w Easter breakfast | Kardell@weblog

„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw

Easter breakfast

No więc takie miałem dzisiaj śniadanie wielkanocne, że hoho. Prace w kuchni o wczesnej godzinie wskazywały, że będzie. Oczywiście moje usposobienie do tych tradycji jest raczej bierne, jedynie moja mama, babcia jest w stanie mnie zmobilizować do pracy przy przygotowaniach.
Z racji, że jestem na obczyźnie kto inny jest już inicjatorem. Jest nim gość, który mieszka na naszym flacie - wybitny polski romantyk, katolik, tradycjonalista i niepoprawny też optymista zwany dalej Mr T (nie B.A. Baracus, tylko Pan polska Tradycja [tradycja przez duże T]). Do prac Mr T włączył się nawet wujek, który na co dzień ateizmem świeci, ale widocznie skusiła go świadomość spożywanych potraw - kiełbaska z polskiego sklepu, sałatka jarzynowa, wędlinki i jajka. Oczywiście ja pojawiłem się pod koniec przygotowań i wkładu żadnego nie miałem, ale miałem brać czynny udział w tej ceremonii. Wszystko było już gotowe na stole u wujka około godziny 10AM (jego pokój jest większy i pełni rolę pokoju gościnnego). Do spożywania planowo miały być tylko 3 osoby, ponieważ pozostali byli niestety w pracy. Hasła do spożycia nikt nie rzucił, bo jakże - zaczynamy wszyscy razem, a w międzyczasie Mr T obwieścił, iż musi się przed tym wykąpać, gdyż nie czynił tego także wczoraj. No to czekaliśmy z wujkiem. Po 30 minutach czekania stwierdziłem, iż pójdę porobić coś na swoim lapku, a wujek czy chciał czy nie chciał czekać musiał, bo świąteczna strawa na jego ławie zalegała. Mr-owi T całe przygotowanie, łącznie z namaszczeniem swego ciała, zajęło około 2,5 godziny. Pod koniec jego przygotowań o dziwo pojawił się gość - taka kobieta, która jest bliską koleżanką Mr T. Ja wtedy siedziałem już w swoim pokoju zajęty pracą, zapomniałem już o śniadaniu, jakiekolwiek ono miałoby nie być - była za to 12:50PM. Oczywiście na ponowne uczestnictwo nie dałem się już namówić (poleciał gryps w stylu “czemu nie przyjdziesz, jesteś jakiś dzik?”, zjadłem swój obiad - jaki był to był.
Dlatego rada dla tych co mają “smaka” na śniadanie wielkanocne - zrób “se” sam! pamiętajcie tylko self-made! Później śmiałem się w duchu, że gdyby żonaty Mr T “umówił się” z tą laską na 3PM, to wujek bezwiednie czekałby na swoją przekąskę do jej przyjścia.
Dlatego od dłuższego już czasu powtarzam sobie: “Żadnej religii, jedynie jeszcze tradycja, aby zrobić przyjemność bliskim”. A takim katolikom dziękuję, bez względu na to jakie ich świąteczne przygotowania urocze by nie były w kontrze z moim ateistycznym “nicnierobieniem”.

Dodaj komentarz