Katolicyzm
Dzisiaj odbyła się również debata na temat naszej wiary i wyznania, które powszechnie panuje w Polsce.
Podkreślono, iż Polska możliwe, że jest ostatnim bastionem tego wyznania w Europie, ponieważ Hiszpania, Irlandia ostatnimi czasy istotnie się wykruszyła.
Podobny los czeka również katolicyzm w Polsce.
Niech mi przedstawiciele Kościoła nie wciskają, iż będzie inaczej. Polityka Kościoła jest niewłaściwa, a w wielu kwestiach kompromituje się i wychodzi na złą.
Jezuita wypowiedział się, że trzeba oddzielić kwestię wiary od kwestii polityki, ganiąc inicjatywę w Biłgoraju, gdzie postarano się o wmurowanie w ściany budynków władz gminy i starostwa dwóch tablic dekalogu, jakoby ta akcja była upolityczniona i została skrytykowana przez władze kościelne.
Jednocześnie zapomniał o kwestii Episkopatu Polski, który mocno się przez ostatnie 15 lat i wcześniej upolityczniał. Jego interesowność ma swoje wielkie odbicie. Istotnym zmartwieniem była nie jakość wiary, a odpowiednie podpisywanie umów z kolejnymi rządami, aby dobrze uposażyć się, zabezpieczyć na przyszłość, która dla nich nadal wydaje się niepewna. SLD-owcy za ich sprawą uzyskali wymagane poparcie społeczne, aby przepchnąć kwestię akcesu do UE. Jednakże przy takim poziomie korupcji, jaki był obecny w czasach ich rządów, śmiem wątpić w prawdziwy rezultat tych wyborów.
Przesadzam ze spiskami?
Skoro w USA można sfałszować wybory i cwanego głupka ogłosić prezydentem, nie można równie dobrze przeforsować pewnych zmian w Polsce?
Jak widać w mniemaniu rządów byłej frakcji, przystąpienie do UE wiązało się zupełnie z czymś innym. Nie z partnerstwem, nie z współpracą, a rozkradaniem tego co jeszcze zostało i zostawianie wielu aspektów życia publicznego na pastwę zagranicznego lobbingu.
Klamka jednak zapadła, dlatego nic nam nie pozostaje jak restauracja, renowacja układów w zjednoczonej Europie i umiejętne ujawnianie patologii, które istnieją i zaistnieją.
Wracając do tematu.
I tak Kościół wpadł w dziejową pułapkę i istotnie pogłębił patologię w tym zakresie.
Dodatkowo wypuszczono nową falę księży “z cennikami za usługi”, już nie “co łaska”. Jednocześnie wytresowane katechetki tłumaczyły zadziwionej młodzieży, że ksiądz jest jak każdy inny tylko człowiekiem i może swobodnie oddawać się czysto świeckim zajęciom i pokusom.
Przykładem jest nasz nowy ksiądz, który wozi się Mercem, gra w tenisa ziemnego, jeździ na nartach, a w kwestii wiary odwala, odbębnia niedzielne msze, sakramenty i katechezy w szkołach. Nikt oczywiście nie może mu tego zabronić, ale jest to zjawisko, które deprymuje to wyznanie. Ksiądz nie buduje swojego autorytetu za sprawą nieśmiertelnej mądrości chrześcijańskiej, ale za sprawą statusu, jaki reprezentuje, a wykracza on dużo ponad jego parafian. Jest to fanaberia, na jaką ta profesja nie powinna sobie pozwalać. Nie może ona stanowić dla mnie autorytetu, podobnie jak dla licznej rzeszy młodzieży.
W praktyce jednak wynika, iż katolicyzm nastawiony jest głównie na ślepą dewocję i biednych głupców, ponieważ jak jedni, tak i drudzy żyją w ciągłej obawie przed zagrożeniem zła w postaci o wiele bogatszego cwaniactwa. Potężne pieniądze z rent i emerytur idą na instytucję, która w ich mniemaniu powinna ich przed tym ustrzec. Kolejna wpadka umiłowanego ludu.
To co spotkało inne dziedziny życia społecznego wkradło się również w kwestię wiary, która jako jedyna powinna być na to odporna. Rozwinięta do przesady obrzędowość i marketing dewocjonaliami, to zjawisko, jakie ostatnimi czasy zawładnęło naszym narodowym wyznaniem. Natomiast gadanie najwyższych dostojników Kościoła, jest dla mnie nadal gadaniną o niczym. Oni dobrze wiedzą, że funkcjonują głównie dzięki naiwności, stąd tak istotnie na katechezie próbowano nas w szkole średniej ogłupiać. Kościół nie stara zjednać sobie co mądrzejszych warstw społecznych, dlatego jego wpływy są wyraźne jedynie na wsi.
W miastach jest to już tylko zwykłe kaleczenie podstaw systemu wartości chrześcijańskich.
Jeśli nie ulegnie to zmianie, również prognozuję rychły koniec tej instytucji w Polsce.
Teraz więc będziemy zastanawiać się, czy faktycznie Nostradamus miał rację w kwestii ostatecznego upadku Kościoła.
