A więc moja przygoda z komputerami zaczęła się, gdy miałem 6 lat. Wtedy to byłem w Gdyni i z moim kolegą udaliśmy się do jednego z biur, do którego miał dostęp
.
Tam znajdował się PCet prawdopodobnie firmy IBM.
Na nim pograliśmy sobie w SimCity i jeszcze jakąś gierkę z przesuwaniem klocków.
I tylko tyle pamiętam z tamtego dnia.
Kolejnym doświadczeniem było Commodore 64 mojego wójka.
Już tutaj dawałem dowody swojego maniactwa 
Następnie, gdy byłem w klasie 2 podstawówki z okazji Komunii św. dostałem swojego pierwszego kompa nie innego jak tylko Commodore 64. Tutaj zgromadziłem około 40 pirackich kaset. A gry, które najbardziej utkwiły w mojej pamięci to:
- River Raid,
- Giana Sisters,
- Battleship,
- Spy vs. Spy,
- Montezuma Rey (chyba tak się nazywała),
- Rick Dangerous,
- Batman,
- Robocop,
- Donal Duck,
- Bruce Lee,
i masę innych, których tytułów niestety już nie pamiętam.
Parę lat później u mojego kolegi pojawił się typowy PCet, za którego zabulił 4,5tyś złotych.
Z tego co pamiętam graliśmy w Carmageddon, Myth i Interstate`76.
Za jakiś czas zakupiłem sobie jednak Amigę 500 wraz z kilkudziesięcioma dyskietkami 3,5 cala.
W to co najcześciej grałem:
- Sid Meyer`s Civilization,
- Moon Stone,
- Cannon Fodder,
- Dune 2,
- Worms,
- Sensible Soccer,
- Mortal Combat,
itd.
Na tym też komputerze podczas nieobecności moich rodziców
ustanowiłem rekord grania bez przerwy, rozgrywka w Cywilizację trwała 18 godzin.
Po jakimś czasie nastąpiła przerwa w kontakcie z klawiaturą i gryzoniem, bo zacząłem grać na Sony PlayStation. Tutaj wspomnę tylko, że zgromadziłem około 100 tytułów i również znalazłem źródło do gier typowo PCtowych na platformę PSa.
Po dwóch latach przesiadłem się jednak na nowo zakupionego za 5,5tyś złotych PCeta.
Jego główne podzespoły to: procesor Intel Celeron 700MHz Coppermine, płyta główna Soltek, 128MB RAMu, dysk twardy 20GB, karta graficzna Riva TNT 2 Model 64 NoName, karta muzyczna Sound Blaster Live! 1024, monitor Samsung, drukarka HP itd.
Z resztą jest to komputer, na którym obecnie pracuję, fakt przeszedł lekką modernizaję, bo obecnie posiada 390MB RAMu, 2x80GB dysk twardy WD Caviar(8MB cache) i nagrywarkę DVD NEC.
Ten pecet spowodował również, że ustanowiłem rekord nie spania przez 36 godzin.
Spowodowane to było moim zadaniem na uczelnię, które zajęło mi około 20 godzin przy kompie, potem przerwa, ponieważ udałem się na uczelnię, a następnie powrót.
Około 25 godziny bez snu miałem plan udać się w końcu do wyra, ale coś widocznie mnie zaciekawiło w Sieci, bo posiedziałem jeszcze 11 godzin bez problemowo.
Co się dzieje z Tobą, jak tak eksperymentujesz z własnym organizmem?
A więc około 22 godziny bez snu zaczynasz się zachowywać jak lekko pijany. Nie zataczasz się, ale masz wybitny humor(bynajmniej ja). Do tego wyczuwasz dysfunckę swoich oczu, bo nie możesz dokładnie nastawiać ostrości widzenia. Czujesz, że szyszynka(taki gruczoł dokrewny w mózgu) resztkami sił utrzymuje te “pół litra” zgromadzonej melatoniny, którą z chęcią zalała by Ci mózg.
Zauważyłem, że mózg ma swoje, jakby to nazwać punkty kontrolne i jeśli uda Ci się je z powodzeniem przeczekać, to możesz siedzieć kolejne 10 godzin i szykować się na kolejny sprawdzian wytrzymałości.
Taka jest moja krótka historia komputeryzacji (1988-2006) i informatyzacji (2002-2006) + efekty uboczne oczywiście :p
A oto kilka przykładów zdjęć ludzi, którzy nie zdążyli dotrzeć do swojego łóżeczka i zasnęli w miejscu pracy. Dodatkowo zdjęcie kota, któremu widocznie klawiatura przypasowała za miejsce odpoczynku, faktycznie posiada właściwości masażera.







