Moja siostra już od roku, wracając ze szkoły, powtarza mi historie jakie dzieją się na lekcji języka niemieckiego.
Otóż ich nauczycielem jest około 35-40 letni facet, “mamin synuś” (informacja z niezależnych źródeł), stary kawaler, zniewieściały typ.
Nie wiem, czy gościu prowadzi zajęcia w gimnazjum, ale uczy moją 12-letnią siostrę.
Na zajęciach notorycznie uzewnętrznia swój niespożyty popęd seksualny w postaci ciągłych skojarzeń o seksie, narządach płciowych itd.
“Nauczyciel” prowadzi zajęcia, podaje czasownik np. “stecken - wkładać, wsuwać” i się głupawo śmieje, licząc na zrozumienie ze strony 12-letnich uczniów.
Pomimo uwag dzieci skierowanych do nauczyciela-wychowawcy nic w tym kierunku nie zrobiono. Nauczycielka stwierdziła, że jej podopieczni przesadzają.
I nadal zniewieściały typol podczas lekcji stymuluje nieodpowiedzialne skojarzenia i śmiechy. Jednak dzieciom dość szybko to się znudziło i teraz są już tylko zażenowane.
Siostra systematycznie dostarcza mi nowych dowodów na to, że ten facet jest dewiantem. Nie będę tego opisywał rozwlekle, ale wiadome jest, że nie kryje się ze swoim zainteresowaniem młodymi dziewczynkami.
I nie jest to nagonka na biednego nauczyciela, bo dzieci chcą się go pozbyć, dlatego go skompromitują.
Są to 12-latkowie, którym zboczone myśli są wcale nie na miejscu, a tematyka seksualna dopiero co muska ich zajęte nauką umysły.
Teraz kwestia, jaki będzie ich pierwszy poważny kontakt z tymi zagadnieniami, czy w tym procesie medium będzie odpowiedzialna osoba np. seksuolog, rodzic, czy nieodpowiedzialny stary kawaler, dewiant, zapowiadający się pedofil, nauczyciel od niemieckiego.
Sensacji i afer szukamy gdzieś daleko, a zboczeńców, aferzystów i złodziei mamy za płotem, pod nosem.
Żyjemy w czasach, kiedy takie elementy, które naturalnie powinny podlegać leczeniu lub resocjalizacji swobodnie rozwijają swoje dewiacje, spotykając się z powszechnym przyzwoleniem.
Jest to problem bardzo poważny, ale wynika z tego, że nie ma odpowiedniej etykiety i wina leży po obu stronach. Od kiedy zlikwidowano szkolne mundury, gimnazjalne nastolatki coraz częściej używają swych wdzięków, aby grać na uczuciach m.in. takich podatnych na dewiacje nauczycieli jak germanista, kawaler Andrzej J.