Transylwania
Zafascynowany nielicznymi wszakże produkcjami Guillermo del Toro (jeszcze lepsze jak za zdjęcia odpowiedzialny jest Guillermo Navarro) zdecydowałem uzupełnić sagę Hellboya i obejrzeć sobie odcinki animowane. W jednym z nich złym bohaterem, z którym rozprawić się miał Hellboy okazała się transylwańska, węgierska księżniczka Elżbieta Batory, która uchodzi do dziś za największą seryjną zabójczynię wszechczasów, mając na swym koncie więcej niż 30 ofiar. Z tego co tam wynika, to były to tortury organizowane przez kilka osób w tym właśnie przez nią. Ofiary liczone podobno już w setkach. Inni mówią o spisku Habsburgów przeciw tej arystokratycznej rodzinie, którym w ogóle węgierscy możnowładcy nie leżeli.
Dopiero po czasie dotarło do mnie, że podobnie sprawa miała się z jeszcze bardziej sławetnym “czarnoksiężnikiem” lordem Draculą a dokładnie transylwańskim księciem Vladem Palovnikiem, który podobno spożywał posiłki oglądając jak jego ofiary obdziera się ze skóry.
W jakimś wyjaśnieniu ktoś zopiniował, że tego typu próby zniesławienia były pierwszymi swego rodzaju. Organizowano to z rozmachem podobnym do dzisiejszych mass-mediów, czy tabloidów. I pierwszymi ofiarami tej strategii oczerniania (dziś nagminnej) niewygodnych konkurentów był w XV i XVII wieku Vlad Tepes (Palownik) i kolejno Elżbieta Batory zorganizowanej w dużej mierze przez Niemców jak i samych Węgrów. Co za zbieg okoliczności, że takich dwoje zwyrodnialców wszechczasów urodziło się i zawiadywało tym samym terytorium? Co może być tak upiornego i demonicznego akurat w Transylwanii? Czy tam w Karpatach znajduje się jakiś piekielny portal? Nasze pokolenia wychowane na legendzie lorda Drakuli ma już gęsią skórkę na myśl o Transylwanii, krainie rządzonej przez wampiry. Jeśli katoliccy Habsburgowie tak właśnie wzmacniali argumenty aby eliminować swoich protestanckich oponentów, którzy jak Elżbieta B. powracali do swoich pogańskich korzeni i obrzędów – to gratuluję, udany pomysł.
Niebywałe, że polityczne zmagania i zniesławienia na skalę europejską tak bardzo odcisnęły piętno na naszej eur-am kulturze, co trwa już prawie 500 lat. Ceny gruntów i nieruchomości w Transylwanii też chyba poleciały z tego tytuły w dół. No bo kto tak na prawdę chce mieszkać czy inwestować w krainie, gdzie wiecznie panuje mrok a nad głowami latają nietoperze?
P.S.
Prawda jest taka, że tak jak i transylwańscy tak i polscy watażkowie żyli na styku Tureckich lenn. Stąd też jedni i drudzy nie przebierali w środkach i w porównaniu do mieszkańców centralnej i zachodniej Europy mogli z powodzeniem uchodzić za krwiopijców.
Ktoś musiał być od brudnej roboty, aby islam nie wlewał się szerokim strumieniem do Europy jak teraz.
