1 Maja
Jak wiemy dzisiaj jest święto pracy. Za dwa dni mamy kolejne, które świętuje zupełnie inny system wartości.
Jak pamiętamy dobrze 70 lat temu pod Katyniem odstrzelano połowę naszych polskich elit: oficerów, arystokratów, prawników, naukowców, przedsiębiorców itd. Tak na prawdę 70 lat temu te egzekucje były jeszcze w trakcie i co znamienitego to właśnie dzisiaj – 1 Maja, NKWD-owscy kaci zawiesili, spauzowali wykonywanie egzekucji na Polakach, aby oddać hołd sierpowi i młotowi – atrybutom robotniczej rewolucji światowej spod znaku złotej gwiazdy i globu w czerwonym polu. Jak dla mnie symbolom walki o coś nieosiągalnego, a w wyniku tego kompleksu powodujące upadek danego człowieka – rewolucjonisty do czasów wczesno-antycznych, mistycznych, kiedy systemy wartości dopiero co się kształtowały.
Symbolem jest to, że właśnie komunizmy przyniosły w naszych ostatnich stuleciach najwięcej znieczulicy i ludzkiego cierpienia. Gdzie nie były to religijne tudzież muzułmańskie utarczki graniczne był to marksizm, leninizm, trockizm, stalinizm, socjalizm, komunizm – rewolucja robotnicza, która dzisiaj obchodzi swoje wielkie święto.
A teraz coś nie związanego bezpośrednio z 1 Maja. Tak się kolejny raz zastanawiałem nad pojęciem tolerancji i stwierdziłem, że bez niej rzeczywiście jest więcej konfliktów na świecie, tylko z tą różnicą, że są one mniejsze. Nadmierna tolerancja powoduje zafałszowanie i wirtualizację rzeczywistości, co nawarstwia, kumuluje problemy przez lata czy nawet pokolenia, które w wyniku kryzysu uwalniają się na raz, powodując jedną wielką tragedię, trwającą często nawet kilka lat. Różnica w tym, że ludzie przymuszeni do tolerancji są niejako zobojętniali tudzież zagubieni, zdezorientowani i w momencie krytycznym często stają się sprawcami nieszczęścia wynikającego z prostego mechanizmu “owczego pędu”.
Prawdą też jest, że granica pomiędzy akceptacją a tolerancją jest niestabilna.
Więc reasumując preferuję bardziej regularne mniejsze potyczki stabilizujące nietolerancję, niż czekanie na coś większego, często serwowanego przez lewicowe siły zbrojne tzw. “normalizację”.
Pamiętajmy o tym i również o tym, aby uczyć się łączyć fakty – przyczyny ze skutkami, a ponadto nazywać rzeczy po imieniu.
Niemców spadkobiercami, potomkami Nazistów, jak i Rosjan spadkobiercami leninowskich i stalinowskich rzeźników.
Nie ujmując ani Niemcom ani Rosjanom, ale w totalitaryzmach tudzież demokracjach tak się właśnie niestety dzieje, że plebs – klasa robotnicza, polityczna przemaża nad elitami, nadając jej prymitywniejszy charakter. I to nie jest nawet problem i wina robaczków, zwykłych zjadaczy chleba, poczciwych prostych ludzi. Problem w naturze tego tymu manifestacji, w ktorej zazwyczaj bezwględni, schizofreniczni prostacy biorą górę, ster tej obłędnej machinacji, a następnie co bardziej rzutcy a nie koniecznie moralni przyłączają się do kopiących, aby samemu nie być kopanym. Pozostali mogą się już co najwyżej przyglądać, ponieważ zazwyczaj jest już za późno na nawrót. Podobnie jak przegapisz zjazd na autostradzie i jesteś zmuszony nadrobić kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów – lat.
