Tak się złożyło, że od nadania nazwy temu postowi do napisania jego treści minęło sporo czasu, ponieważ znowu coś odwróciło moją uwagę. ;-P
Więc właśnie, co się miało tutaj znaleźć?
Otóż dokonując n-tej aktualizacji wszystkich programów zainstalowanych na moim Linuksie, dotarło do mnie jak wspaniale jest czynić to za jednym zamachem, za pomocą jednego polecenia, w przeciwieństwie do np. Windowsa. Bezpośrednio po przesiadce na Linuksa jakoś nie zdawałem sobie sprawy z tego wielkiego udogodnienia.
Po pewnym czasie bardzo jasne staje się to jak wielce różne strategie rządzą projektowaniem, tworzeniem, udoskonalaniem i w końcu unowocześnianiem aplikacji, jakie można zainstalować na tych przeciwstawnych sobie systemach operacyjnych.
Istota Open Source i wolnego licencjonowania, czy też tego komercyjnego z góry determinuje sposób rozwoju jej aplikacji.
Sposób rozwoju wielu programów różnych firm w środowisku Windows skupia się w dużej mierze na dewizie Windows, która powstała w czasach Windowsa 98, ale nieformalnie obowiązywała chyba od początku, czyli “Jeżeli nie możesz sprawić by działało dobrze – spraw chociaż by dobrze wyglądało.”.
I tak właśnie się dzieje. Rezultatem są programy o ładnie wyglądających interfejsach, a co natomiast z resztą? Co z funkcjonalnością (szeroko rozumianą), co z przestrzeganiem unifikujących, przyszłościowych standardów?, które klną się na dziesiątki lat informatyki, w poszukiwaniu ostatecznego ukojenia.
W tym informatycznym padole potrzeba wnoszenia poprawek(aktualizacji) do istniejącego oprogramowania jest zabiegiem ekskluzywnym dla jego twórców. Potrzeba tworzenia czegoś lepszego podyktowana jest bardziej koniecznością załadowania na nowo kont bankowych na czas do opublikowania czegoś jeszcze lepszego (dla niepojmujących – strategia sprzedaży czegoś przestarzałego tak długo jak się tylko da), niż potrzebą jaka naturalnie wynika ze systematycznego progresu jaki obowiązuje w technologiach informatycznych, programistycznych.
Nie mówię, że wszystko jest niedopracowane, ale Windows to dobre miejsce dla zlęknionych firm, które strzegą swoich rynkowych dyktatorów – Płatników, SolidWorksów, wszelkiego rodzaju CADów itp.
Natomiast walorów Open Source i poszczególnych licencji, przede wszystkim GNU, dotyczących wyżej opisanej materii nie muszę prezentować. Jest to jeden z nielicznych ideałów, który zstąpił na Ziemię, aby wyprowadzić bardziej skore masy z domu niewoli – komerchowego (nie komercyjnego) padołu i okazał się ich naturalną potrzebą, potrzebą samostanowienia o sobie.