Też odgrzejemy ten temat.
Kobiety jawnie oświadczają, że prawdziwi mężczyźni są na wyginięciu. Naukowcy, że męski gen istotnie uległ degradacji. Sami przedstawiciele rodzaju męskiego jedynie wzdychają i załamują ręce.
Dlaczego w przeciągu kilkudziesięciu lat uświadomiono sobie jego mnogie niedociągłości?
Co mogło to spowodować?
W dzisiejszej rzeczywistości, która swoim charakterem wzmacnia i wyłania ponad większość różnego rodzaju zjawiska marginalne powoduje w naturalny sposób degradację jakiejś większości.
Tak jak kiedyś była kobieta i mężczyzna , obecnie mamy na świeczniku równorzędnie gejów. transwestytów, pedofilów itd. Oczywiście nie sprowadzam jednego do drugiego, ale jak widać nie mówi się o procentowym udziale tych w rzeczywistości marginalnych zjawisk w społeczeństwie. Oczywiście nie będę zalewał mówiąc, że tych zjawisk nie było w przeszłości.
Jednak zastanówmy się czy ten dzisiejszy układ prowadzi nas do lepszej przyszłości z poprawną obyczajowością, czy raczej technokratycznej rzeczywistości, w której człowiek nie stara się choć trochę hamować swych zwierzęcych skłonności.
Wzmocnienie się środowisk mniejszościowych takich jak m.in. homoseksualne musiał być czegoś kosztem. Ten koszt poniosła niestety męskość. Mimo, iż homoseksualizm występuje również u kobiet, to zjawisko nie pozwoliło jednak na rozbicie ich struktury. Kobiety na szczęście stoją na straży naszego gatunku i posiadają odpowiednie mentalne zabezpieczenia.
Chwała im za to.
Mężczyźni ze względu na większą swobodę myślenia i dokonywania wyborów stali się ofiarą tych przemian. Dlatego męskość się obecnie istotnie zróżnicowała. Abstrahując od homoseksualizmu, powstały formy pośrednie, które przez wielu określane były i są jako “cioty”. Kiedyś poprzez odpowiednie wychowanie takie niemęskie tendencje można było naturalnie zniwelować. W dzisiejszym układzie jest to już walka z wiatrakami, ponieważ wiele “ciot” sukcesywnie broni się za pomocą wypracowanych niedawno, powszechnych reguł w tym m.in. tolerancji wobec wszystkiego, nawet tego co istotnie narusza powszechny porządek.
“Cioty” spotyka się obecnie na każdym kroku. Nie związane jest to wcale z preferencjami charakteru, że wszyscy powinniśmy być cholerykami, czy sangwinikami. Nie chodzi tu też o to, aby od każdego mężczyzny wymagać dużej nieufności w stosunku do drugiego, aby w rezultacie stał się niczym samotny rycerz, muszkieter, czy cowboy, ale jedynie o to, aby przestrzegali swych odwiecznych, podstawowych reguł, których przestrzeganiem zajmują się obecnie “o zgrozo” kobiety. Dlatego nie dziwię się ich zarzutom i jednocześnie ubolewam, że musiały nienaturalne dla siebie, typowo męskie zasady wdrożyć w swój własny tryb postępowania. Rezultatem są m.in. feministki, którym tak na prawdę ciężko funkcjonuje się na męskim gruncie i jednostkami są nieszczęśliwymi.
Mężczyzna w dużym stopniu zasłaniając się hedonizmem, którego kobieta naturalnie pożąda, spełnia swoją podstawową tylko rolę i w ostatecznym rozrachunku wygląda na zwykłego trutnia i “kopulatora”. Przykro mi to mówić, ale tak w rzeczywistości jest i wielu mężczyzn, którzy naturalnie powinni w przeciwieństwie do kobiet zmagać się z trudnościami życia, ucieka, stroni od nich, co zmusiło część kobiet do przejęcia tych niedogodności na własne barki. Powodem tego jest m.in. rzeczywistość dobrobytu, gdzie mężczyzna wyjątkowo może pozwolić sobie na tego rodzaju słabości i typowo kobiece zapędy. Jednak kapryśna i niesłowna kobieta zawsze w obyczajowości pozostanie usprawiedliwioną, stanowi to często nawet jej urok. Ale mężczyzna, który kaprysi, jest niesłowny, zwraca uwagę na swój złamany paznokieć, albo, że się mu popsuło humor? Ojojoj.
Jakby to wśród nastolatków określono? Skończ z tym gadaniem cioto!
Teraz to już się trzeba z tym niestety liczyć i zgodnie z kosmopolityzmem tolerować.
Od tego wzięło się m.in. coś takiego w polityce, jak “poprawność polityczna”, gdzie “Ty plujesz mu w twarz, a on udaje, że deszcz pada”.
Ponadto był w wyborach niedobór mężów stanu, ponieważ jest to wynikiem kryzysu męskości.
Czy wzrost męskości równoznaczny jest ze spadkiem wrażliwości mężczyzny?
Wcale nie. Równoznaczny jest natomiast z zanikiem jego tchórzostwa, obojętności, prywaty, gołosłowności i chamstwa.
Czy ja mówię, że każdy powinien być Jamesem Bond`em?
Niekoniecznie, ale podstawowe (gentlemeńskie) zasady postępowania każdego mężczyzny powinny na nowo wkroczyć w arkana życia publicznego, gdyż w przeciwnym razie nasz rodzaj czeka marny koniec. Oddamy nasz spory udział w cywilizacyjnej społeczności ciotom, pederastom, pedofilom, sadystom, masochistom i innym dewiantom, ponieważ kobieca mentalność nie pozwoli na degradację ich ponad 50%-owego udziału w cywilizacji.
W rezultacie zostanie 15% mężczyzn o profilu trutniowo-hedonistycznym, resztę będą stanowiły cioty – 15%, pederaści – 10%, pedofile , sadyści, masochiści i Ci co sobie mydło rzucają pod nogi w łaźni – 8%. 
Dlatego w “Seksmisji” faceci prawie ulegli wyginięciu. Ten film swego czasu dobrze zobrazował prawdziwe niepokoje ludzkości, które obecnie w hedonistyczny sposób poprzez tolerancję stara się zaakceptować – destrukcyjne dewiacje czołowego w naszym gatunku rodzaju męskiego, obecnie ledwie zasługującemu na przewodnictwo.
Ewolucja dała nam zdolność abstrakcyjnego myślenia, ale po tych dziesiątkach tysięcy lat puka się w głowę, czy aby na pewno był to dobry pomysł. Evolution: “It can`t be!”