Anakin SkyWalker vs. Darth Vader
Posted in Moje życie, Wszystkie on September 29th, 2006Ten wewnętrzny konflikt nadal niestety istnieje i sporadycznie, ale wybitnie daje się we znaki.
w
Ten wewnętrzny konflikt nadal niestety istnieje i sporadycznie, ale wybitnie daje się we znaki.
Dzisiaj podjąłem ważną decyzję: otóż w najbliższym czasie zapisuję się do partii PiS. Ma się rozumieć na dobre i na złe. Chcę to uczynić, ponieważ przez ostatnie czasy nie dostrzegłem istotnych mężów stanu, a to pragnienie w końcu się urzeczywistniło. Jako świadomy obywatel poczuwam się do obowiązku czynnego wspierania takich wybitnych postaci naszej współczesności, aby z upływem czasu nie utonęły w tłumie obłudnego warcholstwa, na które Polska była, jest skazana i już wkrótce nie będzie.
Tak jak już wielu zdążyło mnie poznać, jestem osobą, która nie została stworzona, aby ją lubić. Dlatego w mojej obecności o poklepywaniu nie ma raczej mowy. Sądzę, że mam misję do wykonania i muszę się w tym w pełni zrealizować. Dlatego jak najszybciej chce się stać członkiem tej partii, aby móc również wspierać właściwe postulaty skrajnych prawicowców z LPR-u.
Dzisiaj miała miejsce bardzo interesująca debata charakteryzująca się dużą zaciekłością swych rozmówców. Ogólnie dobrano taki skład osobistości polityki, mediów i nauki, że siły dobrych i złych były zrównoważone. Oczywiście ja jako nawrócony prawicowiec mentalnie opowiedziałem się za panem Ziobro, Giertychem, prof. Zybertowiczem.
Oczywiście ponownie do czynienia mieliśmy z tym samym dziennikarzem Gazety Wyborczej, co w nie dawnej debacie. Tak jak i wtedy również i teraz próbował zaczadzić opinię publiczną. Obok niego zasiadł profesorek o pedziowatym głosie i gestykulacji, który na dowód swojej dziwaczności w pierwszej kolejności rzucił się na Giertycha, wyrażając swoją skrajną frustrację z faktu, że ów prawicowiec zasiadł w rządzie. Właśnie po takim osobniku można zauważyć, jak wielu mamy sfiksowanych profesorków.
Jeśli chodzi o opozycję to oczywiście pan Komorowski (PO), jakiś nowo wyszkolony przez służby specjalne SLD przemądrzały dupek, no i pan Kalinowski dumny wiejski obszarnik (”wsi spokojna, wsi wesoła…”) “sobotwór” swojego partyjnego poprzednika za czasów rządów Piłsudskiego - pana Wincentego Witosa, którego dyktator zamknął z resztą ówczesnych sejmowych warchołów w Berezie. Dwóch pierwszych opozycjonistów to oczywiście dwóch wyśmienitych obłudników, pierwszy ma już to we krwi, drugi został w tym celu odpowiednio wyszkolony przez swoich partyjnych kolegów, demagogów, żyjące, postkomunistyczne skamieliny.
Jak wiemy są to jedne z najbardziej znamienitych i rozpowszechnionych mediów w Polsce.
Jednak nie to jest dla mnie najważniejsze. Chodzi natomiast o kwestię, która bardzo często mnie traumatyzuje, chodzi o kreowanie opinii publicznej w sposób dla obecnej władzy wysoce krzywdzący. Zazwyczaj każdy ktoś jeździ samochodem i słucha przy tym radia jest umyślnie nastawiany przeciw władzy. I nie chodzi tutaj o okłamywanie słuchaczy, czy czytelników, lecz o proporcje jakie te media stosują przy dostarczaniu informacji. Obecnie panuje trend wysoce pesymistyczny i odsetek wiadomości optymistycznych jest znikomy, tak jakby ich rzeczywiście nie było. Z autopsji widzę, że nawet wysoko-analityczne umysły dają się na to złapać i często wprowadzić w stan zwątpienia np. do obecnej władzy.
Powody tego stanu są zapewne dwa.
Pierwszym jest to, że po ponad 17 latach skorumpowanych rządów AWS i SLD nasze media tak się rozbuchały w swojej działalności, że teraz nie są w stanie wyhamować i za wszelką cenę stymulują poszukiwania afer i rozgłosu. Media wydają się obecnie nienasycone, a pewne jest to, że prezydent, premier i część ministrów niczego kompromitującego im nie dostarczy.
Aktualnej nagonki w żaden sposób nie można porównać do czysto badawczej, regulującej działalności I, II i III władzy. Ostre, sceptyczne i lekceważące wypowiedzi reporterów radiowych w dziennikach radiowych przypomina bardziej wściekłe psy na łańcuchu, niźli obiektywnych dziennikarzy.
Natomiast drugim powodem może być fakt, że media prywatne w dużej mierze stoją na kapitale zagranicznym i umiejętnie mogą służyć do destabilizacji sytuacji w naszym kraju. Wiadomo “gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”.
Co by nie mówili, ale ja z powodzeniem wytrwam w swych przekonaniach i w ewentualnych przedwczesnych wyborach zagłosuję na PiS, a panu Giertychowi życzę powodzeniu w reformowaniu naszej zanarchizowanej edukacji polskiej.
Sorry, ale uważam, że bez zdecydowanej moralnej i chrześcijańskiej indoktrynacji nie jesteśmy, nie będziemy w stanie oprzeć się Islamowi, który bez większych przeszkód przeniknie w nasze warstwy społeczne stając się czynnikiem nieporozumień.
Mówię tak ponieważ nie uważam, że jakikolwiek kraj stać jest na wpojenie każdemu obywatelowi tolerancji, czy wypracowaniu takiego systemu, w którym wyznania nie staną się “oficjalnym” wytłumaczeniem pewnych “nieoficjalnych” biznesowych machlojek.
Stąd Polakom bliżej do nawrócenia niż skłanianiu się ku nieosiągalnej tolerancji.
Wybaczcie anarchiści i kosmopolici, ale znam Was wielu i widzę, że Wasze moralne podwaliny są słabe i to Wy pierwsi rzucicie się na naszych islamskich braci.
Niefortunnie przedstawiciel medium Gazety Wyborczej nie poradził sobie w debacie telewizyjnej traktującej o rozpadzie koalicji i odwołaniu Andrzeja Leppera ze stanowiska ministra rolnictwa i wicepremiera.
Argumentacja mętna, powodująca u pedanta katar mózgu.
A jeszcze mniej trafnym do tej rozmowy gościem okazał się dyrektor szkoły, która kiedyś brała udział w protestacji przeciw nowemu ministrowi Giertychowi. Taki człowieczek w okularkach, w garniturze, z muszką, taki sobie fizdrygałek, który wystąpił teraz nie wiadomo pod jaką egidą, bo przecież nie swojej szkoły, bo Giertycha się obecna debata już mało tyczyła.
Konkludując podsumował, iż obecni politycy na całej rozciągłości sali sejmowej udowodnili, że są pacanami. Aż po cóż trudzili go o przybycie do studia. Sprytnego fizdrygałka mogli zastąpić panem Józiem z Kietlina k/Radomska, który wystosowałby podobną konkluzję, której cała Polska, złakniona prawdy politycznej, na pewno poświęci swój czas w TVP1.
Wracając do Gazety Wyborczej, bo przecie ona jest przedmiotem nagłówka, można stwierdzić, że jest to medium bardzo kopcące.
Nie rozpisując się zbytnio, z obserwacji widzę, że Ci którzy pojawiają się w miejscach publicznych w luźnym stroju z rozpiętym kołnierzem z reguły są ludźmi zmąconymi i mącą wokół siebie. Analogicznie do wyglądu ludzi w Parlamencie UE, gdzie przeważający gros luzaków obserwujemy po lewicy i centrum. Natomiast czerwoną muchę pana fizdrygałka postrzegam podobnie, jak krawaty Samoobrony - tani chwyt reklamowy, ale również dobry amulet przeciw zauroczeniom.
Właśnie dzisiaj wypada dzień ogłoszenia listy przyjętych na dzienne uzupełniające studia magisterskie na Politechnice Wrocławskiej. Po właściwym zinterpretowaniu jednej z rubryk internetowego zgłoszenia tzn. “Status zgłoszenia do rekrutacji:” jestem już pewny na 100%, że zostałem studentem tej prestiżowej wyższej uczelni technicznej w Polsce tzn. “Kandydat przyjęty”.
A przecież uprzednio, kilkakrotnie w sposób wredny próbowano wprowadzić mnie w zakłopotanie, że jestem absolwentem, inżynierem nie prestiżowej, zaściankowej Wyższej Szkoły Zawodowej Kolegium Karkonoskie. Jak widać jednak nie miało to znaczenia, a skrupulatne przygotowanie projektu oraz solidne przygotowanie się do obrony było kluczem do tamtego i również obecnego sukcesu.
A oto pierwszy odcinek opery mydlanej, której końca nie widać.
Sprawa dotyczy uruchomienia usługi Neostrada dla abonentów mojej wioski. Tak się niefortunnie złożyło, że nasza miejscowość podlega pod Wałbrzych, co gorsza stanowi jego ostatnie rozgałęzienie. To fatalne położenie geoinfrastrukturowe powoduje, że Telekomunikacji nie prędko do zinformatyzowania naszej wsi. Pozostaje nam modem max. 56kb/s i pakiet NON-STOP!
Ja jako wystarczająco świadomy obywatel “jeszcze” III RP wystosowałem akcję zbierania podpisów. W sumie z połączoną akcją naszego osiedla uzbieraliśmy 27 podpisów abonentów TP wyrażających chęć skorzystania z tej usługi.
Oczywiście w międzyczasie akcja straciła na impecie, ponieważ jedna z odpowiedzialnych za to pracownic Telepunktu zapewniła mnie, że zbieranie podpisów i wysyłanie pisma nie jest koniecznością, ponieważ ona już teraz zacznie dzwonić do ludzi w sprawie Neo. Tak się jednak nigdy nie stało.
Na dzień dzisiejszy, wczorajszy i przedwczorajszy itd. sprawa wygląda tak. Bardzo obszerne i wymowne, motywujące pismo wraz z podpisami wylądowało w Wydziale Inwestycyjnym TP w Wałbrzychu. Po jego przetworzeniu sprawa trafiła do działu technicznego, gdzie tam panowie mieli ocenić techniczne możliwości dla Neo. Z sekretariatu dostałem telefon do pani z WI, natomiast z WI do pana z DT. Jednak numer do pana z DT okazał się trefny, ponieważ ciągłe dzwonienie przez dwa tygodnie nie dawało odpowiedzi więc ponownie skierowałem się do pani z WI, gdzie otrzymałem inny numer do tego samego pana. Tutaj już za pierwszym razem się dodzwoniłem, jednak okazało się, że sprawa powędrowała do innej pani z nieznanej dla mnie komórki TP. Tam okazało się, że pani, nie jest z miejsca zorientowana w sprawie, więc wzięła mój numer telefonu i po odpowiednim zapoznaniu się miała oddzwonić. Tego dnia już to nie nastąpiło, więc czekam cierpliwie…
Kilka dni temu zmarła wybitna włoska dziennikarka, która w trakcie swej publicystycznej pracy ostro krytykowała świat Islamu.
Rozpowszechniała proroctwo jakoby świat chrześcijańsko-laicki Starego Kontynentu - Europy miał zostać zalany falą islamskich uchodźców.
“znikną wieże kościelne a w ich miejsce powstaną minarety”
Krytykowała europejskie rządy, Kościół i inne instytucje, które pozwalają na taki bieg wydarzeń. Można by stwierdzić, że charakteryzowała się uprzedzeniami, a stamtąd już krótka droga do rasizmu. Tak czy inaczej, rozchełstana tolerancja krajów wysoce ucywilizowanych sprowadziła je w ślepy zaułek, z którego prawdopodobnie nie znajdzie mądrego rozwiązania, pozostanie tylko siłowy. Swego czasu krytykowało się Polskę i nadal się to czyni, że kraj nasz jest nietolerancyjny, antysemicki, ksenofobiczny itp.
Mnie za to bardzo ciekawi, jak za kilkadziesiąt lat Ci “najświatlejszy” opiniotwórcy poradzą sobie z Azelantami: Niemcy z Turkami, Francuzi z całą masą islamskich nacji Afryki Północnej itd., Hiszpania z Marokańczykami, Wielka. Brytania z Hindusami.
Tolerancja ślepo liczyła, iż Ci imigranci zasymilują się kulturowo ze swoimi nowymi miejscami przeznaczenia.
I oto jest pytanie, jakie będą tego dalsze koleje.
Dla mnie jest to obecnie jedna z największych zagadek XXI wieku.
Czy rzeczywiście wygra siła tolerancji, a może eskalacji?
Jednak pełnowartościowej tolerancji możemy się spodziewać tylko po zdecydowanej mniejszości wśród Muzułmanów i Chrześcijan, bo tak jak i my tak i oni mają wśród swoich prostaków, ciemniaków, a przede wszystkim cwaniaków, którzy rzeczywistą zbieżność naszych wierzeń sprowadzają na manowce, na grunt wojenny wyłącznie dla własnych, partykularnych korzyści biznesowych.
Jeśli nie wiesz a chcesz wiedzieć, jak odnieść sukces w rozmowie z potencjalną przedstawicielką płci przeciwnej (tzn. “wyrwać ją”), jedyne co powinieneś robić, to zadawać pytania i starać się odpowiadać pytaniem na pytanie, aby pozwolić się jej wygadać.
Dlaczego tak jest?
Otóż odwiecznym prawidłem jest to, że dziewczynę/kobietę wcale nie interesują konkrety odnośnie Twojej osoby.
Dziewczyna/kobieta atawistycznie woli utrzymywać to w sferze osobistej niepewności, aby z kolei oddać się nieprzerwanej woli analizowania i gdybania.
Jeśli zaczniesz wykład na swój temat, zaczniesz zdradzać preferencje Twojego charakteru spisujesz się na straty.
Dziewczyna/kobieta jak ofiara niebezpieczeństwa lubi dreszcz emocji, rajcuje ją niepewność, nieokreśloność, dlatego to ona zazwyczaj jest później poszkodowaną, ofiarą swoich genetycznych skłonności. Domyślnie (Default) bardziej fascynują ją nieznani mężczyźni niż Ci niby-poznani. Próbuje lekko ich posmakować nawiązując szybko kontakt wzrokowy, nawet jeśli pod ręką ma partnera. Stąd już krótka droga do flirtu dla wprawionego faceta. Ponadto dziewczyna/kobieta nieświadomie dość szybko nastraja się do flirtowania.
Teraz wystarczy wiedzieć, jak wykonać kilka kluczowych gestów, aby to jej posmakować.
Z kolei jeśli w związku nie zapewnisz jej wydajnego seksu, czy spełniania instynktu macierzyńskiemu, nie utrzymasz jej w ścisłym związku, który w wielu przypadkach i tak nie będzie w pełni zaufany. Nawet jeśli powie, że Ci ufa, w rzeczywistości bredzi, bo w momencie kiedy to mówi do mózgu dociera jej tuzin myśli traktujących o jej niepewności. Dlatego bez względu na to co ona sobie ubzdura, to czy jesteś dla niej zaufany, czy nie zależy wyłącznie od Ciebie, ona raczej przed 50-tką tej prawdy nie pozna, ponieważ genetycznie będzie sprowadzana w niepewność.
Podobny schemat dotyczy kobiecego wybaczania. Z relacji jakie usłyszałem wynika, iż nawet jeśli kobieta powie Ci, że wybacza, realnie nigdy w życiu tego Ci nie zapomni i przypomni nawet za kilkadziesiąt lat w najmniej odpowiednim momencie.
No cóż trochę przedmiotowo potraktowałem dziewczyny/kobiety, ale taka jest ich po części natura.
Jak zawsze przypadkowo mam okazję spotykać na swojej drodze postacie, których nie widziałem przez kilka lat. Daje mi to możliwość obserwowania, jak dorastający kiedyś ludzie teraz zgodnie z nieuniknionym przeznaczeniem znajdują sobie jakieś miejsce w naszej rzeczywistości.
No więc jadąc sobie do Zielonej Góry zrządzeniem losu miałem możność podróżować z jednym z niesubordynowanych wychowanków mojej mamy w szkole. Chłopak był źródłem licznych problemów. Można powiedzieć dzieciak, który stał się inspiracją dla innych szerząc przedwcześnie społeczną patologię (pornografię, alkoholizm, rozboje).
Można rzec połączenie maniaka, z którego oczu istotnie bije gniew, szaleństwo i obłęd.
Jednak co w tym wszystkim ciekawe to, że obecnie jest on już zawodowym żołnierzem, który szykuje się w lutym do wyjazdu do Afganistanu. Można powiedzieć niepokorny, karany jako nieletni młodzian w nowej rzeczywistości staje się żołnierzem. Mam nadzieję, że w przeciwieństwie do istotnego naruszania domowej (bicie matki, skakanie do niej z nożem) i szkolnej dyscypliny, dyscyplina wojskowa uczyni z niego normalnego człowieka.
Przecież to są chyba jakieś moje pobożne życzenia!
Jest taki jaki był. Patrząc z punktu widzenia dzisiejszej doktryny wojskowej będzie idealnym najemnikiem w służbie obcego mocarstwa, działając, zabijając bez skrupułów, a nawet z przyjemnością, którego ewentualna strata zaboli paru chłopaków z plutonu i sterroryzowaną matkę. Sam oświadczył, że nie może się doczekać, kiedy zabije pierwszego brudasa Taliba, czy innego Muzułmanina.
Ciekawych rzeczy jakich się od niego dowiedziałem były związane tylko z amią. Jest nią całkowicie pochłonięty. Broń, amunicja, sprzęt, manewry, ćwiczenia stały się jego domeną.
Dowiedziałem się również, że straty Polaków w Iraku można liczyć już w setkach (400, 500, 600-set żołdaków). Tylko pierwszym zabitym pochłonięte były media. Teraz leci już z górki. Ostatnio amerykański Apacze omyłkowo rozwalił pięciu naszych w budynku.
Konkludując. Z godnie z jego słowami wiadome jest, że od Polaka tańszymi najemnikami, żołdakami są już tylko mongolscy żołnierze. Polak dostaje 1300 dolców za służbę pełną niebezpiecznych misji, natomiast jak to powiedział “taki Fritz (Niemiec) za bezpieczne siedzenie w bazie ma 15 000 Euro miesięcznie”.
A więc polscy żołdacy oprócz tego, że są jednymi z najbardziej doświadczonych żołnierzy wśród armii świata, charakteryzują się również konkurencyjną ceną.