Mizoandria :-o
Czyli zarzewie konfliktu pomiędzy rasą pochodzącą z Wenus a tą z Marsa.
To zdanie powyżej, to oczywiście moja generalizacja. Każdy człowiek ma tą złą skłonność do generalizowania. Oczywiście przedstawiony tutaj problem wydaje się dla mnie dość złożony i od niego pochodzą inne aspekty, nad którymi miałem możność się zastanawiać. Jaki odsetek kobiet jest w tym zamieszany, nie jestem w stanie oszacować, ponieważ ich świat jest dość iluzoryczny.
Proponuję zapoznanie się z tym artykułem: Kobiety nienawidzą mężczyzn i gardzą nimi.
Mój komentarz z Onetu:
Podpisuje się pod tym. Można mnie z powodzeniem zidentyfikować w Sieci. To wszystko wydaje się potwierdzać moje wieloletnie odczucia w tej materii.
W każdym razie nie jest to związane z moją chęcią dyskryminacji kobiety. Chodzi tutaj bardziej o statystyczne i naukowe potwierdzenie tego do czego kobieta się rzeczywiście nadaje. W wielu dziedzinach życia ich równouprawnienie jest zwiastunem ich przyszłej osobistej tragedii.
Wszystko zależy od tego jakiego partnera sobie wybieracie. Natomiast upokarzanie całej naszej płci, to jest zamach na nasze dobro i to w każdym przypadku, gdy wszystkich mierzy się jedną miarą.
Róbcie tak dalej, to faktycznie skończycie jak pszczoły, chociaż wtedy bardziej będziecie przypominały rozdrażnione osy.
Komentarz z Wykopu:
Tak pozwolić im można, ale co z tego?
Zastanawiałeś się, czy ich psychika nadaje się do tych profesji?
Wydaje mnie się, że nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jakie byłyby skutki równouprawnienia dla kobiet na wszystkich płaszczyznach.
Dla Ciebie to jest odruchowy gest w stosunku do kobiet i tu jest pies pogrzebany.
Moje myślenie cały czas w tej materii ewoluuje i powiem Ci, że szowinizm ma swoje uzasadnienie i jest coraz lepiej przeze mnie postrzegany.
Problemem jest, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Dwie w różny sposób myślące istoty, które koegzystują na Ziemi.
Prawdą jest, że kołem napędowym dramatu, a w szczególności tragedii prawie zawsze była kobieta i to niejednokrotnie kończyło się wojną.Zgadzam się z tym, że kobieta ma coraz większy wpływ na życie publiczne i to związane jest z upadkiem męskości, importem wielu ich cech do nas. Stąd mamy te tzw. cioty, maminsynków i tudzież zwane też “cipery”.
Co z tego, że kobieta ma równouprawnienie, jak np. w informatyce kaleczy i widziałem na całe informatyków tysiące tylko jedną, która profesjonalnie zajmowała się tą dziedziną, ale to jest już przypadek informatycznej dewocji, minimum kobiety o męskich ruchach. Pozostałe jakie znałem to pełna improwizacja.
Następnym razem zastanów się dwa razy nim wyskoczysz z jakąś poważniejszą deklaracją.
![]()
Odpowiedź Brute_all`a:
“Następnym razem zastanów się dwa razy nim wyskoczysz z jakąś poważniejszą deklaracją. ;-)”
Ty może następnym razem doinformuj się z dziedziny, o której zamierzasz pisać.
Nie wiem, czy wiesz, że w ostatnim czasie, gdy ludzie zaczęli z Polski emigrować i zabrakło rąk do pracy w typowo męskich zawodach, pracodawcy się zaczęli wspomagać siłą kobiecą i w większości przypadków są z efektów zadowoleni - uznają, że kobiety radzą sobie w tych pracach niemalże tak dobrze, jak faceci (niemalże, bo czasem może zabraknąć siły).
Więc nie wiem, skąd ten Twój dokładnie przemyślany wybieg, zwłaszcza z tym informatykiem, gdy Twój przedmówca pisał o zupełnie innym typie zawodów.
Moja riposta:
Zupełnie inny typ zawodów? A jak ten typ jest zdefiniowany? Praca w trudnych warunkach czy jak?
To była moja odpowiedź na poprzednika i rozwinięcie.
To tak bardzo sprecyzowana jest konwencja odpowiadania na komentarze na Wykopie, że nie można stosować wybiegów myślowych?Człowieku, nie wiem jak Ty, ale ja nie mażę o żonie, która będzie wracała z pracy umorusana (tym bardziej po jakichś kanałach), czy z “bolszym” kluczem francuskim w łapie, ponieważ to już nie będzie przypominało rączki.
Jak to jest przewodnia męska metoda na udowodnienie kobietom, że nie nadają się do tego czy tamtego, to ja dziękuje i wysiadam.
Huehue
Brute_all:
“To była moja odpowiedź na poprzednika i rozwinięcie.
To tak bardzo sprecyzowana jest konwencja odpowiadania na komentarze na Wykopie, że nie można stosować wybiegów myślowych?”To jest chyba konwencją wszystkich rozmów, że jeśli się już wybiega z myślą, to z sensem i w temacie. A ja nie widzę związku między zawodem informatyka, do którego jest potrzebny zmysł techniczny, kktórego kobiety faktycznie mają statystycznie mniej, z zawodem przykładowego spawacza, do którego nie są potrzebne żadne cechy związane z którąkolwiek z płci.
Może nie wybiegaj tak fajnie do informatyków tymi swoimi jakże dynamicznymi myślami, tylko powiedz mi, jakie widzisz przeszkody w tym, żeby kobieta była spawaczem?
“Człowieku, nie wiem jak Ty, ale ja nie mażę o żonie, która będzie wracała z pracy umorusana (tym bardziej po jakichś kanałach), czy z “bolszym” kluczem francuskim w łapie, ponieważ to już nie będzie przypominało rączki.”
Aha, to znaczy mamy im zabronić robić to, co by może chciały, bo wtedy nie będą wyglądać czy pachnieć tak, jak MY byśmy sobie życzyli? Tobie się chyba kobieta ze świnką morską pomyliła: tą możesz trzymać w jej domku, decydować, co będzie jadła i jak będzie wyglądała.
Nie wiem, czy zastanawiałaś się, czy kobiety marzą o mężach, którzy wracają brudni i “pachnący” z pracy, nie wiem, czy byłbyś zadowolony, gdyby weszły np. przepisy, że każdy facet ma być zawsze schludny i zadbany, z żelem na włosach. Mamy mieć monopol na prawo do brudzenia się?
Niech każdy robi, co mu odpowiada. Ja np. też bym nie chciał, aby moja żona wracała z pracy w kanałach i dlatego mam panią artystkę-psycholog. Prosta sprawa.
Ja:
Ze świnką morską? Z tego co wiem ona zawsze okropnie pachnie, co by z nią nie robił, czyścił, pielęgnował.
No i? A czy nie mogą? Niech robią, niech zasuwają i tak w Polsce duży ich odsetek pracuje w zawodach, od których wypadają im później włosy (np. przemysł meblarski).
Przecież w fabrykach pracują już od X lat. Żadna nowość. Po co dyskutować w tej kwestii, jeśli sytuacja jest wiadoma?Tutaj przemawia przeze mnie naturalna chęć opieki nad nimi, a nie lęk przed tym, że mogą okazać się lepszymi szambonurkami i przez to zawładną kanalizacją a następnie światem, albo pobiją rekordy w hutach i kopalniach.
O ile jestem liberałem, to w kwestiach rodziny, której integralnym elementem jest kobieta, jestem konserwatystą i nie uważam tego za problem.
Wiem tylko, że domyślnie oboje harujący rodzice, jest ze szkodą dla dzieci. Nie każdy może mieć panią artystkę-psycholog, która wraca z pracy stosunkowo wypoczęta.
To się po prostu kłóci z jej estetyzmem.
Dlatego niech będą sobie w wojsku, na froncie, niech taplają się w błocie, niech torturują Talibów, dla mnie to i tak nadal traktowane będzie jako ich zboczenie - mniejszość, o której się w dzisiejszych czasach zwykło najwięcej gadać.O ile w pełni uprawniona Twoja żona krzywdy Tobie nie wyrządzi, mnie i kolegom z całego Wykopu zapewne również, to mam nadzieję, że Twoje wszystkie sąsiadki i koleżanki z pracy są również tak uroczymi intelektualistkami jak ona, gdyż w przeciwnym razie możesz się pewnego dnia zdziwić. A jak nie Ty, to Twój syn.
![]()
Brute_all:
No jeśli masz takie konserwatywne poglądy na budowę rodziny, to faktycznie to wszystko wyjaśnia i chyba zamyka temat, bo to kwestia mocno zakorzenionych poglądów
![]()
Odnośnie tej mojej “intelektualistki”, jak ją określasz, to też nie jest tak, jak to sobie wyobrażasz. Jej tata ma warsztat, bardzo często uwijamy się wśród stosów łożysk kulkowych ważących po kilkanaście kilo każde, czasem zdarzy się, że trzeba się pomęczyć z jakąś maszynerią ważącą kilkaset czasem ponad tonę. Bywamy oboje cali umazani w smarze i ja nie widzę w tym żadnego problemu - byle się nie brała za rzeczy zbyt ciężkie dla niej i uważała na te najcięższe żelastwa, ale to ostatnie i mnie dotyczy. Aha, ona jest drobniutką dziewuszką
![]()
Nie widziałbym też problemu, gdyby w przyszłości była tym przykładowym spawaczem. Kluczowa jest tu ta szkoda dla dziecka, o której piszesz, na tą i ja się nie zgadzam i na pewno oboje byśmy nie mogli na podobnych stanowiskach pracować. Jednak ja jestem programistą, moja praca polega na siedzeniu na tyłku, więc nie mam nic przeciwko temu, żebym to ja na taką moją spawaczkę czekał z dziećmi i obiadem
![]()
Ja:
W moim przypadku nie jest to kwestia mocno zakorzenionych poglądów, ponieważ takich wzorców nikt mi nie przekazał.
O ile w Twoim przypadku wydaje się to funkcjonować, to w większości jest to niestety dulszczyzna, gdzie właśnie kobieta jest kołem napędowym tych złych postaw. I mężczyzna nie jest wtedy na równych warunkach lecz jest, jak się to gdzieniegdzie określa, “pod butem”.
Miałem możliwość przez lata obserwować taką patologię, która sięga kilku pokoleń wstecz i okazuje się w danej rodzinie standardem. Dwulicowość postępowania to potwierdza. Na zewnątrz wydaje się w porządku rodziną (zasługa wydajnej, kobiecej pozoracji), jednak dziwnym trafem wszyscy dorośli mężczyźni w tym ustrojstwie byli i są alkoholikami. Nawet abstrahując od tego rezultatu zapewne nie chciałbyś być synem, wnukiem takiej matki, babci. Córki, wnuczki funkcjonują zupełnie na innych prawach. I pójdę o zakład, że ta patologia jest szeroko rozpowszechniona w naszym społeczeństwie, jednak umiejętnie jest ukrywana. O ile z własną żoną można stosunkowo szybko dojść do konsensusu, to w tym ustrojstwie nawet nie wiesz, że od urodzenia jesteś wypaczany i rośniesz na pewnego rodzaju trutnia.
Dlatego o ile u Ciebie to zdaje egzamin, to weź też pod uwagę to, jaki wydźwięk ma takie równouprawnienie na niższych, ale najliczniejszych warstwach społecznych, tym bardziej, że większość z nich na bieżąco boryka się ze swoimi własnymi dziedziczonymi od pokoleń problemami.Dlatego od pewnego czasu wolę częściej operować określeniem “rodzina”, niż w nieskończoność domagać się swojej autonomii, która ma uzasadnienie i sens tylko do pewnego momentu. To samo dotyczy kobiet.
Nic dobrego z feministycznego ciskania się nie ma, tak samo jak skrajnego szowinizmu.
