w 2006 November | Kardell@weblog

„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw

Archiwum November, 2006

Winshit

Posted in Codzienność, Moja praca, Wszystkie on November 28th, 2006

No więc wszystko już działało niby w porządku.
Miałem już zainstalowanych 2 systemy firmy Microsoft: Windows 98 i Windows XP Pro.
Ale nie pisałbym tego, gdyby coś osobliwego się nie wydarzyło.
Otóż w pewnym momencie pracy w Windows XP, nagle coś skaszaniło się w urządzeniem karty muzycznej.
Winamp przestał odtwarzać dźwięk i cała reszta aplikacji korzystających z tego urządzenia.
W Menadżerze urządzeń napisane było, że wszystko gra, ale jakoś nie grało :p
Co ciekawe po resecie Windows XP zawieszał się przy uruchamianiu (sekundę przed wyświetleniem okienka do wpisania hasła zamierał).
Stwierdziłem, że wypadałoby sprawdzić kwestię za pomocą Win98.
No i tu sytuacja się powtórzyła.
Win98 zamarł.
Przeszedłem do ostrzejszych środków i odpaliłem Win98 w trybie awaryjnym.
No i dostałem się w końcu do pulpitu. Tam Windows podobnie twierdził, że z kartą muzyczną wszystko gra, jednak dźwięku nie odtwarzał wcale.
Odinstalowałem urządzenie, po restarcie sam je sobie ponownie wykrył i zainstalował.
Wszystko zaczęło grać.
Wracamy do Windows XP.
Tutaj tyle powiem, że nawet z trybu awaryjnego nie udało się dostać do pulpitu.
System ten stał się jednoznacznie bezużyteczny.
Nawet usunięcie urządzenia z PCI nic nie dało.
Mógłbym jeszcze spróbować coś powalczyć za pomocą konsoli przywracania.
Ale dałem sobie z tym spokój.
Winshit!

Jon Carpenter

Posted in Mjuzik, Wszystkie on November 27th, 2006

No więc dzisiejszego wieczoru mile zaskoczył mnie na AfterhoursDJs Dj Jon Carpenter, który prezentuje muzę podobną do tej Sean`a Keatinga, czy Bolivii. :p
Bardzo ciekawe stosuje brzmienia i przejścia.
Już właśnie tacham jego seciki. ;]

Artysta głodny?

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on November 26th, 2006

Zgadza się, że “Artysta głodny jest o wiele bardziej płodny”.
Jednak bardzo głodny zaczyna majaczyć, co chyba nie jest dobre.
Czy mnie zdarza się być bardzo głodnym?
Hmm…

Mjuzik part 1

Posted in Mjuzik, Wszystkie on November 25th, 2006

Dzisiaj nakręca mnie muza Daft Punk`a.
Klimaty bardzo przyjemne, skojarzenia z zakręconymi latami 70-tymi.

Do tego wszysktiego jeszcze przedstawiciele muzyki elektronicznej:
Silicon Sound - psytrance, electro
Rinkadink - psytrance, electro z RPA
Yahel - psytrance z Izraela
Dousk
Probspot
Derek Howell
Fonzerelli
Quasar
Joonas Hahmo
Amoebaassasin - jego prawie nie ma nic na sieci, ledwie udało mi się znaleźć jego jeden kawałek

No więc mile zaskoczyło mnie, że Dousk podobnie jak Kosmas Epsilon jest Grekiem.

To wymaga wyjaśnienia

Posted in Ciekawe, Moje życie, Wszystkie on November 20th, 2006

No więc patrząc tak na mnie z perpektywy można stwierdzić:
“Co za gość, w co on się w ogóle bawi, jakiś taki z niego zabawniś, głupio mądry…”
Tak, taki jestem.
Swoja niewiedzę wśród ludzi staram się załatać śmiechem.
Zupełnie podświadome zachowanie.
Aż sam się często nad tym zastanawiam, ale już po fakcie :p.

Każdy jest odpowiednio skonstruowany przede wszystkim przez własne DNA.
Nie wiem, jak z innymi, ale jeśli chodzi o mnie to DNA górą.
Patrząc na siebie w wielu przypadkach widzę reakcje typowe dla mojego ojca, matki, dziadka, czy babci.
To jest niesłychane, ale mało mam wpływu na ten z góry przydzielony pakiet zachowań.
Mogę co jedynie lekko je podrasować lub bardziej się kontrolować, ale z reguły w najważniejszych momentach nie podlegają one kontroli. No chyba, że w jakichś optymalnych warunkach, ale one bardzo rzadko występują.

Niestety, jak bardzo bym się starał, nie jestem w stanie kontrolować się w wystarczającym stopniu.

Tak kiedyś sobie myślałem, jak to okiełznać, żeby te moje wszystkie właściwe przemyślenia miały pełne odbicie w moim realnym życiu.
Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby sobie flamastrem conieco napisać na czole w lustrzanym odbiciu i za każdym razem z rana to sobie oglądać.
U mnie ogólnie nawet to by się nie sprawdziło, ponieważ rzadko patrzę w lustro i idąc np. na przystanek przeżywam wielkie rozterki, czy przypadkiem coś z moim wyglądem jest nie tak.
Heh.

Drugim pomysłem były tatuaże.
Nie jakieś tam symboliczne gotowce, ale całe zdania, trafne przysłowia wypisane najlepiej tak, żebym je codziennie mógł sobie w ramach przypomnienia przeczytać i według nich odpowiednio usposobić do realiów, aby być po prostu lepszym człowiekiem niż na to moje DNA i związane z nim odziedziczone “zajoby” wskazują. ;]

Ogólnie zakończyłem to na dość selektywnym wyszukiwaniu różnego rodzaju przysłów i umieszczaniu ich na swym blogu.
To już do mnie przemawia.
Zawsze jednak, gdy postępuję nie tak jak świadczą przysłowia, możesz mnie o tym pouczyć.
Inaczej trudno jest przeforsować mój autokratyzm. :p

I właśnie tym sposobem dotarliśmy do meritum.
Przysłowia które widnieją na górze, są mentalną esencją, która przemawiają przez mnie.
Po części są pewnego rodzaju wytłumaczeniem się przed resztą społeczeństwa.
Swoistego rodzaju alibi, iż to co robię nie jest czymś nienormalnym z punktu widzenia filozofii życia na przestrzeni kilku tysięcy lat trwania naszej cywilizacji.
Gdyż w zderzeniu z aktualną rzeczywistością bez tego alibi naturalnie jestem na straconej, beznadziejnej pozycji.
A to mnie w istotny sposób umacnia, gdyż stoja za mną takie wybitne umysły jak B. Shaw, Konfucjusz, Terencjusz, Dalai Lama itd.
To jest moją jedyną ostoją w świecie, w którym mimo kulturowego popędu, nadal królują przysłowia:
“Każdy orze jak może”
“Witaj w dżungli” -> “Welcome to the jungle”
“Life is brutal”

Generalizacja

Posted in Ciekawe, Moje życie, Wszystkie on November 20th, 2006

Przed chwilą stwierdziłem, że muszę to tutaj utrwalić.

Nie ma nic gorszego co wyprowadza w pole jednostki, jak i całe grupy, czy nacje to właśnie generalizacja czegokolwiek.
Czyli mówienie używając często okresleń w stylu:
“No w sumie…”
“No praktycznie rzecz biorąc to…”
W mniejszości przypadków nie jest źle, ale w większości jest to wyraz naszej uległości wobec jakichś generalizmów, które “w locie”, na bieżąco tworzą się w naszym otoczeniu.

W stosunku do dużych grup generalizmy przyjęły formę stereotypów.

Przez to, że ograniczamy się do uogólnień na nowo uwsteczniamy się w swoim rozumowaniu rzeczywistości.
W wielu przypadkach może to być również oznaka naszej niedyspozycji, ponieważ nie chce nam się myśleć i idziemy na tak daleko idący kompromis i tworzymy, akceptujemy jakiś generalizm, czy powielamy stereotyp.

A czego jest to dowodem?

Cywilizacja jest ogólnie przepracowana.
Przeciętny Ziemianin, aby się wyżywić i zaspokoić swoje elementarne potrzeby musi się w pewien sposób mentalnie ograniczyć.
Stąd w dzisiejszej rzeczywistości taka skrótowość w robieniu wielu rzeczy.
W większości przypadków nie sprzedasz swojego pomysłu jesli nie dasz użytkownikowi łatwego w obsłudze narzędzia.
Co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze, że przeciętny użytkownik woli robić coś w prosty sposób, ale z względną sensownością, niż coś zdecydowanie bardziej skomplikowanego, ale bardziej ambitnego, sensownego.

Sure thing!

Arbeit macht frei!

Posted in Moja praca, Wszystkie on November 20th, 2006

I bądź tu mądry :-|

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=35289757&v=2&s=0

Hardware&OS Weekend

Posted in Ciekawe, Codzienność, Moja praca, Wszystkie on November 19th, 2006

Tak właśnie kończy się mój weekend.
W sobotę mój komputer zaczął wariować.
Każda bardziej ambitna praca na komputerze kończyła się niezapowiedzianym resetem.
Wszystko wskazywało na jakieś problemy z dyskiem twardym.
Walcowałem z tym cąły wieczór i cały dzisiejszy dzięń do tej pory.
Szukając odpowiednich narzędzi do diagnostyki dysku przewertowałem cały Internet.
Natknąłem się na wiele ciekawych rozwiązań i aplikacji.

Żeby już nie rozpisywać się zbytnio o tym beznadziejnym weekendzie, wylistuję jedne z ciekawszysch linków, które pozwolą Wam szybciej odnaleźć się w temacie.

Zaczniemy od darmowej aplikacji MHDD, która dostepna jest dla DOSa
http://hddguru.com/
Oraz mała dyskusja na forum o użyciu alternatywnej aplikacji HD Tune:
http://forum.pclab.pl/t203666.html

A teraz najciekawsze.
Cały problem leżał po stronie OS firmy Microsoft :D
Ludzie, znowu się dałem złapać na te fałszywe symptomy.

Jestem w szoku, ale nowa Winda póki co działa.
Jeśli się coś nagle zmieni, to się odezwę.
^^

[EDIT]
A jednak!
Nie do końca było tak pięknie.
Gdy zbytnio nadużyłem kompa znowu się wywalił.
Nowy system jedynie wpłynął na mniejszą częstotliwość występowania resetów.
Ogólnie podejrzewam, że NTFSy niejako ratują sytuację, bo system nie wysypuje się po byle błędzie zapisu.

Teraz znowu podejrzenie padło na zasilacz, który mógł ostatnimi czasy ucierpieć z racji wyłaczania prądu nocą w całym akademiku.
Ogólnie nie można za pomocą różnego rodzaju programów (Everest, Speed Fun) sprawdzić dokładnych wartości napięć na zasilaczu. Pozostaje miernik lub żarówka :p:

Metoda sprawdzania zasilaczy ATX metodą żarówkową:
http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic87945.html

[LAST EDIT]
Ostatecznie stwierdziłem, że winę za te wszystkie hece ponosi mój hd0, czyli najstarszy z dysków, którym dysponuję. Ma on już za sobą kilka lat pracy, z czego część nieustannej całodobowej.
Z tego co widzę, to daje sygnały uszkodzenia głowic lub modułu napędzającego talerze.

Not so bad ;)

Posted in Moja praca, Moje życie, Wszystkie on November 17th, 2006

Wcale nie jest tak źle.
Możliwe, że trudno jest mi się odnaleźć w tej zupełnie niekompatybilnej ze mną rzeczywistości.
Chociaż większość zapewne stwierdzi, że problemem jest raczej brak kompatybilności mnie samego z rzeczywistością, nie odwrotnie.

Patrzę na tych ludzi i ludziska cały czas trudno mi się przekonać do przynajmniej 50% ludzi z jakimi mam do czynienia.
Wielu wydaje się być w porządku, ale swoją biernością, czy zaślepieniem traci u mnie szybko punkty.
A wydawałoby się, że to ja będę wyjątkowo zakompleksiały, ale po interakcji z otoczeniem diametralnie zmieniam zdanie.

Zdecydowanie uważam, że część z ludzi domyślnie jest zła, nawet poprzez zgrywanie zwykłego ważniaka. Na pewno działa to odpychająco.

Podobnie jest ze zgrywaniem jakiegoś indywiduum.
Ja też jestem swoistego rodzaju indywiduum, ale jakoś nie wpływa to odpychająco na otoczenie. No może tylko ze względu na to, że zdecydowanie absorbuję otoczenie, w którym się znajduję.
Ale też nie do końca w każdym przypadku.
Można powiedzieć, że często staje się “pierdołą”.
Racja, ale uważam, że wynika to z chwilowej niedyspozycji spowodowanej brakiem motywacji do życia, czy skłonności do narzekania na zjawiska aktualnej rzeczywistości, które dla wielu wydają się normalne i trzeba się do nich dostosować albo w przeciwnym razie ponosi się życiową klęskę.

Każdy w tej średnio przyjaznej rzeczywistości wyrobił sobie swojego rodzaju pancerz, który chroni przed go ślepymi uliczkami życia.

Kwestia mojego sukcesu leży w ludziach z którymi powinienem współpracować.
Być pewnego rodzaju dobrym menadżerem ludzi, którzy mają potencjał, ale nie potrafią się sprzedać, czy nie mają koncepcji, jak najefektywniej użyć swoich umiejętności.

Będzie git.
Make the Force be with me & Co.!

Mój post na Szkocja.net

Posted in Wszystkie on November 6th, 2006

Moja rozwlekła opinia na temat organizowanej pokojowej akcji protestacyjnej w Szkocji przeciw “niecnym” rządom braci Kaczyńskich.


[1]
Heh.

Nawet się nie obejrzycie, a przyjdzie wojna i będziedzie siedzieć za sterami SpitFire`a, jak moj wujek w RAFie.

Chlopaki z Polibudy beda rozkminiac krypografie, ktora uratuje Angolom dupy.

A potem Angol powie, ze “no oni Polacy to mieli skilla, bo stracili ojczyzne, a my angielscy piloci nie bylismy tak zawzieci w walce powietrznej w obronie wlasnej ojczyzny.” ???

Czym Wy sie w ogole nakrecacie, ze macie lewackie sklonnosci, ktore w polskich realiach nijak sie maja do prawdziwej lewicy tylko definitywnie podszyta jest komuna?

W ogole dlaczego na tym portalu nie ma obslugi polskich znakow diakrytycznych?

Co to jest nowa forma jezyka polskiego na obczyznie?

Serwer Wam tego nie obsluguje, w czym lezy problem, bo ja jakos postawilem takich portali kilka i nie mialem problemu z UTF-8.

Dewagujecie nad czyms tam rozwlekle, a jestescie w rzeczywistosci tanimi najemikami z Europy Wschodniej. Ja tez nim sezonowo jestem. tzw. biała murzina.

I tak jest z wszystkim z cywilami i armia. Tani, ale doswiadczeni zoldacy do Iraku, Afganu i na Balkany. I europejscy najtansi najemni cywile.

Bez zamordyzmu w Polsce, w tym beznadziejnym geopolitycznie polozeniu nie ma szans na jakakolwiek odnowe.

Jesli wydaje Wam sie, ze jestescie rewelacyjnymi nosnikami ideologi lewicowej, musicie sobie wiecej lewicowych ksiazek poczytac, ale tych amerykanskich na ten temat, nie radzieckiej produkcji, czy zydo-anarchistycznej.

Namieszane macie niektorzy w glowkach, albo Wam sie to odmieni, czyli zmadrzejecie albo zostaniecie sarmackimi paliwodami do grobowej deski albo padniecie na nie swoim froncie.

Jakas klawa Moderatorka napisała, ze kaczor zlych sobie dobiera ludzi.

Heh.

Co myslicie, ze kiedykolwiek z Wasza, czy inna pomoca poprawi sie w Polsce na tyle, ze bedzie tak jak w Szkocji?

Bedzie tak, jak do nas do roboty zaczna przyjezdzac masowo inni, postawimy bank na kapitale polskim np. w Irlandii i bedziemy ciagnac alles zyski dla siebie, jak to robi BZWBK i Uni Credito w Polsce. Nie dosc, ze Polacy jezdza na irlandzki zmywak i wloskiego pomidora, to jeszcze siorbia z naszego kraju gruba kase niszczac zalazki polskiej przedsiebiorczosci.

My jestesmy Slowianami, przyjdzie muzulmanska nawalnica i znow nam sie po drodze pierszym oberwie, tak jak naszym braciom Serbom i innym Slowianom, z ktorymi jak z nikim innym na swiecie mamy najwiecej wspolnego, jesli chodzi o chociazby temperament.

Historia lubi sie powtarzac i zakladam, ze Wy jeszcze tego dozyjecie.

Bo nadchodzaca wojne nie Kaczor wyklaruje tylko najzwyklejsze prawa biologii.

Porozmawiajcie sobie z kims z tego kierunku, to mozliwe, ze wyjasni wam na czym caly pic polega.

Z reszta po co bede sie rozpisywal.

Dla kogo liczy sie jedynie partykularne korzysci i waskie perspektywy nigdy nie pogodzi sie z ta prawda, ktora teraz oznajmilem ;]

[2]
Wielu chetnych do protestowania definitywnie ma do zamanifestowania nie sprzeciw wobec rzadzacych, a jedynie wlasna naiwnosc i niedojrzalosc.

Musicie sobie dokladnie przestudiowac historie Polski i swiata, zeby zrozumiec, ze patriotyzm a nie n-ta Miedzynarodowka jest jedyna szansa dla Polski.

O ile wczesniej wojna nie wybuchnie.

Tak czy inaczej dostaniecie lajbe w Scapa Flow i bedziecie walic do wroga. :D

[3]
c.d. bedziecie walic do wroga, zeby odreagowac swoja glupote.

Wtedy zobaczycie, ze zostaliscie z niczym, jestescie tylko na dokladke nothing special.

[4]
“Prosze wiecej nie wykasywac tego postu. Naszym zamiarem jest zrobienie pokojowej demonstracji przeciwko rujnowaniu wizerunku Polski w swiecie przez Kaczynskich i nie ma ani powodu ani sensu nam tego utrudniac.”

Pewnie, ze nie ma Ci co tego utrudniac.

Trzeba poczekac, az zaczniesz walic swoja glowa w mur.

Ty bedziesz ruina dla Polski, jak wrocisz.

Gdybys byl w Stanach w latach `50, juz bys siedzial w odosobnieniu posadzony przez CIA.

Wtedy wrogami USA byli agenci rozpleniajacy takie pseudokosmopolityzmy w miastach. I nie byli przyslani z ZSRR, byli pelnoprawnymi obywatelami Stanow Zjednoczonych, cywile. Ich dzialalnosc byla podobnie szkodliwa dla USA, jak dzialalnosc tajnos agentos z KGB i innych formacji na terenie USA.

Dzisiaj swiatowe komuchy przeistaczaja sie w anarchistow i pseudokosmopolitow, ktorzy nagle chronia ucisnionych. Ty jestes sympatykiem tego, dlatego realnie stanowisz zagrozenie dla obecnego porzadku w Polsce, ktore jest niewatpliwie z przeciwnego bieguna.

Myslisz, ze sie wstrzeliles z propozycja, bo jestes swiatowcem.

Wniosek?

Przeczytaj kilka bardziej obszernych, obiektywnych ksiazek z historii albo wracaj do zmywaka, czy do czegos innego, bo mnie nie przekonasz.

Masz cos do kaczek?

Zabrales sie za cos w czym jestes w rzeczywistosci zoltodziobem.

Nieukiem z historii i tyle.

Przepraszam za moja agresywna postawe, ale przetaczam sie przez liczne fora, gdzie podjeto podobne kwestie i musze rutynowo prostowac pewne kwestie.

To nie znaczy, ze jestem podobnie agresywny w zyciu.

Ogolnie zmiencie swoje poglady, poprzez douczenie sie z historii, a automatycznie zmienie do Was stosunek.

Czy tak, czy owak nie eksterminowalbym Was w kraju, ale radze pozostac na obczyznie. Bo w Polsce swoimi destrukcyjnymi pogladami jedynie zaszkodzicie. W Stanach tacy szkodzili i pozamiatali ich demokraci szybko.

Autokraci ludźmi prymitywnymi

Posted in Moje życie, Wszystkie on November 5th, 2006

Tak na podstawie wypowiedzi i obserwacji mojego współlokatora istotnie można się zgodzić z założeniem, że autokraci są w stosunkach międzyludzkich prymitywni.
Powiedzmy, że ich styl bycia jest słabo pożądany w towarzystwie z racji, iż starają się na siłę wpoić innym swój pogląd lub swój punkt widzenia, przez co działają na dłuższą metę męcząco.
Lekko mówiąc jest to dowód na ich niedoświadczenie, karkołomność w relationship.
Niestety.. :/

A jak ma się to do mnie.
Tak to się ma, że niestety, ale brak wyczucia jest czymś co mnie zdecydowanie uwstecznia w kontaktach międzyludzkich.
Ale winę za ten stan rzeczy w większości ponoszą z tego co zaobserwowałem to właśnie geny.
Po własnym zachowaniu widzę odziedziczone zachowanie swoich żyjących przodków.
Moje wspaniałe dziedzictwo się odzywa. :p
Wyśmienita kompozycja cech z różnych biegunów.
Blee
Przezwyciężenie wrodzonego nazwijmy to “zajoba” cieżko or nawet niemożliwe jest wyeliminować z trybu własnego postępowania :/
Przypomina to walkę 10x trudniejszą niż walka z nałogiem.
Chociaż nałogów żadnych nie mam, to mimo to w różnych momentach uruchamiają się różnego rodzaju nazwijmy to “głody”, których zaspokojenie staje się tak samo uciążliwe, jak palenie, czy picie.