35h
18.09.2007AD. Tego dnia popeÅniÅem bÅÄ
d, który rzuciÅ cieÅ na prawie dwa nastÄpne. WstaÅem późno ok. 12 w poÅudnie, ponieważ zdaje siÄ siedziaÅem do którejÅ nad ranem. O okoÅo 17:05 jak gdyby nigdy nic wyszedÅem z domu w celu odbycia jednej z ostatnich sÅużb w mojej wakacyjnej pracy. Ta 14 godzinna nocna sÅużba przebiegÅa bardzo spokojnie. Rano rozentuzjazmowany ÅwiadomoÅciÄ
, iż bÄdÄ miaÅ 3 dni wolne, ok. godziny 8:15 udaÅem siÄ tramwajem do domu, aby trochÄ siÄ odÅwieżyÄ, przespaÄ i odrobiÄ zalegÅoÅci tu i ówdzie. Po drodze spotkaÅem jeszcze swojÄ
koleżankÄ z licealnej klasy. DochodzÄ do wejÅcia i odruchowo siÄgam do kieszeni w plecaku w poszukiwaniu kluczy. No i na tym grzebaniu siÄ zaczÄÅo. Hmm… “Czyżbym wychodzÄ
c zapomniaÅ wziÄ
Ä kluczy?”
No tak przecież, jak wychodziÅem byÅy dziewczyny (wspóÅlokatorki): “Dobra to ja wychodzÄ, nie zamykam drzwi…Do zobaczenia!” czy coÅ w tym rodzaju. To byÅ tego dnia pierwszy Zonk.
Hmm… Kurde co teraz zrobiÄ. Po chwili olÅniÅo mnie, że obie pracujÄ
gdzieÅ w aptekach niedaleko. WezmÄ przejdÄ siÄ do okolicznych i “wyresolwujÄ” od którejÅ ten klucz. Po 4 nieudanej próbie stwierdziÅem, że najlepiej zadzwoniÄ do wynajmujÄ
cego mi pokój i zapytam siÄ o numer do nich. On objaÅniÅ mi, że jedna z nich pracuje 2,5 minuty drogi od mieszkania. WiÄc wbiÅem do wskazanej apteki, gdzie samotnie siedziaÅ jeden pan – farmaceuta. ZapytaÅem, czy tu pracuje niejaka Agnieszka. On rzuciÅ jakimÅ nazwiskiem, ale ja nie kojarzÄ
c w ogóle, bo przecie ledwie niedawno przyswoiÅem sobie ich imiona. Proces integracji z tymi wspóÅlokatorkami przebiega wybitnie opornie, jak na moje liczne doÅwiadczenia. No ale cóż, wróÄmy do meritum. Po moim wÄ
tpliwym potwierdzeniu, że to pewnie o niÄ
chodzi, powiedziaÅ, że już tutaj nie pracuje. To ja w takim razie zagadnÄ
Åem o wskazanie mi jej nowego miejsca pracy. On odparÅ, że nie wie, czy może ujawniaÄ mi takie informacje, bo widocznie miaÅ wczeÅniej jakieÅ niemiÅe doÅwiadczenia, wiÄc zdecydowaÅ siÄ osobiÅcie do niej zadzwoniÄ i zapytaÄ o pozwolenie. Po krótkiej rozmowie przekazaÅ mi telefon. Nazbyt flegmatyczna coÅ mówiÅa, zrozumiaÅem dopiero drugie bardziej dosadne zdanie. “MichaÅ, przecież jesteÅmy w Tatrach” ![]()
TrochÄ mnie to zbiÅo, bo ubzduraÅem sobie, że to dopiero tego dnia miaÅy siÄ udaÄ na wycieczkÄ, a te wczorajsze przygotowania to tylko dlatego, aby jak wrócÄ
z pracy byÄ od razu gotowym do wyjazdu. To nie byÅ Zonk lecz tylko Åredniej wielkoÅci zdziwko.
No dobra, z trudem przeÅknÄ
Åem ÅlinÄ, bo przecież miaÅo byÄ już z górki, porozmawiaÅem chwilÄ z jej byÅym kolega z pracy i stwierdziÅem, że wypadaÅoby teraz zadzwoniÄ do wÅaÅciciela mieszkania, przecież powinien mieÄ zapasowy, ostatni zestaw kluczy.
Po rozmowie okazaÅo siÄ, że niestety nie dysponuje kluczami, ostatnie daÅ wÅaÅnie mnie.
To już byÅ Zonk. PowiedziaÅ jednak, że zadzwoni w jedno miejsce i siÄ zorientuje. Po 2 godzinach zaÅatwiania na siÅÄ spraw, których do tej pory nie miaÅem czasu zaÅatwiÄ, może nigdy
, skojarzyÅem, że miaÅ na myÅli dziewczynÄ, która nie zdaÅa mu klucza z trzeciego pokoju w tym mieszkaniu. Problem w tym, że obie zwinÄÅy siÄ na poczÄ
tku miesiÄ
ca i nie do koÅca wiedziaÅem, która z nich zostawiÅa, a która nie. Do jednej z nich nikt z lokatorów ani wynajmujÄ
cego nie miaÅ numeru. SkoÅczyÅa pracÄ i wróciÅa w rodzinne strony – do Zielonej Góry. Natomiast druga – Edyta – przeprowadziÅa siÄ na Biskupin i tylko ona miaÅa do niej numer. Niestety moje próby dodzwonienia siÄ do niej tak samo jak i wynajmujÄ
cego byÅy nieskuteczne. SygnaÅ dobry, ale nikt nie podnosi sÅuchawki. DowiedziaÅam siÄ, że domniemanie byÅa dÅużna jakÄ
Å kasÄ wynajmujÄ
cemu i jak i w tym przypadku nie odpowiada na jego telefony. Dziewczyny z Tatr doradziÅy mi w takim razie, abym wysÅaÅ jej sms`a, żeby przynajmniej wiedziaÅa o co chodzi. W obliczu niepowodzenia tych usilnych staraÅ moja wyobraźnia i karkoÅomna brawura wyknuÅa, iż istnieje możliwoÅÄ przedostania siÄ przez okno sÄ
siada do otwartego okna mojego pokoju. Niestety na miejscu moja inżynieryjna orientacja wykazaÅa, że te akrobacje mogÄ
okazaÄ siÄ samobójcze, czy to przez okno od sÄ
siada, czy z drugiej strony budynku. Ostatni wariant dostania siÄ bez interwencji Ålusarza, to zeÅlizgnÄ
Ä siÄ w stosunkowo prosty sposób z dachu do wnÄki z moim oknem, ale zwiÄ
zane byÅoby to z dostaniem siÄ na strych a nastÄpnie na dach. W każdym razie ten pomysÅ zostaÅ zakolejkowany jako ostatni. PomysÅ ze Ålusarzem okazaÅby siÄ doÅÄ drogi dla mnie, dlatego pozostaÅo mi czekaÄ na odpowiedź Edyty, której komórka zdawaÅa siÄ byÄ nigdy nie odbieranÄ
.
Mamy ÅrodÄ, a dziewczyny z urlopu w Tatrach wracajÄ
dopiero w niedzielÄ.
Dochodzi godzina 15, siedzÄ sobie w budynku mojego wydziaÅu z komórkÄ
przed sobÄ
. Jestem zmÄczony, jest mi zimno, a ze zmÄczenia dostajÄ powoli dreszczy. I to wszystko naÅożyÅo siÄ na trzeciego Zonka, a jak wiemy w “Idź na caÅoÅÄ” nie mogÅo byÄ na raz 3 Zonków w trzech bramkach.
Godzina 15:05 przychodzi jakiÅ esemes. ?aÅ, to Edyta. W nim isze, że nie może odbieraÄ telefonów, bo jest caÅy czas w pracy. Jest aktualnie w Zielonej Górze, ale jutro przyjeżdża do WrocÅawia i weźmie ze sobÄ
klucz.
Pffiuuuu…
OznajmiÅem po wymianie smsów, że tej nocy udam siÄ do kogoÅ na nocleg, a jutro sfinalizujemy caÅÄ
akcjÄ. Nocleg zaÅatwiÅem w 30 sekund u kumpla. WypiliÅmy po browarku, sporo pogadaliÅmy, obejrzeliÅmy film “DÅug”. Potem poszedÅ na dyżur do radia. Ja coÅ tam jeszcze odpaliÅem do oglÄ
dania, ale zaczÄÅo braÄ mnie już konkretne kimanie. ByÅo po godzinie 23.
Jak wszystko zsumujemy, to wyjdzie 35 godzin na chodzie. Niestety i tym razem nie pobiÅem swojego rekordu. ![]()
Tak na marginesie. To byÅa chyba kara dla mnie za blokowanie reklam.
Jak widzicie, niewiele nieuwagi potrzeba, aby zepsuÄ sobie caÅy jeden dzieÅ z kalendarza. Takie przypadki uzmysÅawiajÄ mnie, jak nadal rzeczywistoÅÄ uzależniona jest od pierdóŠm.in. takich gÅupich kawaÅków metalu zwanych kluczami. Faktycznie przypadek w moim wykonaniu byÅ doÅÄ oryginalny, taki filmowy. Sam tej Årody powtarzaÅem sobie, że nie byÅo lepszego momentu, aby zapomnieÄ kluczy. Ale zastanówmy siÄ, ile razy każdy z nas miaÅ w życiu takich przygód. DorzuÄmy do tego polskÄ zdynamizowanÄ rzeczywistoÅÄ i jak destrukcyjnie wpÅywa to na naszÄ cierpliwoÅÄ. Dziwimy siÄ, dlaczego w Polsce ludzie sÄ tacy a nie inni. Dlaczego w Polsce nie każdy zatrzymuje siÄ samochodem, aby przepuÅciÄ pieszych. Proste! Tylko nieliczni na Åwiecie, chociażby tacy Niemcy majÄ na tyle czasu, aby bawiÄ siÄ w uprzejmoÅci. U Polaków nawet jeÅli to wystÄpuje, to raczej jest tego wszystkiego mieszankÄ .

29 Sep 2007 at 11:31 PM
historia nadaje sie na jakis film np. komedie heh