Szansa (poprawione)
Może i czasu cofnąć się nie da, ale można czemuś lub komuś dać drugą szansę. Jestem człowiekiem, który jest wymagający i stosunkowo łatwo złości się, jeśli coś nie jest po jego myśli. Może i jest tej złości za dużo czasami, ale ta złość staje się dobrym momentem, aby zastanowić się nad pewnymi problemami, dłużej ich nie tolerując. Następnie postarać się je podejść konstruktywnie, czyli je rozwiązać i zapewne uczynić życie ciut lepszym.
Napotkałem wielu ludzi na swojej drodze życia i w większości przypadków króluje reguła Jednej Szansy. W kontaktach międzyludzkich tak jak i tobie generalnie dawano jedną tylko szansę, tak i ty postępowałeś. W większości przypadków zdaje to egzamin, ale zawsze są też tego ofiary. Z wiekiem stałem się mniej naiwny, bardziej ostrożny i nie dażę zaufaniem byle kogo.
Dochodzi do pewnego konfliktu na styku tej ogólnej praktyki a chociażby nauk chrześcijańskich, które nakłaniają do wybaczania. Nawet do mnie to nie do końca przemawia.
Moim zdainem w tej kwestii wiele ogranicza się do tego jaką tak na prawdę postawę w życiu przyjmujemy. Jeśli grzeszymy, ale mimo wszystko staramy się poprawić i nie popełniać tych samych błędów (tzw. samodoskonalenie), będziemy raczej bezwzględni dla tych Chrześcijan, którzy że tak powiem nadużywają swojego statusu grzesznika, czyli grzeszą regularnie i też wymagają od wszystkich wokół wybaczenia. Wychodzą z założenia, że przecież i tak pozostaniemy grzesznikami bez względu na to co zrobimy.
To nie jest droga, którą zamierzam podążać. Dla mnie wiara jest moją siłą, a nie moją słabością, nawet jeśli w międzyczasie muszę zdawać sobie sprawę z moich słabości tak jak i własnych wad i ograniczeń. Toteż nie zamierzam Muzułmanom i innym konkurencyjnym religiom dostarczać argumentów przeciw.
I jeśli chodzi o moją sposobność dawania komuś drugiej szansy ogranicza się to do osób, które darzę wyjątkowym sentymentem, więc logicznie m.in. w miłości zawsze będzie miało to swoje przełożenie. Analogicznego traktowania można spodziewać się z kolei od tych, którzy ciebie darzą sentymentem. Nie zawsze się to niestety pokrywa, dlatego wypada być na tym punkcie wyczulonym i nie przegapiać istotnych sobie osób w życiu, a jednocześnie nie tracić czasu na te, które tylko ciebie bagatelizują. To jest dobre i tak będzie. Sądzę, że co rozważniejsi i pokorniejsi podzielają mój pogląd.

19 Jan 2012 at 11:15 PM
Problem w tym, że tak na prawdę jestem pod tym względem bardzo krótkowzroczny, I albo mam krótką pamięć albo nie dopuszczam do swojej myśli faktu, że tak na prawdę druga, a nawet i trzecia szansa została już dana. Jedynie z jakichś dziwnych względów nie została przeze mnie odnotowana. Ona dała kilka szans mnie i ja dałem jej.
Człowiek, kiedy kocha ma niesamowitą moc wybaczania, czy nawet moc rajcowania się wzajemnymi trudnościami.
Cały ten zakręcony proces bazuje na tych zachowaniach, które zawsze miały zadanie ratować związek, ale niestety w tym nieokreślonym stadium jedynie przeszkadza w pogodzeniu się z faktem, że tak na prawdę bezpieczna liczba szans dawno już się wyczerpała.
Wyjątkowe byłoby, gdyby w moim przypadku tak się nie stało. Tego nie wiem.
20 Jan 2012 at 12:22 AM
Im szybciej zmądrzeję pod tym względem, tzn. po prostu znudzi mnie się to emocjonalne dryfowanie, tym lepiej.
I wbrew temu co deklarowałem wcześniej nie będzie żadnych długotrwałych przerw na refleksje dotyczące spraw sercowych – nieudanych związków, nieudanych prób i tych wszystkich doświadczeń. Moje serce – tak to nazwijmy – jest zbyt naładowane, aby przejść w stan uśpienia.
Ta, która pierwsza wyciągnie do mnie swą dłoń, nie będę jej już zniechęcał na poczet sentymentów, które tylko pogłębiają moją iluzję, iż warto jest zachować wierność tej, której już nie obchodzę.
20 Jan 2012 at 9:57 PM
Problem miłości patrząc z męskiej perspektywy jest wprost proporcjonalnie skomplikowany do kobiecego umysłu.
Więc tak na prawdę nie idzie rozwikłać tego problemu mając do dyspozycji XY mózg.
Chodzi o to, aby w całym tym procesie było wiele elementów zmiennych (tak jak chociażby kobiecy nastój) dla samej tylko uciechy zwalczającej codzienną rutynę.
W moim przypadku z racji, że sam jestem stały w uczuciach zainteresowałem się dla kontrastu obiektem niebywale nieprzewidywalnym. Wiem, że dziewczyna ta zdolna jest do wszelakiego odwzajemnienia, ale przed tym jest niebywale płochliwa, co w moich oczech ją uniewierzytelnia.