia ludzie żyją dłużej, do tego do ostatniego dnia ich stan psychiczny (układ nerwowy) jest we właściwej kondycji. Widzi się tych kubańskich dziadków, którym w życiu finansowo się nie przelewało, a mimo to są szczęśliwi i pomimo sędziwego wieku wspaniale grają na różnych instrumentach, nie stracili ikry. Mowa tutaj o starszych panach, którzy dożyli ponad 90 lat.
A jak jest z polskimi dziadkami?
W większości mimo wcale nie zaawansowanego wieku Alzheimer daje się we znaki. Trzęsące się ręce, głowa, utrata koordynacji ruchów, mówienie do samego siebie, to efekt naszej progresywnej rzeczywistości.
Kto dożywa takiego wieku w Polsce?
Ktoś kto ma to zapisane w genach (należy do rodu długo żyjących) i umiejętnie opiera się aktualnym przemianom, żyjąc według własnego harmonogramu, a nie takiego, jaki dyktuje mu system.

Ponadto na bieżąco obserwuję ogólną dezorientację wśród sędziwych, starzejących się Polaków. Wielokrotne spojrzenie starszego człowieka na moją osobę jest wyrazem jego głębokiej niepewności i braku zaufania, mimo tego co sobą jawnie zaprezentowałem.
Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie dziejowym przemian społeczno-obyczajowych, kiedy tak na prawdę nowe pokolenia przestają być nadzieją dla starszych, niejednokrotnie będąc dla nich zagrożeniem. Widać to poprzez wzrost liczby bezdomnych, obłąkanych starszych ludzi, którzy pozostawieni zostali sami sobie. Wielu moich kolegów nie widzi sensu w jeżdżeniu do rodzinnego domu, nawet na święta Bożego Narodzenia, ponieważ to jest takie pospolite. Każdemu z nas wydaje się, że dokona nie wiadomo jakiego skoku w historii. Heh
Prawda jest taka, że zanim się zdążysz na dobre rozpędzić, zorientujesz się, że Twój skok jest spóźniony. Takie odnoszę wrażenie, ja jako 23 latek, który widzi, czego dokonują “gówniarze” z gimnazjum. Kiedy ja siedziałem przy Commodore 64, oni siedzą przy PC-etach, programują, projektują, robiąc to niebywale instynktownie. To tak, jak kiedyś rozmawiałem z 40-paro letnim majorem z byłej technicznej jednostki wojskowej w Jeleniej Górze i powiedział, że w jego czasach pracowali na Odrach (bardziej antyczny od Commodore).

Niestety znów odbiegłem od meritum sprawy.
Nie byłoby tego złego w całym mechanizmie postępu, gdyby nie kierunek rozwoju jaki obraliśmy, czy raczej jaki został nam narzucony z zewnątrz. Kierunek, w którym Polska nie wykorzystuje swojego intelektualnego potencjału do własnych celów lecz sukcesywnie jest z niego eksploatowana, natomiast pozostali w kraju stają się potencjalnymi bardziej niż gdziekolwiek wyedukowanymi i zdyscyplinowanymi robolami, tudzież biurokratami również na usługach obcego kapitału.
I de facto nie ma się czemu dziwić, iż zauważamy wzrost liczby nacjonalistycznych postaw wśród kilku warstw naszego społeczeństwa.
Naturalnie reszta “postępowych” bierze to za zwykły przejaw zacofania, nie wiedząc, że za ich plecami korporacja, koncern, trust, holding zaciera ręce. Heh.
Fajnie byłoby być postępowym i samemu się rządzić. Niestety w Polsce elementarne względy finansowe nie pozwalają Ci na rozkręcenie własnej działalności. Natomiast za granicą w sąsiednich Niemczech, czy nawet Czechach nasi rówieśnicy wcielają w życie swoje marzenia już w wieku 18, 19, 20 lat.
W takim razie skoro tak się u nas dzieje, czy istnieje jakakolwiek możliwość znormalizowania tempa życia w naszym geopolitycznym położeniu?

Warszawa

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on January 31st, 2007

“Taka Warszawa”
No właśnie. Byłem w Warszawie w prywatnej delegacji :-P Była to moja pierwsza wizyta w stolicy. No i miasto to nie zaimponowało mi prawie wcale. Zawsze odnosiłem wrażenie, że będzie ono bardziej rozległe, a gmachy rządowe itp., które widywałem w telewizji będą bardziej monumentalne.
Niestety myliłem się. Wszystko okazało się kapsułką tego co sobie wcześniej wyobrażałem.
Może rzeczywiście pora roku na zwiedzanie nie jest trafiona, no ale cóż. Miasto ogólnie samo w sobie wydaje się nieprzyjazne i nigdy pewnie nie będzie mu dane konkurować chociażby z Pragą, w której byłem niejednokrotnie. Natomiast powrót do Wrocławia stanowił dużą ulgę.
Oprócz kilku wieżowców, które są w promieniu zaledwie 2 kilometrów od dworca centralnego, to całe city miasta. Reszta to w większości w średnim stanie kamienice. Od początku spodziewałem się, że obecność na rynku pod Kolumną Zygmunta, czy pod Belwederem zrobi na mnie wrażenie. Niestety niezbyt zrobiło. Wszystko okazało się o wiele mniejsze niż to wygląda na przestrzennych widokówkach. Sam Belweder zaszyty jest gdzieś na rozkopanym Krakowskim Przedmieściu. Aktualna pora roku istotnie szpeci to miasto.

Mam świadomość tego, że Warszawa zapłaciła wysoką cenę w czasie wojny, wielu ludzi w jej obronie straciło życie, a sama stolica została zdewastowana.
Ale niestety do dnia dzisiejszego odczuwa się socjalistyczny klimat, którym to miasto przesiąknęło, a stalinowski Pałac Kultury i Nauki to potwierdza. Chociaż oświetlony nocą zdecydowanie pozytywnie nastraja, oglądających go.

Nie żebym się zbytnio czepiał, ale od dawna uważałem, że stolicą powinien nadal być Kraków. Mazowsze wraz z Warszawą dopiero od 16 wieku przeszło w posiadanie królów polskich.

Oj dużo się działo.

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on January 27th, 2007

Zaniedbałem troszkę bloga, ale to ze względów licznych kolokwiów i egzaminów przed i w sesji.
I tak nadal jestem w trakcie zaliczania tego i śmego. :-P
Wylistuję, to co się ostatnio wydarzyło i wydarzy się:
- wojna śnieżna na Tekach (ok. 300 osób), T17 feat T19 vs. T16 feat T15 (na koniec dostałem headshot‘a i przeżyłem),
- zaliczenia, jeden wykład z Technik Programowania w plecy,
- reszta zaliczeń całkiem całkiem :-),
- wyjazd do Warszawy,
- przygotowania do nie wiadomo czego.

^^

Stereotypowy Amerykanin

Posted in Ciekawe, Moje życie, Polityka, Wszystkie on January 15th, 2007

Zobaczcie filmik, który dobrze ukazuje wiedzę przeciętnych Amerykanów na temat reszty świata.
Tutaj

Tym razem nie zastanawia mnie ich brak wiedzy, błędne pojmowanie, a raczej brak skrępowania w żałosnym odpowiadaniu u większości. Mało który jest w stanie przyznać się do swojej niewiedzy, tak jakby wiedza o geografii świata i np. zabytkach była zupełnie trzeciorzędna a nawet nieistotna do ich normalnego rozwoju. Każdy woli strzelać “na pałę”, palnąć bzdurę niż wyjść na tego, który nie zna odpowiedzi na pytanie. Zupełnie swobodnie strzelają głupoty, jakby mieściło się to w kategoriach precyzyjnych pytań np. z fizyki, chemii, czy biologii. No ale przecież tak nie jest.
To jest istotny dowód na to, jak łatwo jest manipulować większością tego narodu, gdzie najbardziej spartolone przekręty w dziejach ludzkości sprzedają się tam jak świeże bułeczki.
Heh.

Niewygodna Prawda - An Inconvenient Truth

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Ochrona środowiska, Polityka, Wszystkie, Znani ludzie on January 14th, 2007

Jestem po projekcji filmu Niewygodna Prawda (An Inconvenient Truth) autorstwa Ala Gore`a.
Przedstawia nam on w bardzo wyraźny sposób, to co niedobrego dzieje się z naszym klimatem, naszą Ziemią, na przestrzeni ostatniego stulecia.
Fakty tam ukazane szokują każdego, kto do tej pory łudził się na podstawie powszechnej medialnej ściemy, że obecne, drastyczne zmiany klimatu są naturalną koleją rzeczy, że to niby za sprawą kilkunastoletniego cyklu aktywności Słońca, że niby z epoki lodowcowej się uwolniliśmy i teraz będzie już coraz cieplej. :-D
Bzdura.
To co zobaczycie w tym filmie, jeśli będzie Wam dane do niego dotrzeć, a bardzo polecam, zmieni zapewne istotnie Wasze pojęcie na ten temat.
Nie będę reszty zdradzał.
Powiem jedynie co z tego filmu bezpośrednio potwierdza się z moimi bezpośrednimi obserwacjami:
1. fakt, iż ja jako mieszkaniec gór przez cały czas zachwalałem sobie nieobecność w moich stronach takich insektów jak komary, końskie muchy (tzw. pawenty).
Jeszcze kilka sezonów do tyłu swobodnie można było kręcić się wieczorami po okolicy bez cienia groźby, że coś Cię pogryzie. Uwielbiałem to, ponieważ, gdy wyjeżdżałem na wakacje do dziadków na tereny wyżynne o wieczornych schadzkach bez bąbli na nogach nie było mowy. Wystarczy, że chwilę postałeś na zewnątrz domostwa, a nad głową roiło Ci się od wygłodniałych samic komara.
W dzień natomiast na łąkach czaiły się pawenty, których ugryzienie jest dość bolesne, a opuchlizna nie swędzi lecz szczypie.
No i co się ostatniego roku dziwnego stało w moich górach?
Już nie można swobodnie hasać popołudniami po okolicy. Całe tabuny komarów.
Na domiar złego na wysokości ponad 750m n.p.m. pierwszy raz ugryziony zostałem przez pawenta. Do tego jak nigdy spuchł mi palec.
Ta zmiana nastąpiła dosłownie nagle, z sezonu na sezon.
2. rozstrój pogodowy daje się we znaki już od dobrych kilku lat.
Brak śniegu w dzień św. Mikołaja i Wigilię to pierwszy z przykładów. W tym roku nie wiadomo, czy w ogóle, kiedykolwiek spadnie nawet u mnie w górach.
Do tego jak rzadko, tak teraz często, prawie co roku w górach dzieła zniszczenia dopełniają długie ulewy i powodzie.
Co jest jeszcze niesamowite to intensywne burze piorunowe bez kropli deszczu lub gradobicia.
W zeszłym roku będąc na południu Niemiec przez ponad 20 dni palące słońce i ani jednej kropli deszczu, a nawet gdy się zachmurzyło, to chmury mimo intensywnych błyskawic nie chciały się skraplać.
Teraz porównajcie sobie te moje obserwacje z przekazem tego filmu.
Zapraszam^^

Blog Day

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie on January 13th, 2007

Tak się ciekawie składa, iż światowy dzień blogów wypada w dzień moich urodzin - 31 sierpnia. :-D

Zgodnie z inicjatywą zaczerpniętą na blogday.org Dzień Bloga przypada na 31 sierpnia. Tego dnia każdy blogger ma za zadanie napisać wpis a w nim opisać 5 jego zdaniem najciekawszych blogów które czytuje. Jednak niewielu polskich bloggerów zna i praktykuje ten zwyczaj. (Wikipedia)

Problem w tym, że mało czasu mam na swój blog, a co dopiero na czytanie innych blogów. Jest to spowodowane moim niejednostajnym dostępem do sieci Internet, w którym często z przyczyn złej infrastruktury na prowincji moje internetowe życie zamiera nawet na kilka miesięcy.
:/

Narkotyki i leki = Drugs (Bodek)

Posted in Ciekawe, Moje życie, Polityka, Wszystkie on January 11th, 2007

Wystarczy posłuchać.
Materiał udostepniony już dość dawno, ale dla pamięci, która rdzewieje.

dr Andrzej Gawrych-Żukowski

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie, Znani ludzie on January 11th, 2007

No więc wyjątkowo chciałem zaprezentować osobę dr Andrzeja Gawrycha-Żukowskiego naszego wykładowcy i ćwiczeniowca z kursu Matematyka dyskretna (grafy, teorie języków itd.) i Teoretyczne podstawy informatyki (automaty, logika itd.).
Czynię to ponieważ urzekł mnie ten człowiek. Nie dlatego, że w miarę łatwo jest zaliczyć jego kursy, ale za to kim jest. Pan Gawrych jest niesamowicie optymalnym elementem naszej rzeczywistości, który rzadko się spotyka. Jest to osoba niebywale doświadczona w swojej pracy ok. 50 lat stażu. Jak najbardziej jego postępowanie mogę uważać za wzorcowe. Człowieka, który darzy swoje otoczenie pozytywną energią, jest niebywale wrażliwy na to, jak jego zachowanie ma istotny wpływ na dobry stan psychiczny ludzi, z którymi jest w interakcji.
Po kilku zajęciach z nim stwierdziłem, że takim właśnie jak on człowiekiem chciałbym się stać.
Faktem jednak, że jego życzliwość była, jest i niestety będzie na prawie całej linii dosłownie eksploatowana przez studentów, ponieważ w naszej obecnej rzeczywistości dobroć nadal łączona jest przez wielu z naiwnością. Niestety tak jest.
Ja jednak życzę panu dr Andrzejowi dużo zdrowia i pomyślności i zadowolenia z ludzi takich jak my, którym odwieczne cnoty nie są obojętne. Jeszcze raz gratuluję osiągnięcia wewnętrznej i zewnętrznej harmonii.
;-)

Aha.
Okazuje sie, że nasz doktor zasłynął w Sieci powiedzeniem:

Proszę państwa, to nie jest wykład, musicie państwo ciszej rozmawiać.
(Andrzej Gawrych-Żukowski, na kolokwium)

DRM & Trusted Computing

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Polityka, Wszystkie on January 9th, 2007

Nic dodać nic ująć.
Przeczytajcie to sobie i zobaczcie, jak znamienicie, na nowo użytkowników komputerów i Internetu stara nabić się w butelkę m.in. określeniem Trusted Computing, które trusted jest, ale nie dla Was.
Lookaj: DRM i nasze prawa
A tutaj znajduje się anglojęzyczny tekst źródłowy.

A oto jeden z moich wydaje się trafnych postów na jednym z forów.
“Jak to gówno wejdzie do użytku, to dojdę do wniosku, że większość z naszej cywilizacji to gorzej niż szare masy (tępe masy), których nie warto było wyprowadzać do rangi obywateli wyrywając ich z drabiny feudalnej.

To jest jeden z głównych momentów zwrotnych, kiedy na nowo stara się ujarzmić masy ludzkie, gdzie wcześniej była to presja kasty, pochodzenia, dzisiaj to jest presja kapitału.
Cokolwiek efekt jest ten sam - ograniczanie, a przez to uwstecznianie większej części społeczeństwa.
Która władza tego nie poprze?
Przecież krajem, gdzie jest większy procent głupoty lepiej się rządzi (np. USA), gdzie prezydenta zdejmuje 3 snajperów na oczach dziesiątek tysięcy ludzi, a oficjalnie wciska się kit, podobnie o WTC.
To jest dowód na to jak nikły procent społeczeństwa miał w ogóle obywatelską potrzebę zbadania tych spraw, bo o wyegzekwowaniu sprawiedliwości nie ma mowy w tym demokratycznym kraju.

Dlatego moi drodzy, jak dalej pójdziemy z tą amerykanizacją, to nie mówię, że Wy, ale coraz więcej tak i moich jak i Waszych kolegów, będzie zachwycało się dennymi z Hollywood`u filmami.
Wiecie, że w tym 300 milionowym kraju jest ponad 20% analfabetów i to abstrahując od tych przebywających nielegalnie?
Amerykanizacja = szajs w bebechach i we łbie.
Ostatnimi czasy dochodzę do wniosku, że aby pomóc światu najpierw trzeba pomóc Stanom Zjednoczonym (bo od nich za dużo zależy), których obywatele będą się niedługo dusić jak towarzysze w ZSRR.
Jeszcze niech tylko Bush ustali kolejny Act, który diametralnie pozbawi obywateli USA kolejnych praw.

Pozdrawiam^^”

;-)

Moje sentencje

Posted in Ciekawe, Moje życie, Pomysły, Wszystkie on January 7th, 2007

Z racji, iż posiadam umysł, który z reguły syntetyzuje dane i informacje, staram się wypracowywać, krótkie formułki, które są esencją moich niekończących się przemyśleń.

Właśnie ostatnio z racji, że modne jest ostatnio mówić: “Nie jestem wyznawcą istnienia teorii spiskowych.”, postanowiłem wypracować własną kontrę: “Kto uważa, że teoria spiskowa nie istnieje, jest człowiekiem naiwnym (głupcem).”

Spisek był, jest i będzie.
Róznica w tym, że kiedyś zwykłego człowieka nie powinno to interesować, był wasalem, poddanym.
Od kiedy istnieje republika, jako obywatel może się tym naturalnie interesować, ale w większości przypadków władza, czy spiskowcy i tak nie pozwolą mu jej poznać.
Dlatego po tych licznych numerach, które kreowały historię naszego XX-wieku, to dowody na to, jak pojęcie władzy wraca do pierotnego stanu.
Patrzy się tu i tam, na to żałosne nawoływanie obywateli o prawdę, sprawiedliwość (przestrzeganie konstytucji) i na nowo odczuwa się tą dyktaturo-monarchistyczną, czy nawet komunistyczną znieczulicę władzy, która kiedyś grała na uczuciach poddanych za pomocą drabiny feudalnej, następnie za pomocą sztucznie wzbudzanych potrzeb i obaw, a obecnie dodatkowo za pomocą medialnej papki.

Kolejną sentencją jest: “Tam, gdzie ginie konstruktywne zrozumienie i współczucie u jednego człowieka, tam rodzi się wtórne zmartwienie ludzi.”
Zapewne nie jestem pierwszym autorem senstencji o podobnym znaczeniu, ale stwierdziłem, że należałoby ją lekko poprawić, dodając określenie “konstruktywne”.
Dlaczego?
Otóż, ja jako osobnik introwersyjny, nie należę do tych, którzy zewnętrznie dają po sobie poznać własne uczucia psychiczne. Stąd ludzie z mojego otoczenia naturalnie uważają mnie za rodzaj znieczulicy, pozbawionej wrażliwości. Jednak w praktyce okazuje się, że wyciągam z tych doświadczeń wnioski i staję się w pewien sposób współtwórcą takiego czy innego postępu. Wartościom powstałym na bazie tych doświadczeń, tych danych i informacji jestem bardziej oddany, pomimo iż zewnętrznie wydaje się bardzo niewrażliwy, nieprogresywny.
Dlatego w tym przypadku nie chodzi tylko o sztukę odruchowego współczuwania, a raczej o sztukę konstruktywnego współczucia, czyli takiego, które zażegna podobne nieprzyjemności w przyszłości.