Cycle2Work
Akcja, w której bierze udział również mój pracodawca, nakłaniająca pracowników do kupna rowera po bardzo preferencyjnych warunkach na zasadach tej krótkoterminowej akcji. Inicjatywa wspierana przez rząd poprzez obniżkę składki i podatku.
Jeszcze jakiś czas temu słuchałem wypowiedzi jednego z najbardziej “reliable” (rzetelnych) ekonomistów amerykańskich o tym jak to Obama i Clintonowa jeżdżą do Chin i przekonują zebranych tam polityków i manufakturzystów do niezakłócania tak cudownej wymiany handlowej z USA (towary za bezwartościowe dolce). Ekonomista ten wspomniał, że będzie tak tylko do czasu i Chińczycy w rezultacie tego przełomu przestaną sponsorować USA a następnie stać ich będzie przesiąść się w samochody, a Amerykanie będą zmuszeni w wyniku głębokiego kryzysu dymać na rowerkach. Wizja taka wydawała się nieprawdopodobna, ale czytając argumentacje chociażby tej brytyjskiej akcji propagującej rowerki odnoszę wrażenie, że Europejczycy dokonają tego zupełnie dobrowolnie zmotywowani propagandą przeciwdziałania zbrodniczej emisji CO2 (carbon footprint) a z drugiej strony z roku na rok rosnącymi kosztami amortyzacyjnymi związanymi z niebagatelnym już faktem posiadania samochodu. Po prostu kubańskie przemiany.
