Miasto Boga
Posted in Film on June 19th, 2010Właśnie to był film, który długo, długo czekał. Obejrzałem i mam mieszane uczucia. Taki Quentin Tarantino tylko, że na Amerykę Południową. Widać, że reżyserzy podobnie jak Quentin lewicują w sposobie przedstawiania różnych zagadnień z życia: posiadania broni, biedy, równych szans, seksu itd. Jak dla mnie efektowne, ale przesadzone a to co intymne być powinno obnażone. Film ponadto sponsorowany przez wiadome środowiska, wystarczy lepiej pogrzebać. Jak ktoś chce walczyć z biedą, niech robi to na własny koszt, a nie motywuje całą “światłą” cywilizację do powszechnej ściepy poprzez wzruszające filmiki m.in. All the Invisible Children (m.in. Kusturica). Problem ciężaru socjalu leży już niestety na barkach wszystkich i w przeciwieństwie do charytatywności państwo nie pyta się obywatela, czy ochoczo zapłaci ten podatek, akcyzę, zniweluje inflację czy też nie. A praktyka pokazuje, że to jest tylko dobra okazja dla organizatorów zbiorowego współczucia zdefraudować troszku pieniądza (UNICEF, GreenPeace itd.) tudzież celowo upośledzać potencjalnie konkurencyjne kraje przede wszystkim Afryki inwestując w ich nic nie robienie (a Bono jako maskotka całego szwindla). Brawo!
Nie zapominajny, że sztuka nie cierpi moralności i postawy zaprezentowane w dobrym kinie nie oznaczaja zaraz czegoś odpowiedniego, właściwego, czy też godnego. A cóż ja na to mogę poradzić? że większość dzisiejszych pisarzy i reżyserów ma poglądy tfu! lewicowe, gdyż na prezentowaniu różnych ekscesów, ekstremów najlepszą się robi karierę.
