Debata
Dzisiaj miała miejsce bardzo interesująca debata charakteryzująca się dużą zaciekłością swych rozmówców. Ogólnie dobrano taki skład osobistości polityki, mediów i nauki, że siły dobrych i złych były zrównoważone. Oczywiście ja jako nawrócony prawicowiec mentalnie opowiedziałem się za panem Ziobro, Giertychem, prof. Zybertowiczem.
Oczywiście ponownie do czynienia mieliśmy z tym samym dziennikarzem Gazety Wyborczej, co w nie dawnej debacie. Tak jak i wtedy również i teraz próbował zaczadzić opinię publiczną. Obok niego zasiadł profesorek o pedziowatym głosie i gestykulacji, który na dowód swojej dziwaczności w pierwszej kolejności rzucił się na Giertycha, wyrażając swoją skrajną frustrację z faktu, że ów prawicowiec zasiadł w rządzie. Właśnie po takim osobniku można zauważyć, jak wielu mamy sfiksowanych profesorków.
Jeśli chodzi o opozycję to oczywiście pan Komorowski (PO), jakiś nowo wyszkolony przez służby specjalne SLD przemądrzały dupek, no i pan Kalinowski dumny wiejski obszarnik (“wsi spokojna, wsi wesoła…”) “sobotwór” swojego partyjnego poprzednika za czasów rządów Piłsudskiego – pana Wincentego Witosa, którego dyktator zamknął z resztą ówczesnych sejmowych warchołów w Berezie. Dwóch pierwszych opozycjonistów to oczywiście dwóch wyśmienitych obłudników, pierwszy ma już to we krwi, drugi został w tym celu odpowiednio wyszkolony przez swoich partyjnych kolegów, demagogów, żyjące, postkomunistyczne skamieliny.
