Kick-Ass
No i proszę bardzo – producent i reżyser jednego z moich ulubionych filmów XXI wieku tzn. “Stardust” pan Matthew Vaughn tym razem się nie popisał zbytnio. Po obejrzeniu stawiałem, że to jest film Quentina Tarantino. W każdym razie obaj jako hollywodzcy reżyserzy wyciskają na swych widzach lewackie piętno. Tak jak wspominałem wcześniej o fajerwerkach, to oni rzeczywiście dobre fajerwerki robią. Ale co poza tym? Wrażenie jest, natomiast od strony moralnej odczuwam jedynie upodlenie. Fakt, że większość współczesnych ludzi nie wie już co to moralność, podchodzi do tego typu produkcji z wielkim entuzjazmem, typowo po konsumencu. Nie chodzi o głębię, chodzi tylko o dobrą zabawę (to have a fun!). Dużą rolę w tym filmie odegrała trafiona muzyka w scenach walki, co dobrze podgrzewało widza. Bez Nicolasa Cage-a ten film raczej by nie przeszedł. Tak poza tymi scenkami nic zbytnio ciekawego, tylko tak jak wspomniałem moralne upodlenie.
Film utrzymany w tonie lekko komediowym mimowolnie dla widza forsował jednak do jego umysłu lewackie wartości gdzie indziej zwane byłyby one mówiąc delikatnie – słabościami. Oglądając tego typu filmy zauważam, że amerykańska kinematografia z Kalifornii prawie całkowicie wyuzdała się i wydaje się być już całkowicie pewna, że każdy oglądający to widz przyjmie ich “cukierki” bez przymróżenia oka. No i chyba się przeliczył. Pozwolę sobie wylistować niektóre z zaobserwowanych cukierków, których celem jest najzwyklej:
- propagacja masturbacji – jako, że niby każdy nastolatek to przerabia w obsesyjnym akcie (po wieloletnim chowaniu na takiej pożywce to rzeczywiście już zapewne każdy do tego ucieka – najlepsza metoda na leczenie swojej niemęskości) – lewackie obnażanie ludzkich popędów,
- jakieś chore aluzje do kochania 12-letniej głównej bohaterki przez jednego z zakompleksionych koleszków głównego bohatera i rzekome powstrzymywanie się przed seksem do osiągnięcia jej pełnoletniości – co to ma być wstęp do propagowania pedofilii?
- nie zabrakło też pedałowania – to jest przecież najlepszy przyjaciel kobiety i jaki bezpieczny! Zakompleksiony główny bohater do samego końca nie potrafił wykazać swojej męskości, gdyż wyglądał na najzwyklejszą ciotę, walczył też jak ciota (Zamiast Kopacza-Dup mafioso nazwał go Zbieraczem-Kopów – haha!) Zapraszam do porównania sobie zdjęć tego aktora z premiery a jego wizerunku w filmie. Za kasę widzę można zwrobić wszystko i jakim być jeszcze z tego dumnym.
- sugerowanie jakoby czekanie z uprawianiem seksu do osiągniecią pełnoletniości jest już niemodne, przecież każda szanująca nastolatka o tym wie! Dobrze, że nieletnia Mindy zamiast lalkami od dziecka bawiła się nożami, w przeciwnym razie prawie na pewno jej natura niewieścia też mocno zostałaby wystawiona na próbę w tym zezwierzęconych realiach.
- znalazłbym jeszcze kilka, ale nie mam filmu pod ręką.
Jak dla mnie – posiadacza silnego kręgosłupa moralnego film ten nic nie zdziałał. Oglądam go, jakby nie było wystawia moje popędy na próbę nowożytnej perwersji – tudzież sodomii, ale stygnę i ostatecznie nie biorę tego poważnie.
A co natomiast z tymi zwykłymi robaczkami, którzy już od pokoleń pływają na szerokich wodach zobojętniałej moralności?
Appendix [19/06/2010]
Obejrzałem sobie tak o trailer Kick-Ass i zauważyłem, że zapomniałem wspomnieć o kwestii bohaterstwa, które w tym filmie potraktowane zostało bardzo marginalnie. I jeśli nie masz konkretnego motywu do walki, to odważnym możesz być widocznie tylko jako ktoś chory umysłowo lub faszyzujący przestępca, reszta to bezbronne kurczaki – mięczaki, które lis jeden za drugim wyciąga z kurnika. Kurczakami w tym filmie były 3 cioty wraz z głównym bohaterem.
