Eurowizyjna fanaberia
Nie wiem, ale dochodzi tutaj do jakichś kretyńskich fanaberii.
Nie chodzi mi o to, że nasz Wiśniewski nie przeszedł do finału, a zapewne powinien, ponieważ armeńska ekipa w porównaniu z jego występem to duża różnica, ale ostatnio w takich eliminacjach stosuje się gesty w stosunku do krajów 3-ciego świata.
Ale wracając do tej fanaberii.
Ja rozumiem, że jesteśmy tolerancyjni i wszyscy się kochamy, ale z jakiej paki w Eurowizji biorą udział nieeuropejskie kraje?
Kto z kogo znowu robi głupa?
Co do Europy ma Armenia, Izrael i Turcja?
Chyba jest ustalone, jakie państwa są europejskie, a jakie nie są.
Nie chodzi mi tutaj o wywyższanie się krajów Europy poza inne, ale skoro stosuje się tego rodzaju publiczny wybieg w stronę państw poza terytorium Europy, należało by to jakoś w takim razie inaczej nazwać. Bo skoro Izraelczycy, którzy terytorialnie zupełnie nie graniczą z Europą a graniczą drogą morską, to do tych eliminacji powinno być zaproszonych jeszcze wiele innych krajów, łącznie z tymi islamskimi. Dlaczego np. nie Maroko, Tunezja, dlaczego nie Egipt. Przecież te kraje podobnie jak inne posiadają interesującą twórczość.
Właśnie ostatnio miałem okazję posłuchać sobie marokańskiego radia internetowego. Muza niczego sobie, ale mało nieislamskich Europejczyków tego słucha.
Skoro Europa chce tak wielce raczyć swoją tolerancją, niech łaskawie robi to w stosunku do wszystkich, a nie wybiórczo, bo jest aktualnie zauroczona Turcją, a Izrael czy chciała, czy nie sam ją zauroczył. Powiedział bym raczej, że Europa jest zaklęta przez Izrael, ale jest to zupełnie inna para kaloszy (majtek).
Gdzie tylko rzucę swym wzrokiem wszędzie dopuszcza się tak istotnych fanaberii.
Ja rozumiem dobrą wolę ze strony kosmopolitycznych Europejczyków, ale wygląda to dla bardziej wtajemniczonych w historię i politykę na bardzo tendencyjne i ja osobiście nie mogę pozostawić tego bez krytyki.
Skoro do Eurowizji wprowadza się azjatyckie, czy afrykańskie kraje, dlaczego nie postarano się o reprezentację z Japonii, Korei Południowej, Tajwanu, Chin, Indii, Iranu, Pakistanu, RPA itd.? Czy to jest tolerancja wg rozumu, czy według Orwellowskich przypowieści?
Fakt mieli by pewnie wielki problem, aby przerobić tą nazwę, żeby pasowała również do Azji i Afryki.
Mimo, iż mam wypracowane przez siebie samego obiekcje do Izraela, to mimo wszystko miło jest zobaczyć ten internacjonalny, kulturalny mix.
Ale jest to niestety nadal tendencyjny mix, a ja chętnie zobaczyłbym i usłyszał artystów, balladystów np. z Japonii, Indii, Maroka, czy Iranu.
To byłby wtedy show.
Nie bójcie się.
Irańczycy nie przywiozą ze sobą bomby atomowej.
To “zaklęci” Amerykanie zrzucą nam ją pewnie pierwsi na głowy.
