Katharsis
Czytając moje polityczno-ideologiczne wpisy, można się nierzadko “zdrzaźnić” i zbulwersować. Część z pośród czytelników jest zapewne rozczarowana stanowiskiem jakie przyjąłem, inni natomiast faktami jakie tutaj przedstawiłem.
Niestety wywołane tym emocje wprowadzają nasz tok myślenia w subiektywny stan.
To powoduje występowanie niechcianych, również przeze mnie, antagonizmów.
Nasz mózg, aby obiektywnie przetworzyć nową dawkę informacji, potrzebuje odpowiedniej ilości czasu na refleksję.
W dzisiejszej rzeczywistości, przy dużym natłoku różnych informacji(o różnym ładunku emocjonalnym), jest nam z tym coraz trudniej. Przez to w swoim życiu działamy często w afekcie.
Zbytnio nie rozwijając się w tej kwestii, chciałem oświadczyć, że moje przemyślenia wymagają okresowo podsumowania.
1). człowiek jako istota żyjąca, zawsze będzie się kierować hedonizmem (to nie podlega dyskusji, żadna istota żyjąca nie pożąda cierpienia czy bólu, jeśli ma świadomość prawdziwych przyjemności itp.)
2). jednak konieczna jest prawidłowość, która w odpowiedni sposób pozwoli temu samemu człowiekowi mieć dostęp do uniwersalnych wartości, nad którymi naturalnie powinien się zastanawiać. Chodzi o wykształcenie w człowieku odpowiedniego poziomu pokory.
Oczywiście nie mam na myśli pokory, która kojarzy się bezpośrednio z instytucją naszego Kościoła, gdyż w rzeczywistości pokorny Katolik zgodnie ze staropolskim powiedzonkiem przedstawia się tak: “modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”. Hahaha ![]()
Nie każdy jest oczywiście diabłem, ale wielu swoje ciągłe występki reguluje za sprawą całej gamy sakramentów kościelnych: spowiedź, pokuta, odpusty itd.
Kilku z moich dorosłych rozmówców wielokrotnie zwróciło na to uwagę. Dokonując jednocześnie porównania z Protestantami, u których takich praktyk nie stosuje się i faktycznie w takim procesie ludzie są znacznie lepsi niż w naszym katolickim.
Do tego w naszej obyczajowości często sankcjonuje się pewne niemoralne działania, robiąc je niby “w imię Boga”. Można powiedzieć “cel uświęca środki”.
Wyraźnie widać tutaj krucjatowe jeszcze naleciałości w naszym mniemaniu.
Do czego jest nam to potrzebne w XXI wieku?
Szczerze wcale nie tęsknie za Ziemią święta, czy jest ona w rękach Arabów, czy też Żydów Semitów, aby w procesie wychowania wbudowywano mi przeterminowane pojęcie, iż jestem następcą rycerza krucjatowego, który podobnie jak Arabowie w imię Boga może wiele.
Może się to Wam wydawać głupie, o czym teraz piszę, ale Kościół nadal odgrywa istotną rolę w naszym życiu publicznym i prawie każdy wpływowy człowiek w naszym kraju musi się z tą instytucją liczyć. Z tego co pamiętam nasi kochani SLD-owcy wygrali wybory, gdyż ugadali się z Episkopatem Polski. W praktyce każdy ksiądz parafialny otrzymał odpowiedni liścik od swojego biskupa i w środku mszy “delikatnie” przedstawiono preferowane poglądy polityczne.
Wielu uważa, łącznie ze mną, że ta instytucja jest przestarzała, nie przygotowana na obecne czasy. światli Polacy widząc niemrawość Kościoła, automatycznie zaczyna wątpić w samo pojęcie dobra i wartości chrześcijańskich, co jest według mnie bardzo niepokojące. Ale jednocześnie nie dziwię im się.
Wniosek: Kościół w Polsce wymaga gruntownej przebudowy. Nie należy go niszczyć, ale wykorzystać jego potencjał do rozpowszechniania wartości chrześcijańskich, które tym razem powinny realnie zaistnieć w życiu Polaków.
Jednak jeśli zachowa się jak typowy lobbysta i nie pójdzie w tej kwestii na ustępstwa, jedyne co nam pozostanie to tylko przeczekać, aż kolejne pokolenia z nową mentalnością staną się znakiem jego upadku. Wygląda to na jakieś proroctwo i znaki kolejnej reformacji, ale ten nadmierny konserwatyzm w kilku dziedzinach naszego Kościoła jest jedynie, niestety źródłem samej patologii. Hah! :>
W praktyce czyni to z nas ludzi, którzy znają prawdę, ale obyczajowość nakazuje nam raczej przemilczeć i zaakceptować pewne wykroczenia.
Kościół był i jest wzorem dla większości kształtującego się społeczeństwa. Mimo, iż jestem w opozycji jestem w nadal mniejszości, gdyż wielu nie zgadza się, ale się temu nie przeciwstawia.
Jednocześnie inni widząc kościelne patologie, które wspaniale się asymilują, sami biorą z tego przykład i według podobnych zasad postępują w życiu.
I jest to według mnie niedopuszczalne. To powoduje, że społeczeństwo staje się dwulicowe.
I tak jak zniesławiony Lepper powiedział “Jak nie wiemy o co chodzi, to wiemy o co chodzi.”.
To powiedzonko absurdalne z pozoru, w polskiej obyczajowości odnajduje sens. świadczy to o tym, że większość z nas dopuszcza się ciągłej biernej akceptacji kogoś innego wykroczeń, czy machinacji.
3). W kwestii mniejszości homoseksualistów. Legalizacja związków homoseksualnych zależy od tej instytucji, która ich udziela. W przypadku naszego Kościoła będzie to na pewno proces długotrwały, graniczący wręcz z niemożliwością (w tej kwestii popieram ich konserwatyzm). W sprawie adopcji niemowląt i dzieci przez homoseksualistów niestety, ale nie zgadzam się.
Idąc myśleniem czysto ewolucyjnym, nawet jeśli w świecie zwierząt homoseksualizm występuje, ewolucja jednak nie pozwoliła, aby w gatunkach, gdzie wyróżniamy osobniki męskie i żeńskie, zaszła możliwość doczekania się potomstwa u par homoseksualnych(para żeńska, para męska). Ewolucja(Matka Natura) zabezpieczyła się na wypadek rozprzestrzeniania się tego typu anomalii w sposób pokoleniowy, ewolucyjny. Również jej się nie dziwię, podobnie jak stanowisku naszych konserwatystów i Kościołowi.
Jak widać ewolucja dopuszcza wystąpienia tego typu anomalii, ale nie pozwala się jej technicznie rozprzestrzeniać. Dla porównania ewolucja pozwoliła w kilku przypadkach na łączenie się gatunków, ale zabezpieczeniem jest bezpłodny potomek. Przy dzisiejszych możliwościach biomedycznych i prawnych są możliwości, aby homoseksualnym parom dać potomstwo za pomocą sztucznych zapłodnień, czy adopcji. Jednak nadal jest to dla mnie i innych zbyt cienka granica, której instynktownie społeczeństwo nie chce przekroczyć. Nie dziwię się jemu, skoro nawet większość wysoko ucywilizowanych narodów nie pozwoliła na to, mimo przejawiania większej akceptacji dla tej problematyki.
4). W kwestii naszych żydowskich braci też miałem już okazję się ustosunkować. Problem jest równie złożony, a ja coś nie mam dzisiaj ochoty się w to znowu zagłębiać. Wnioskując mogę tą nację podziwiać jedynie za wybitną determinację, charakterystyczną również dla muzułmanów. Jednak ich metod działania nigdy nie będę pochwalał, gdyż uważam je za mało humanitarne, niewrażliwe, bezuczuciowe i zimne. Nikt mnie od tego już nigdy nie odwiedzie. Zapewniam Was. Jakąkolwiek grupę lobbującą, grupę nacisku, agresywnie reprezentującą interesy wyłącznie wąskiej elity, będę uważał za nowoczesną formę feudalizmu, natomiast korupcję jako patologię, która ten stan pogłębia, więżąc w okowach naszą prawdziwą historię, kulturę, sztukę i jedyny właściwy system wartości.
