„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„There are people who want a peace on Earth, a piece of Earth or just to piss on Earth..."
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw
„The problem with America is stupidity. I'm not saying there should be a capital punishment for stupidity, but why don't we just take the safety labels off of everything and let the problem solve itself?

Archiwum 'Codzienność' Category

Akademiki strzeżcie się!

Posted in Codzienność, Wydarzenia on April 23rd, 2007

No cóż w końcu przyszła kryska na Matyska :-P
Coś dla mieszkańców akademików wyższych uczelni technicznych, intensywnie korzystających z DC++ i innych p2p wynalazków, łącznie ze mną. ;-)
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8832777&rfbawp=1177360867.316&ticaid=139ee

Spectrum tyłków

Posted in Codzienność on March 7th, 2007

Miałem okazję podziwiać wczesnowiosenne tyłeczki, stojąc sobie tak kilka godzin w ruchu ulicznym. To ile jest rodzajów specyficznych kobiecych kształtów nie jestem w stanie zliczyć, określić. Bynajmniej z paroma wyjątkami prawie każdy zachowuje swój uwodzicielski charakter. :-P
To już mamy niestety “stety” zapisane w genach, że nasz wzrok mimochodem kieruje się akurat tam. Oczywiście proces weryfikacji jest zdecydowanie bardziej złożony, ale ten wydaje się być jednym z pierwszych.
Nęcąca sprawa. ;->

Bezsenność

Posted in Codzienność, Linux, Moja praca on February 27th, 2007

Niestety natłok pracy nie pozwala mi na kilka rzeczy w tym również systematyczne postowanie na blogu.

Nowy semestr, zaliczenia jeszcze z zeszłego :-P , to trochę za dużo jak na jednego człowieka.
Do tego indywidualne prace w WWW świecie + zabawa (w dobrym i złym tego słowa znaczeniu) z nowym systemem operacyjnym, z którego korzystam już trybem ciągłym (nie periodycznym :-P ) – Linux. Do tego dochodzi moja zakrojona na dużą skala akcja przechodzenia moich hdków na system plików ext3 – wczoraj zwolniłem już około 20GB na partycjach Windowsa – sukcesywnie partycje widziane przez ten system będą się kurczyć. ;-)

Jeśli znajdę chwilę, to zamieszczę możliwe, że osobne artykuły o np. dość utrudnionej konfiguracji iRivera pod Linuksem, jak również w poszukiwaniu alternatywy dla windowsowego eMule`a, który będzie w miarę funkcjonalny i obsługiwał będzie jednocześnie sieć Kad. Muszę tutaj znaleźć również jakiś “the best solution”.

^^

Spam Karma i komentarze

Posted in Codzienność on February 4th, 2007

Od kiedy zacząłem ręcznie walczyć z plagą spamu na blogu, zdecydowałem się wyłączyć możliwość komentowania dla niezarejestrowanych.
Od niedawna, kiedy Spam Karma 2 zaczął mnie chronić przez spamem, zapomniałem uruchomić możliwości komentowania dla gości na nowo.
Dzisiaj w końcu to wyegzekwowałem i można swobodnie komentować.
Chociaż jak już wcześniej oznajmiałem, przeznaczenie bloga nie było i nie jest jednoznacznie publiczne.
Nawet jeśli wizualnie można odnieść, iż jest on robiony “pod publikę”, to jednak ja aranżuję to wszystko w celu osiągnięcia swojej własnej systematyki, porządkując swoje myślenie, swoje opinie, dziedziny życia, w których się obracam, abym się w tym sam nie zatracił.
A kierowanie swojego pisma do potencjalnych czytających uznaję raczej za nieumiejętne. :-p

Disco Polo

Posted in Codzienność, Śmieszne on February 4th, 2007

A oto jedna z największych parodii disco polo. :-p
Najbardziej rozwala mnie w tym wszystkim to lokacje, w których zupełnie losowo pojawiają się bohaterowie tego teledysku. Można odnieść wrażenie, że są oni w Matriksie i za pomocą algorytmu randomize zrzucani są w różne miejsca.
Raz na autostradzie, drugim razem gdzieś na śmietniku, innym razem uwieszeni, gdzieś na gzymsach, dachach i balkonach budynków.
Na co warto zwrócić uwagę to, iż każdy z bohaterów odcinka reprezentuje sobą zupełnie autonomiczną postać o całkowicie spersonalizowanym układzie choreograficznym.

Peace on Earth

Posted in Codzienność, Śmieszne on February 3rd, 2007

Haha! :-D
Podpis Radosława Maliborskiego na jednej z grup dyskusyjnych.

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --
There are people who want a peace on Earth,
a piece of Earth or just to piss on Earth...
-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- --

PKP

Posted in Codzienność, Wszystkie, Śmieszne on February 1st, 2007

Chciałbym opowiedzieć o procedurze zakupu biletu na podróż do Warszawy na dworcu głównym we Wrocławiu.
No więc, zaczęło się od okienka Informacji, gdzie chciałem potwierdzić, czy faktycznie takie połączenia, jakie znalazłem w Internecie istnieją na prawdę. Okazało się, że tak. No więc zapytałem się pani o cenę biletu. Niestety okazało się, że to nie leży już w jej kompetencjach, możliwościach. Skierowała mnie do okienka nr 3, gdzie rezyduje główna kasjerka. Po wielkich trudach zrozumienia jej gestykulacji i szczątkowych słów (wysiadł jej głośnik) zorientowałem się w cenie biletu.
Teraz spokojny o swoje fundusze mogłem udać się do zwykłej kasy po zakup biletu. Tam niestety z mojej strony spotkał kasjerkę zawód (zrobiła wielkie oczy). Okazało się, że nie mam numeru pociągu, który jedzie od Poznania na Warszawę, dlatego skierowała mnie z powrotem do informacji. Tam uzyskałem numer i na nowo stanąłem w kolejce po bilet. Ostatecznie na całą podróż dostałem trzy bilety. Jeden na trasę pociągu Wrocław – Poznań, drugi Poznań – Warszawa oraz trzeci “nadrzędny” Wrocław – Warszawa.
Ogólnie cała misja zajęła mi około 45 minut. ^^

P.S.
Proszę nie dziwić się, iż jechałem przez Poznań – taka jest trasa Tanich Linii Kolejowych do Warszawy i jak na 2 klasę wygodne i zarezerwowane! fotele.

Właściwe tempo?

Posted in Ciekawe, Codzienność, Moje życie, Pomysły on February 1st, 2007

No właśnie. A może obecnie tempo jest zbyt szybkie?
Zastanawiałem się, czy nasza rzeczywistość faktycznie musi być taka zwariowana, zabiegana? Z tego co wiem uzależnione jest to od długości geograficznej na jakiej się żyje?
Południowcy i ludzie z północy żyją z reguły w zwolnionym tempie. Uzależnione to jest względami klimatycznymi. Jedni mają za gorąco w dzień, drudzy znowu za zimno i krótki dzień.
My za to mamy optymalne warunki. Efekt: wszyscy zalatani, powszechny wyścig szczurów.
Do tej refleksji zainspirował mnie film dokumentalny o kubańskim zespole Buena Vista Social Club. Grali tam bardzo wiekowi kubańscy panowie. Obserwując sobie tą odmienną kubańską od naszej rzeczywistość, zastanawiałem się z kolei, czy koniecznością jest takie sztuczne nakręcanie tępa życia. Widać, iż istotnie negatywnie rzutuje to na utrzymywanie pozytywnych wartości konserwatywnych w naszym kraju.
A co zraża mnie najbardziej w obecnym kształcie naszej egzystencji?
To iż jawnie widać, jak system komercyjno-kapitalistyczny danego kraju siłą stara się zaprzęgnąć większość swoich obywateli do tej sztucznie napędzonej machiny korporacyjno-produkcyjno-usługowej.
Widzę, jak większość ludzi dusząc się w tym, marnuje swój potencjał, wykonując często bezsensowne prace, aby tylko system mógł działać. Po dłuższym czasie obserwacji dochodzi się do wniosku, że większość społeczeństwa naturalnie musi być pokarana takim a nie innym zajęciem, a powszechnym staje się powiedzenie: “Każdy chciałby pracować w swoim wyuczonym zawodzie…”
Dla przykładu: na interview pyta się mnie szef HR, co mam im do zaoferowania. A kwestia dotyczy prostackiej pracy biurowej, której za taką kasę ludzie z zachodniej Europy się nie imają. Praca, w której nic innego się nie liczy tylko wzrok i umiejętność bezbłędnego przepisywania jakichś pierdół z kartki do kompa. Co gorsza, nie dość, że żerują na taniej robociźnie Polaczków, to jeszcze z pośród polskich “jeleni” wybierają sobie tych najlepszych, jakby to miało jakikolwiek wpływ na wzrost wydajności podrzędnej funkcji w ich firmie. Praca, gdzie lądujesz na stanowisko bez specjalnych perspektyw awansu. A nawet jeśli się załapiesz, to nadal całymi dniami wykonujesz procedury, które w innej pracy do niczego Ci się nie przydadzą. Korporacja urabia Cię na swoją masę. Stajesz się małym trybikiem ogromnej farmy biurokratów, którzy mają cieszyć się z tego co robią?

I teraz wracamy do życia w wolnym(normalnym?) tempie. W krajach o takim stylu życia ludzie żyją dłużej, do tego do ostatniego dnia ich stan psychiczny (układ nerwowy) jest we właściwej kondycji. Widzi się tych kubańskich dziadków, którym w życiu finansowo się nie przelewało, a mimo to są szczęśliwi i pomimo sędziwego wieku wspaniale grają na różnych instrumentach, nie stracili ikry. Mowa tutaj o starszych panach, którzy dożyli ponad 90 lat.
A jak jest z polskimi dziadkami?
W większości mimo wcale nie zaawansowanego wieku Alzheimer daje się we znaki. Trzęsące się ręce, głowa, utrata koordynacji ruchów, mówienie do samego siebie, to efekt naszej progresywnej rzeczywistości.
Kto dożywa takiego wieku w Polsce?
Ktoś kto ma to zapisane w genach (należy do rodu długo żyjących) i umiejętnie opiera się aktualnym przemianom, żyjąc według własnego harmonogramu, a nie takiego, jaki dyktuje mu system.

Ponadto na bieżąco obserwuję ogólną dezorientację wśród sędziwych, starzejących się Polaków. Wielokrotne spojrzenie starszego człowieka na moją osobę jest wyrazem jego głębokiej niepewności i braku zaufania, mimo tego co sobą jawnie zaprezentowałem.
Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie dziejowym przemian społeczno-obyczajowych, kiedy tak na prawdę nowe pokolenia przestają być nadzieją dla starszych, niejednokrotnie będąc dla nich zagrożeniem. Widać to poprzez wzrost liczby bezdomnych, obłąkanych starszych ludzi, którzy pozostawieni zostali sami sobie. Wielu moich kolegów nie widzi sensu w jeżdżeniu do rodzinnego domu, nawet na święta Bożego Narodzenia, ponieważ to jest takie pospolite. Każdemu z nas wydaje się, że dokona nie wiadomo jakiego skoku w historii. Heh
Prawda jest taka, że zanim się zdążysz na dobre rozpędzić, zorientujesz się, że Twój skok jest spóźniony. Takie odnoszę wrażenie, ja jako 23 latek, który widzi, czego dokonują “gówniarze” z gimnazjum. Kiedy ja siedziałem przy Commodore 64, oni siedzą przy PC-etach, programują, projektują, robiąc to niebywale instynktownie. To tak, jak kiedyś rozmawiałem z 40-paro letnim majorem z byłej technicznej jednostki wojskowej w Jeleniej Górze i powiedział, że w jego czasach pracowali na Odrach (bardziej antyczny od Commodore).

Niestety znów odbiegłem od meritum sprawy.
Nie byłoby tego złego w całym mechanizmie postępu, gdyby nie kierunek rozwoju jaki obraliśmy, czy raczej jaki został nam narzucony z zewnątrz. Kierunek, w którym Polska nie wykorzystuje swojego intelektualnego potencjału do własnych celów lecz sukcesywnie jest z niego eksploatowana, natomiast pozostali w kraju stają się potencjalnymi bardziej niż gdziekolwiek wyedukowanymi i zdyscyplinowanymi robolami, tudzież biurokratami również na usługach obcego kapitału.
I de facto nie ma się czemu dziwić, iż zauważamy wzrost liczby nacjonalistycznych postaw wśród kilku warstw naszego społeczeństwa.
Naturalnie reszta “postępowych” bierze to za zwykły przejaw zacofania, nie wiedząc, że za ich plecami korporacja, koncern, trust, holding zaciera ręce. Heh.
Fajnie byłoby być postępowym i samemu się rządzić. Niestety w Polsce elementarne względy finansowe nie pozwalają Ci na rozkręcenie własnej działalności. Natomiast za granicą w sąsiednich Niemczech, czy nawet Czechach nasi rówieśnicy wcielają w życie swoje marzenia już w wieku 18, 19, 20 lat.
W takim razie skoro tak się u nas dzieje, czy istnieje jakakolwiek możliwość znormalizowania tempa życia w naszym geopolitycznym położeniu?

Warszawa

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on January 31st, 2007

“Taka Warszawa”
No właśnie. Byłem w Warszawie w prywatnej delegacji :-P Była to moja pierwsza wizyta w stolicy. No i miasto to nie zaimponowało mi prawie wcale. Zawsze odnosiłem wrażenie, że będzie ono bardziej rozległe, a gmachy rządowe itp., które widywałem w telewizji będą bardziej monumentalne.
Niestety myliłem się. Wszystko okazało się kapsułką tego co sobie wcześniej wyobrażałem.
Może rzeczywiście pora roku na zwiedzanie nie jest trafiona, no ale cóż. Miasto ogólnie samo w sobie wydaje się nieprzyjazne i nigdy pewnie nie będzie mu dane konkurować chociażby z Pragą, w której byłem niejednokrotnie. Natomiast powrót do Wrocławia stanowił dużą ulgę.
Oprócz kilku wieżowców, które są w promieniu zaledwie 2 kilometrów od dworca centralnego, to całe city miasta. Reszta to w większości w średnim stanie kamienice. Od początku spodziewałem się, że obecność na rynku pod Kolumną Zygmunta, czy pod Belwederem zrobi na mnie wrażenie. Niestety niezbyt zrobiło. Wszystko okazało się o wiele mniejsze niż to wygląda na przestrzennych widokówkach. Sam Belweder zaszyty jest gdzieś na rozkopanym Krakowskim Przedmieściu. Aktualna pora roku istotnie szpeci to miasto.

Mam świadomość tego, że Warszawa zapłaciła wysoką cenę w czasie wojny, wielu ludzi w jej obronie straciło życie, a sama stolica została zdewastowana.
Ale niestety do dnia dzisiejszego odczuwa się socjalistyczny klimat, którym to miasto przesiąknęło, a stalinowski Pałac Kultury i Nauki to potwierdza. Chociaż oświetlony nocą zdecydowanie pozytywnie nastraja, oglądających go.

Nie żebym się zbytnio czepiał, ale od dawna uważałem, że stolicą powinien nadal być Kraków. Mazowsze wraz z Warszawą dopiero od 16 wieku przeszło w posiadanie królów polskich.

Oj dużo się działo.

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on January 27th, 2007

Zaniedbałem troszkę bloga, ale to ze względów licznych kolokwiów i egzaminów przed i w sesji.
I tak nadal jestem w trakcie zaliczania tego i śmego. :-P
Wylistuję, to co się ostatnio wydarzyło i wydarzy się:
- wojna śnieżna na Tekach (ok. 300 osób), T17 feat T19 vs. T16 feat T15 (na koniec dostałem headshot‘a i przeżyłem),
- zaliczenia, jeden wykład z Technik Programowania w plecy,
- reszta zaliczeń całkiem całkiem :-) ,
- wyjazd do Warszawy,
- przygotowania do nie wiadomo czego.

^^