Cmentarze żydowskie
W jednym z reportaży dziennika telewizyjnego poruszono kwestię opuszczonych, zaniedbanych cmentarzy żydowskich.
Prezenter tendencyjnie wypowiedział się, że niby Polacy z chęcią zajęli żydowskie mieszkania, natomiast żydowskimi cmentarzami nie ma się już kto zająć.
Oczywiście kolejny raz próbuje się wzbudzić w Polakach poczucie winy za coś tam.
Jak sytuacja się przedstawia?
Na polskich cmentarzach, jeśli nie wykupi się działki na kolejne bodajże 20 lat, zgodnie z prawem można dany grób zaorać i pochować w to miejsce kogoś innego.
Skoro na cmentarzach żydowskich wiele grobów leży już od kilkudziesięciu lat zupełnie zapomnianych, dlaczego mają one rację bytu, skoro polski grób zostałby już naturalnie zajęty przez kolejnego nieboszczyka.
Dlaczego choć jeden z żydowskich bankierów z USA nie sypnie kasą, żeby zamanifestować, iż jeszcze ktoś na świecie pamięta o tych zmarłych?
Przecież wielu Żydów z naszych terenów swego czasu zwinęło biznes i wyjechało do Stanów. Efektem były liczne plajty i zamknięcia wielu fabryk i innych miejsc pracy.
Dlaczego mówi się, że Polacy profanują ich cmentarze, skoro w większości są to zapomniane nekropolie?
Nie czuję związku z tą religią i dlaczego miałbym niby pielęgnować te nagrobki skoro nie rozumiem nawet co na nich pisze (na wielu widnieje pismo hebrajskie).
Skąd mam wiedzieć jakie są procedury w judaizmie?
Może w ich wierze czczenie zmarłych nie odgrywa kluczowej roli.
Kto z nas może wiedzieć, jak w kwestii zmarłych wypowiada się Koran.
Skoro sami Żydzi nie mają czasu lub siły, to zapewne posiadają wystarczająco dużo finansów, aby zatrudnić bezrobotnych Polaków do takich czynności.
Na polskich nekropoliach również są opuszczone groby i po upływie ustawowego czasu znikają.
U nas na szczęście w mieście cmentarz żydowski jest pod ochroną muzeum.
I nie mówię tego w wyrazie pychy, lecz dlatego, że są widoczne różnice pomiędzy tymi narodami, a to, że Polacy są na tyle tolerancyjni, że właśnie u nas Żydzi w inkwizycyjnym amoku znaleźli schronienie, nie zmusza nas teraz do opiekowania się ich reliktami skoro część z ich ziomków zwinęła manatki, zapominając o przodkach.
Dlaczego należy ich traktować ekstra, skoro w polskiej obyczajowości opiekowanie się nie swoich przodków grobami jest czynem zupełnie altruistycznym.
A w tej kwestii stawia się Polaków, jak to miałby być ich obowiązek z racji, że pozajmowali ich kamienice?
Problem raczej tkwi w tym, że Żydzi raczej nie imają się prac fizycznych, zgodnie z ogólnym przeświadczeniem i kilkoma kawałami o Żydach, a do takowych na pewno zaliczyć możemy pielęgnację nagrobków. Są to normalne prace ziemne, połączone z ogrodnictwem.
Aż nie przypuszczałem, że to dodam, ale samo się to jakoś naturalnie nasunęło mi na myśl.
Jak można wymagać tego od Żydów, skoro nikt ich nigdy nie widział w polu (może w ogrodzie), czy w fabryce na stanowisku, gdzie w taśmowej produkcji polski pracownik ma 2,5 sekundy na wykonanie jakiejś czynności.
