„Kto ma miękkie serce musi mieć twardą dupę.”
„Pomagamy innym, kiedy nie potrafimy pomóc sobie.”
„Dziel się wiedzą, to sposób na osiągnięcie nieśmiertelności” Dalajlama
„Nie ma większych niewolników od tych, co błędnie myślą, że są wolni.” Goethe
„There are people who want a peace on Earth, a piece of Earth or just to piss on Earth..."
„Wyzwolić człowieka to od kilku stuleci ułatwić mu plebejski sposób bycia.” Nicólás Gómez Dávila
„Obsequium amicos, veritas odium parit” - „Schlebianie przysparza przyjaciół, prawda – wrogów.” Terencjusz
„Kto uczy się a nie myśli jest stracony, kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Konfucjusz
„Demokracja to ustrój, w którym możesz mówić, to co myślisz, nawet wtedy, kiedy nie myślisz.” Edward Rutherford
„Tylko małe sekrety muszą być strzeżone, wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.” Marshall McLuhan
„Rozsądny człowiek dopasowuje się do rzeczywistości, nierozsądny usiłuje dopasować rzeczywistość do siebie. Dlatego postęp zależy tylko od ludzi nierozsądnych. ” G.B. Shaw
„The problem with America is stupidity. I'm not saying there should be a capital punishment for stupidity, but why don't we just take the safety labels off of everything and let the problem solve itself?

Archiwum April, 2006

Katharsis

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie on April 30th, 2006

Czytając moje polityczno-ideologiczne wpisy, można się nierzadko “zdrzaźnić” i zbulwersować. Część z pośród czytelników jest zapewne rozczarowana stanowiskiem jakie przyjąłem, inni natomiast faktami jakie tutaj przedstawiłem.
Niestety wywołane tym emocje wprowadzają nasz tok myślenia w subiektywny stan.
To powoduje występowanie niechcianych, również przeze mnie, antagonizmów.
Nasz mózg, aby obiektywnie przetworzyć nową dawkę informacji, potrzebuje odpowiedniej ilości czasu na refleksję.
W dzisiejszej rzeczywistości, przy dużym natłoku różnych informacji(o różnym ładunku emocjonalnym), jest nam z tym coraz trudniej. Przez to w swoim życiu działamy często w afekcie.
Zbytnio nie rozwijając się w tej kwestii, chciałem oświadczyć, że moje przemyślenia wymagają okresowo podsumowania.

1). człowiek jako istota żyjąca, zawsze będzie się kierować hedonizmem (to nie podlega dyskusji, żadna istota żyjąca nie pożąda cierpienia czy bólu, jeśli ma świadomość prawdziwych przyjemności itp.)
2). jednak konieczna jest prawidłowość, która w odpowiedni sposób pozwoli temu samemu człowiekowi mieć dostęp do uniwersalnych wartości, nad którymi naturalnie powinien się zastanawiać. Chodzi o wykształcenie w człowieku odpowiedniego poziomu pokory.
Oczywiście nie mam na myśli pokory, która kojarzy się bezpośrednio z instytucją naszego Kościoła, gdyż w rzeczywistości pokorny Katolik zgodnie ze staropolskim powiedzonkiem przedstawia się tak: “modli się pod figurą, a diabła ma za skórą”. Hahaha :D
Nie każdy jest oczywiście diabłem, ale wielu swoje ciągłe występki reguluje za sprawą całej gamy sakramentów kościelnych: spowiedź, pokuta, odpusty itd.
Kilku z moich dorosłych rozmówców wielokrotnie zwróciło na to uwagę. Dokonując jednocześnie porównania z Protestantami, u których takich praktyk nie stosuje się i faktycznie w takim procesie ludzie są znacznie lepsi niż w naszym katolickim.
Do tego w naszej obyczajowości często sankcjonuje się pewne niemoralne działania, robiąc je niby “w imię Boga”. Można powiedzieć “cel uświęca środki”.
Wyraźnie widać tutaj krucjatowe jeszcze naleciałości w naszym mniemaniu.
Do czego jest nam to potrzebne w XXI wieku?
Szczerze wcale nie tęsknie za Ziemią święta, czy jest ona w rękach Arabów, czy też Żydów Semitów, aby w procesie wychowania wbudowywano mi przeterminowane pojęcie, iż jestem następcą rycerza krucjatowego, który podobnie jak Arabowie w imię Boga może wiele.
Może się to Wam wydawać głupie, o czym teraz piszę, ale Kościół nadal odgrywa istotną rolę w naszym życiu publicznym i prawie każdy wpływowy człowiek w naszym kraju musi się z tą instytucją liczyć. Z tego co pamiętam nasi kochani SLD-owcy wygrali wybory, gdyż ugadali się z Episkopatem Polski. W praktyce każdy ksiądz parafialny otrzymał odpowiedni liścik od swojego biskupa i w środku mszy “delikatnie” przedstawiono preferowane poglądy polityczne.
Wielu uważa, łącznie ze mną, że ta instytucja jest przestarzała, nie przygotowana na obecne czasy. światli Polacy widząc niemrawość Kościoła, automatycznie zaczyna wątpić w samo pojęcie dobra i wartości chrześcijańskich, co jest według mnie bardzo niepokojące. Ale jednocześnie nie dziwię im się.
Wniosek: Kościół w Polsce wymaga gruntownej przebudowy. Nie należy go niszczyć, ale wykorzystać jego potencjał do rozpowszechniania wartości chrześcijańskich, które tym razem powinny realnie zaistnieć w życiu Polaków.
Jednak jeśli zachowa się jak typowy lobbysta i nie pójdzie w tej kwestii na ustępstwa, jedyne co nam pozostanie to tylko przeczekać, aż kolejne pokolenia z nową mentalnością staną się znakiem jego upadku. Wygląda to na jakieś proroctwo i znaki kolejnej reformacji, ale ten nadmierny konserwatyzm w kilku dziedzinach naszego Kościoła jest jedynie, niestety źródłem samej patologii. Hah! :>
W praktyce czyni to z nas ludzi, którzy znają prawdę, ale obyczajowość nakazuje nam raczej przemilczeć i zaakceptować pewne wykroczenia.
Kościół był i jest wzorem dla większości kształtującego się społeczeństwa. Mimo, iż jestem w opozycji jestem w nadal mniejszości, gdyż wielu nie zgadza się, ale się temu nie przeciwstawia.
Jednocześnie inni widząc kościelne patologie, które wspaniale się asymilują, sami biorą z tego przykład i według podobnych zasad postępują w życiu.
I jest to według mnie niedopuszczalne. To powoduje, że społeczeństwo staje się dwulicowe.
I tak jak zniesławiony Lepper powiedział “Jak nie wiemy o co chodzi, to wiemy o co chodzi.”.
To powiedzonko absurdalne z pozoru, w polskiej obyczajowości odnajduje sens. świadczy to o tym, że większość z nas dopuszcza się ciągłej biernej akceptacji kogoś innego wykroczeń, czy machinacji.
3). W kwestii mniejszości homoseksualistów. Legalizacja związków homoseksualnych zależy od tej instytucji, która ich udziela. W przypadku naszego Kościoła będzie to na pewno proces długotrwały, graniczący wręcz z niemożliwością (w tej kwestii popieram ich konserwatyzm). W sprawie adopcji niemowląt i dzieci przez homoseksualistów niestety, ale nie zgadzam się.
Idąc myśleniem czysto ewolucyjnym, nawet jeśli w świecie zwierząt homoseksualizm występuje, ewolucja jednak nie pozwoliła, aby w gatunkach, gdzie wyróżniamy osobniki męskie i żeńskie, zaszła możliwość doczekania się potomstwa u par homoseksualnych(para żeńska, para męska). Ewolucja(Matka Natura) zabezpieczyła się na wypadek rozprzestrzeniania się tego typu anomalii w sposób pokoleniowy, ewolucyjny. Również jej się nie dziwię, podobnie jak stanowisku naszych konserwatystów i Kościołowi.
Jak widać ewolucja dopuszcza wystąpienia tego typu anomalii, ale nie pozwala się jej technicznie rozprzestrzeniać. Dla porównania ewolucja pozwoliła w kilku przypadkach na łączenie się gatunków, ale zabezpieczeniem jest bezpłodny potomek. Przy dzisiejszych możliwościach biomedycznych i prawnych są możliwości, aby homoseksualnym parom dać potomstwo za pomocą sztucznych zapłodnień, czy adopcji. Jednak nadal jest to dla mnie i innych zbyt cienka granica, której instynktownie społeczeństwo nie chce przekroczyć. Nie dziwię się jemu, skoro nawet większość wysoko ucywilizowanych narodów nie pozwoliła na to, mimo przejawiania większej akceptacji dla tej problematyki.
4). W kwestii naszych żydowskich braci też miałem już okazję się ustosunkować. Problem jest równie złożony, a ja coś nie mam dzisiaj ochoty się w to znowu zagłębiać. Wnioskując mogę tą nację podziwiać jedynie za wybitną determinację, charakterystyczną również dla muzułmanów. Jednak ich metod działania nigdy nie będę pochwalał, gdyż uważam je za mało humanitarne, niewrażliwe, bezuczuciowe i zimne. Nikt mnie od tego już nigdy nie odwiedzie. Zapewniam Was. Jakąkolwiek grupę lobbującą, grupę nacisku, agresywnie reprezentującą interesy wyłącznie wąskiej elity, będę uważał za nowoczesną formę feudalizmu, natomiast korupcję jako patologię, która ten stan pogłębia, więżąc w okowach naszą prawdziwą historię, kulturę, sztukę i jedyny właściwy system wartości.

Konstytucja UE

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie on April 30th, 2006

Odgrzejemy ten temat, gdyż nadal jest on aktualny z racji, iż znajdujemy się w Unii Europejskiej, a kwestia Konstytucji UE wisi w powietrzu.
Miałem przemożną okazję zapoznać się ze stanowiskiem naszych prawicowych działaczy, radnych i polityków.
Zupełnie przypadkiem natrafiłem na internetową publikację “Odrzućmy unijną konstytucję!”, w której kilku radnych z Ligi Polskich Rodzin, Wszechpolaków wypowiada się w kwestii tego najważniejszego europejskiego dokumentu. Mimo, iż przedstawiają oni typowe dla swojej frakcji poglądy, są to jak widać ludzie wykształceni (kilku z nich jest magistrami prawa, do tego są radnymi Sejmików: Dolnośląskiego i Wielkopolskiego + jeden przewodniczący rady Sejmiku Dolnośląskiego).
Jak wynika ze szczegółowej analizy, istnieją faktycznie rażące niedopatrzenia, ale najważniejszy jest sam kształt konstytucji, która jest tak obszerna (ok. 500 stron), że przestaje być użyteczna dla zwykłego obywatela.
Można uznać to za chwyt, którym kieruje się często biurokracja (+fakt, że wspólnotowa biurokracja mało powiedziane, iż jest wielka).
Jak słyszę o tak nieczytelnych dokumentach z racji ich nieprzystępności(webmasterzy powiedzą “no user friendly”), przypomina mi się sprawa o zabójstwie prezydenta Kennedyego w Stanach. Tam komisja śledcza, aby ukręcić głowę sprawie i zniechęcić potencjalnych badaczy, naprodukowała kilka tomów na temat przebiegu całego dochodzenia itp. Jednak w rzeczywistości był to jedynie urzędniczy bełkot. Obecnie istotne dowody w tej sprawie ujrzą światło dzienne dopiero około 2030 roku, kiedy to już zapewne nikogo nie będzie interesowało.
Wracając do Konstytucji UE.
Nie zamierzam się rozpisywać, bo mam świadomość, iż każdy ma ograniczony czas, dlatego od razu odsyłam Was do lektury tej narodowej publikacji.
Ars Politica

Co mnie faktycznie zniesmaczyło, to fakt, iż zupełnie zlekceważono sobie kulturę łacińską, chrześcijańską.
Czy powinna zostać wyeliminowana z najważniejszego dokumentu Unii Europejskiej?
Zamiast przyjętych wartości chrześcijańskich, jakie?, kosmopolityczne?
Zastanówmy się, jaki tak naprawdę procent ludzi w Europie może pozwolić sobie na kosmopolityzm?
Bo mnie wydaje się, iż jest on niewielki.
Jeśli Polakom, którzy “doginają” na Zachodzie za lepsze pieniądze, wykonując przyziemne prace, wydaje się, iż są kosmopolitami, są niestety w błędzie.
Bycie obywatelem świata niesie z sobą zdecydowanie wyższy poziom świadomości i odpowiedzialności. Natomiast dobrobyt nie jest głównym jego wyznacznikiem, a często wręcz godzi w prawdziwe rozumienie tego pojęcia.

Wracając do publikacji, faktycznie można ulec temu tokowi myślenia, a ktoś inny uzna, iż jest to kolejna prawicowa brednia.
Ja jednak patrząc z perspektywy człowieka, który większość swojego życia poświęcił na analizowaniu historii, podzielam obawy naszych narodowców.
Nasze społeczeństwo przestaje już dostrzegać istotnych symptomów, będąc oczarowanym “euro-urokiem”, uznając te zmiany za bezwzględne dobro.

Gdy zapoznałem się z fragmentami tejże konstytucji, które nasi narodowcy przytoczyli, przypomniała mi się z historii hitlerowska koncepcja utworzenia tzw. Mittel Europy (Europy środkowej), której po wygranej wojnie naród niemiecki miał przewodzić, natomiast Polacy i reszta Słowian wyłącznie jako tania siła robocza, a później możliwe, że “do gazu”.

Co mnie bardzo zmartwiło, to instytucje, jakie Konstytucja UE może powołać do życia, które są w stanie realnie naruszyć “czy tak, czy owak” suwerenność naszego kraju.

Będzie to nawiązaniem do poprzedniego postu, ale chcę zachować spójność.
To do jakiego wniosku można dojść obserwując zmiany w poszczególnych krajach UE, to ten niebezpieczny federacyjny jej charakter.
Zauważono, co potwierdzam, iż za wszelką cenę chce się wzmacniać tendencje mniejszościowe, w praktyce autodestrukcyjne dla suwerenności państw.
W dążeniach UE kieruje się do tego amerykanizacją.
Kwestia mniejszościowych homoseksualistów wylądowała na piedestale, pozbawiając bezwzględnie większościowych heteroseksualistów samostanowienia o własnym dobru, dobru większości (gdzie w obecnym prawno-obyczajowym ustroju tolerancja jest najwyższą z wartości, wyprzedzając nawet dobro).
A ponadto wzmacnianie tendencji regionalnych w państwach europejskich, wzbudzając silne patriotyzmy regionalne.
Federacyjny charakter państwa niemieckiego istniał od dawien dawna.
Ale dlaczego takim przemianom mają ulegać pozostałe kraje, w których coś takiego nie jest wcale istotne?
Rozumiem uzasadnienie ubiegania się mniejszości narodowych, szykanowanych w historii, o niepodległość. Patrząc np. na Hiszpanię można by z powodzeniem usankcjonować dążenia niepodległościowe baskijskiej krainy.
Jednak w oczach europejskiej biurokracji w przyszłości Hiszpania powinna podzielić się na więcej regionów, dlatego wzmacnia się dążenia autonomiczne np. regionu Barcelony. W rezultacie zostanie tylko sam Madryt z południowymi regionami półwyspu + istotny problem islamskich imigrantów.
Temu procesowi podlegają obecnie wszystkie duże państwa UE.
Jeśli chodzi o Polskę, za pomocą tzw. euroregionów Niemcy odzyskają realną władze nad utraconym Dolnym śląskiem. Liczne ich firmy stacjonują w dolnośląskich miastach. Do tego obserwuje się niebywały dotąd wzrost ich zainteresowania naszym regionem. W latach `90 pamiętam dobrze, iż Niemcy często przyjeżdżali, ale zazwyczaj tylko po to, aby coś odkopać (co opuszczając te rejony zakopali) i bez słowa odjechać. Obecnie ich wycieczki przewalają się rynkiem i deptakiem Jeleniej Góry w liczbie kilkuset osób tygodniowo.
Mimo, iż nie jestem ksenofobem, przybrało to ostatnio według mnie nazbyt intensywny charakter.
Realnie z pomocą unijnego prawa i biurokracji, na której charakter Niemcy mieli stety istotny wpływ, przejmą gospodarczą kontrolę nad tym i innymi euroregionami na terenie “jeszcze” Polski.
Jak zobaczy się rzeczywiste rozmieszczenie tych planowanych euroregionów, to Polska ponownie, niefortunnie stanie się państewkiem “kadłubowym”, jak to Hitler przed wojną lubił mawiać.
Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest germanizacja, gdzie w naszych dolnośląskich szkołach nie język międzynarodowy – angielski, ale właśnie niemiecki jest podstawowym językiem obcym.
Martwi mnie to, gdyż uważam, że więcej cech wspólnych, również historycznych posiadamy z Francuzami.
W kwestii praktyczności języków.
Po niemiecku mówi się tylko w 4 państwach Europy (a raczej 3, bo Lichtenstein przypomina rozmiarem polską gminę).
Po hiszpańsku mówi prawie cała Ameryka ?acińska, po angielsku cała Ameryka Północna, Australia i reszta świata, po francusku gros państewek afrykańskich, Kanada, Gujana Francuska, część Karaibów i kilka pozostałości językowych w Azji.
Dlaczego więc niemiecki?
Po to, aby z Polaka zrobić rozmownego dla Niemca robotnika?
Czy może rozmownego Polaka w Szwajcarii, który w razie opałów uzyska w tym neutralnym kraju azyl i ukryje się na Dachu Europy? Powstanie tam kolejny rząd na emigracji i będzie głosił podobne brednie, jak ten wcześniejszy i ten z Londynu?
Dlaczego ubiegając się o pracę w niemieckiej firmie w Polsce, każdy musi bardzo dobrze znać język niemiecki, skoro wcale nie używa go w pracy?
Dlaczego większość krajów UE (Hiszpania, Portugalia, Grecja, Wielka Brytania, Irlandia, Szwecja, znaczne ustępstwa Francji) pozwoliła swobodnie, na równych warunkach zatrudniać się Polakom, a Niemcy niestety nie, a przecież jedynie ich gospodarka zawdzięcza Polakom swoją wspaniałą koniunkturę, dzięki długotrwałej ich tam pracy?
Wobec tego, czy im zależy na równouprawnionych pracownikach, czy tylko raczej na zwykłych wyrobnikach?

Mówiąc to odnoszę jednak cały czas wrażenie, iż głoszę jakieś staroświeckie poglądy, ale jak tego z innej strony nie ugryzę, cały czas dochodzę do podobnych wniosków.

Obym mylił się wraz z Ligą Polskich Rodzin i Wszechpolakami w kwestii przyszłości UE.
Jednak Konstytucja UE została już wyprodukowana (co ciekawe beznadziejnie przetłumaczona na nasz język, ale ten fakt już dawno był poruszony w mediach), tego nieprzystępnego, 500-stronicowego, najważniejszego dokumentu UE nie można uznać za coś nieprawdziwego.
Dlatego dla własnego dobra trzeba będzie to niestety jeszcze raz przewertować, aby nie wpaść w czysto biurokratyczną pułapkę (zniechęcenie), a możliwe i większą, kryjącą się za tym, hecę. :D

Rambo

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on April 29th, 2006

Zaserwowałem sobie nocną projekcję filmu “Rambo I – Pierwsza Krew”.
Mimo iż najstarsza, z całej serii ta część była moim zdaniem najlepsza.
Zazwyczaj tak jest właśnie z filmami, że kolejne części nie posiadają już odpowiedniego nastroju. Dosłownie kilka filmów z lat `80 i `90 miało udane kontynuację (Predator 2, Alien 2, 3 itd.), obecnie to są już same porażki (Underworld 2, Alien vs. Predator itp.).
Mimo iż technologia jest 100x lepsza, obecne filmy hollywoodzkie są nierzadko puste. Nawet Steven Spielberg popełnił kilka reżyserskich wpadek. Ale widocznie wytwórnie dostosowują się do odbiorców, których wymagania też istotnie się upłyciły.
Wracając do John`a Rambo.
Film na początku wydaje się trochę dziwny. Widz dziwi się, dlaczego ten Rambo jest takim gburem i nie potrafi dogadać się z szeryfem.
Można w trakcie oglądania stwierdzić, że reżyser przegiął, pozwalając gliniarzom i Rambo na takie “Wild West” zachowanie.
Dopiero w ostatnich minutach wychodzi na jaw, co tak na prawdę gnębiło Rambo i doprowadziło do takiego fatalnego obrotu sprawy.
Pozwolę sobie zacytować ostatnie jego wypowiedzi:
A: Nic się nie skończyło Nic!
A: Nie da się tego tak po prostu wyłączyć!
A: Jak byłeś na mojej wojnie, to ty mi zadawałeś pytania.
A: Nie ja!
A: Robiłem wszystko co musiałem, aby wygrać, teraz robię to samo.
A: Wróciłem do domu, a tu nikt mnie nie szanuje,
A: widzę tylko protesty przeciw wojnie.
A: Wyzywają mnie od dzieciobójców i innych takich.
A: Kim oni są, żeby tak mówić, ich tam nie było.
A: Oni gówno wiedzą o wojnie.
B: To był zły czas dla wszystkich, ale to już przeszłość.
A: Może dla ciebie! Życie w cywilu nic dla mnie nie znaczy.
A: Na polu bitwy mieliśmy zasady, honor.
A: Ja osłaniałem ciebie, ty mnie. Tutaj to nic nie znaczy!
B: Jesteś ostatni z elitarnej grupy Nie kończ w ten sposób.
A: W wojsku mogłem latać helikopterem. Mogłem jeździć czołgiem.
A: Miałem sprzęt za miliony dolarów.
A: A tu nie potrafię utrzymać pracy w myjni samochodów!
A: Gdzie oni się wszyscy podziali?
A: Miałem przyjaciół. Gdzie jest Danforth?
A: Gdzie oni się podziali?
A: Tam wszyscy ludzie razem, z którymi walczyłem.
A: Byli moimi przyjaciółmi.
A: A tutaj nie ma nic!
A: Pamiętasz Danforth’a?
A: Nosił czarną opaskę na głowie ze znalezionymi magicznymi znakami.
A: Rozmawialiśmy o Las Vegas, bo zawsze rozmawialiśmy o Vegas
A: i jego pieprzonym aucie.
A: O czerwonym Chevy Convertible rocznik 58,
A: którym mieliśmy jeździć, aż się zetrą opony.
A: W jednym z barów w Saigonie podszedł do nas dzieciak z pudłem do czyszczenia butów.
A: I mówiły: “Pucować? Pucować?”.
A: Powiedziałem, że nie chcę. A Joey się zgodził i je wziął.
A: Wtedy poszedłem po parę piw.
A: A to pudełko było zaminowane, on je otworzył
A: i rozwaliło go na kawałki.
A: Leżał tam i skowyczał. A ja miałem jego flaki na sobie!
A: Chciałem to zdjąć z siebie.
A: Miałem na sobie kawałki mojego przyjaciela!
A: Wszędzie była jego krew. Próbowałem go utrzymać jakoś w kupie,
A: ale mi się nie udawało.
A: I nikt nie pomógł, nikt nie chciał pomóc!
A: A on wtedy powiedział: “Chcę wrócić do domu! Chcę wrócić do domu”
A: I powtarzał w kółko moje imię.
A: “Chcę do domu, Johnny! Chcę pojeździć swoim Chevy!”
A: A ja mu odpowiedziałem “Nie mogę znaleźć twoich pieprzonych nóg!”
A: Próbuję o tym zapomnieć,
A: każdego dnia, od siedmiu lat…
A: Czasami się zrywam z łóżka i nie wiem gdzie jestem. Nie odzywam się do nikogo.
A: Czasami całymi dniami.
A: Czasami tygodniami.
A: Nie mogę tego wyrzucić z moich myśli.

Jest to dobrym zobrazowaniem, jak faktycznie traktowano weteranów po powrocie do własnego kraju, a ponadto ukazuje fobie i lęki, jakich nabawili się na tej wojnie.
Aby uzupełnić sobie wiedzę na temat Wietnamu, polecam dodatkowo film “Full Metal Jacket”.
Ciekawe, co dzieje się z umysłami naszych żołdaków w Iraku.
Ale pewnie nie faszerują ich specyfikami, jak amerykańskich żołnierzy, że niektórzy po powrocie do domów, zabijają swe żony w przypływie bojowej agresji. Było o tym troszkę słychać parę lat temu, jak amerykańscy żołnierze wracali z Afganistanu.

Wolna kultura is back!

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wolna Kultura, Wszystkie on April 29th, 2006

Chciałem oświadczyć, iż przeczytałem “Wolną Kulturę” Lawrence`a Lessig`a (ok. 360 stron).
Mimo, iż książka dużo traktuje o prawie, jest bardzo interesująca i czyta się ją bardzo szybko.
Polecam ją w szczególności wszystkim młodym, którzy zapewne chcą poznać właściwe poglądy na temat naszego dziedzictwa, jakim jest nasza historia, kultura i sztuka.
Główny problem dotyczy obecnej rzeczywistości, w której na nowo, szykanując nowe technologie, odbiera się nam prawo do swobodnego dostępu do różnych treści, łącznie z tymi, które obecnie są lub powinny znaleźć się w domenie publicznej.
Problem przedstawiony jest na podstawie doświadczenia autora książki, profesora prawa Lessig`a z obecnym prawem własności nie tylko intelektualnej w Stanów Zjednoczonych.
Przedstawił on patologie do jakich system prawa, silnie lobbowany przez zamożne grupy interesu, dopuścił się w ostatnich 30 latach.
Kwestia rozbija się przede wszystkim legendarnej wręcz (również w Polsce) domeny publicznej, o której w świecie komercyjnym zapomina się szybko (ktoś przecież stara się, abyśmy nie uświadomili sobie, co jest tak naprawdę normą, a co jest nonsensem w obecnym systemie).

Problemy tutaj przedstawione są dla nas bardzo istotne.
Jesteśmy ludźmi młodymi, którzy żyją w czasie wielkiego przełomu, nie tylko milenijnego, ale również mentalnego, gdzie przyjęty system wartości kolejny raz przechodzi stosowną rewalidację, a kultura z trudem na nowo próbuje uwolnić się spod władzy nielicznych, którzy nie dość, że czerpią z niej ogromne korzyści finansowe, zaczynają ją na własne potrzeby samowolnie modyfikować, równocześnie przyjmując za stan rzeczy, to co jest w rzeczywistości nonsensem.

Nie rozpisując się zbytnio, konkludując, książka napisana została w trosce o naszą i naszych potomków przyszłość, w której kultura jest dziedzictwem wszystkich obywateli wraz z artystami, a nie wyłącznie bardzo wąskich grup lobbingowych wspieranych przez niewłaściwe prawo i prawników, którzy sukcesywnie utrudniają nam korzystanie z tych dobrodziejstw (historia, kultura i sztuka).

Jeszcze raz polecam tą lekturę, gdyż zdecydowanie więcej wiedzy z niej wyniesiecie dla własnej świadomości niż na przykład z “Kodu Leonarda da Vinci”, który perfekcyjnie trafił w aktualną modę (powiem to jak prawicowiec) niszczenia kultury chrześcijańskiej i płynących z niej wartości.
Oby tylko uwalnianie naszej kultury stało się bardziej modne od tego “deptania przeszłości ołtarzy”.

Dylematy

Posted in Ciekawe, Moje życie, Wszystkie on April 27th, 2006

Jak stanowisko przyjmujecie w kwestii polityki?
Czy jesteście po lewej stronie, centrum, czy po prawej?

Jeśli uważacie, że nie posiadanie przez siebie samego poglądów politycznych jest dobrym stanowiskiem, to jesteście w wielkim błędzie.
Jeśli ich nie posiadacie to znaczy, że jesteście lub staliście się pracoholikami, hiper-robociarzami, czy innymi, który zapomnieli, kim i po co są.
Nie wspomnę o białych Murzynach na zachodzie Europy.
Obojętnie, czy ten Murzyn jest czarny, czy też biały, w Europie to zjawisko z racji, iż jesteśmy w krajach I-szego świata, nie powinno mieć miejsca.

Kolejna kwestia.
Chcieliśmy demokracji?
W czasach, gdy się wychowywałem, powszechne i wynikające z tego moje nastawienie było negatywne. Wiadomo lata 90-te to okres niezłego bałaganu.
Już nie będę wnikał, kto na tym skorzystał. Na pewno nie powiedziałbym, że Żydzi.
Oni(syjoniści) sami postarali się, żeby ten problem był bardziej złożony, dlatego nie dałem złapać się w tą absurdalną antysemicką pułapkę. Buahaha!
Jak ktoś jeszcze nie wie, to zapraszam niżej. Wyjaśniłem tam kwestię modnego obecnie “pomówienia” (wyrażę to za pomocą Wołacza) – Antysemito! (normalnie byłoby to z trzema wykrzyknikami – Antysemito!!!.
Wracając do demokracji.
Większość Polaków, którzy przeżyli wojnę, szczerze wyznaje, że walczyli dla demokracji.
Obecnie nie ukrywają rozczarowania i zażenowania.
Od 16 już lat jesteśmy krajem demokratycznym. Na ile poszczególne rządy, władze wpłynęły na naszą świadomość o stanowieniu o sobie?
Skoro, gdy dochodzi do wyborów frekwencja wyborcza ledwie wynosi 60%?
A w Unii Europejskiej(która nie wiadomo jak bardzo ograniczy naszą suwerenność) jesteśmy z woli ledwie połowy obywateli naszego kraju?
Po co ten cały harmider w 1989 roku, skoro obywatele nie korzystają z praw jakie im teraz przysługują.
Przypominam, mimo iż religijny zbytnio nie jestem, czemu ludzka obojętność się przyczynia.
Dobru czy złu?
Zapewne potraficie to sobie uświadomić.

Żywe domowe, czy “na ławkowe” wyrażanie poglądów, politykowanie swoją droga, a bycie narzędziem w innych rękach swoją również?
Gdyby to był Japończyk, już dawno popełnił by samobójstwo z powodu tego wewnętrznego rozdarcia, jakim prawie każdy Polak obecnie się charakteryzuje.
Zalepia sobie te luki indywidualnym dobrobytem, ale w następnej fazie życia na pewno uświadomi sobie, że stał się tak naprawdę niczym. Tak jak nijacy okazali się dzisiaj ludzie żyjący w zeszłym upadłym systemie.
Wracając do demokracji.
Na co My liczymy?
Czy jeśli je posiadacie, są one destrukcyjne, rewolucyjne? (tzn. zniszczyć całkowicie to, co jest złe, skorumpowane, a złodziei skazać na kary śmierci)

Czy posiadacie jakieś poglądy, które nie koniecznie nawet pokrywają się z obecnymi frakcjami politycznymi?
Czy nadal uważacie, że bycie obojętnym czemuś służy?
Odpowiem Wam. Pewnie, że służy.
Służy złu, które przeciw Wam się obróci.
A jak nie przeciw Wam(nam), to przeciw następnym Waszym(naszym) pokoleniom.
Ale najprawdopodobniej odczujecie to jeszcze na swe stare lata.

Tak jak czytam obecnie różne prace socjaldemokratów ze Stanów Zjednoczonych i jednocześnie inne prace konserwatystów, nacjonalistów z Europy stwierdzam, że przedstawiciele tych przeciwległych zupełnie frakcji, przede wszystkim ideowcy, są jawnie zażenowani tym obrotem sprawy.
To co teraz dzieje się w UE i USA jest czymś nieprawdopodobnym. Socjaldemokraci okazali się doskonałym narzędziem w walce z nacjonalizmem w Europie. Obecnie wielu z nich podobnie jak tych w USA jest rozczarowanych.

Cokolwiek z tego wywnioskujecie, ja stwierdzam dwie rzeczy:
1). nie jest dobrze
2). i nie zapowiada się lepiej

Jeśli chcecie być euroentuzjastami, to najlepiej postarajcie się o niemieckie obywatelstwo.
Wtedy wyciągniecie z tego entuzjazmu najwięcej realnych dla siebie korzyści.

Jednak nim to zrobicie, zastanówcie się nad swoim obywatelstwem i prawami jakie z tego płyną.
Jeśli tego nie zrobiliście i nie macie zamiaru, to jesteście straceni.
Tak jak słynna myśl Konfucjusza mówi:
“Kto uczy się a nie myśli jest stracony, a kto myśli a nie uczy się jest w wielkim niebezpieczeństwie.” Decyzja należy do Was. To nie znaczy, że każdy powinien być w niebezpieczeństwie, ale o to, że obecny stan rzeczy jest nie do przyjęcia i należy wspólnie wyprowadzić tą rzeczywistość “na prostą”. Przekładając to na prostszy język, stanowi to alternatywę między byciem nieświadomym, sterowanym hiper-robociarzem lub hiper-kombinatorem a człowiekiem świadomym, nie pozbawionym złudzeń demokratą, szanującym sobie całe spectrum wartości, które wynikają z naszej narodowej historii i europejskiej kultury, a interkontynentalna kultura masowa chce to teraz zatrzeć.
W imię czego?
W imię zezwierzęconego goja?
Zgodnie ze Słownikiem Wyrazów Obcych goj to u Żydów “pogardliwie innowierca, niewierny, chrześcijanin”. Z hebrajskiego znaczy “lud”. Kiedyś natknąłem się na niepotwierdzone informacje, iż w judaizmie gojami są zwierzęta, które Bóg stworzył na podobieństwo człowieka, aby narodowi żydowskiemu się “nie nudziło”.
Jednocześnie przypominam sobie film dokumentalny, gdzie izraelscy żołnierze na jednej z blokad naśmiewali się z Palestyńczyków, których nie chcieli przepuścić, mówiąc “że przecież to są zwierzęta.”
Do tego dołożyć kilka kawałów o Żydach(fragment “A: Czy to jest praca fizyczna, czy psychiczna? B: Nie może być fizyczna, bo jakby była, to ktoś inny by za nas to zrobił.”) i wszystko zaczyna porządkować się w układankę.

Aż mnie mierzi, żeby poruszyć teraz kwestię kultury masowej i globalizmu, które to wyjątkowo upadek cywilizacji chrześcijańskiej sankcjonują.
Do tego dołożyć silnie wspierane przez grupy interesu i nacisku(ciekawe jakie) “niesmaczne” organizacje homoseksualistów.
Natomiast nie zapomnę tego naturalizmu, którego od 8 lat doświadczałem w rozmowach z ludźmi na temat homoseksualizmu.
2/3 z moich rozmówców tłumaczyło to, chętnie używając stwierdzenia: “…przecież w świecie zwierząt homoseksualizm jest na porządku dziennym.”.
Skoro takie przyjmujemy wytłumaczenie, to faktycznie idziemy na zmarnowanie i stajemy się zezwierzęconymi gojami.
Jeśli chodzi o kwestię homoseksualistów. Już w jednym z postów się do tego ustosunkowałem.
Kwestia jest tego rodzaju, że w dzisiejszej hedonistycznej cywilizacji I-szego świata te dewiacje są istotnie wzmacniane przez coraz bardziej wpływowe organizacje ekstremistycznych homo.

Hedonizm – filoz. doktryna etyczna, uznająca przyjemność (rozkosz) za cel i najwyższe dobro człowieka, za główny motyw działania, a uniknięcie przykrości (bólu) za warunek szczęścia.

A wspieranie tej wyodrębnionej grupy (przecież przez ostatnie 50 lat bardzo wyróżnili się w społeczeństwie) jest dobrą metodą na wprowadzanie w naszym “cywilizowanym” świecie zamieszania i moralnego nieładu.
Podobnie jak wspierane są organizacje anarchistyczne, subkulturowe, które również stają się dobrym narzędziem w walce z “normalnością”, narodowością, świadomością i prawdziwą historią kraju i świata.
Wielu młodych obserwując ten “seksualny mix”, zaciera faktyczne różnice własnej orientacji seksualnej.
Uważam, iż część faktycznie rodzi się z tymi odmiennymi preferencjami, ale również uważam, że komuś zależy na tym, aby postarać się o następnych, wzbudzając u chętnie eksperymentujących i młodych ludziach skłonności, które wcale nie powinny zostać pobudzone.
To jest proste do wytłumaczenia.
Stosuje się metodę prowokacji. W momencie słabości człowiek jest w stanie przekraczać pewne granice i właśnie tutaj jest “pies pogrzebany”.
Dlatego obecnie w wielu medialnych papkach prezentuje się tego typu treści, aby sprowokować młodych do eksperymentów przekraczających pewne granice, co kończy się niestety dewiacją.
Jako człowiek wrażliwy potrafię to sobie wyobrazić.
Nie uważam, że pozostałe zboczenia (pedofilia, sadyzm) wynikają z tego, ale są to zjawiska, które w dzisiejszych czasach starają się usprawiedliwiać za sprawą zdecydowanej działalności organizacji homoseksualistów, którzy również stanowią bezwzględną mniejszość w społeczeństwie.
Nie znaczy to, że mogą być przez to szykanowani. Chodzi natomiast o propagowanie tego co Matka Natura przewidziała, a nie tego co przeoczyła.
Dlatego (możliwe, że z boską pomocą) człowiek dostał na tyle pofałdowany mózg, aby te dewiacje intelektem zaakceptować, ale nie krzewić w przeciwieństwie do zwierząt.
Jesteśmy w dobie nowoczesności, dlatego nie pozwólmy, aby ten hedonizm(wynikający z prostych zwierzęcych instynktów) stał się meritum naszego istnienia.
Gdyż inaczej proroctwo Narodu Wybranego się wypełni i po ziemi, niegdyś najbardziej ucywilizowani ludzie staną się najbardziej zezwierzęconymi istotami, których życiem kierują nie wartości moralne a pobudzone instynkty.
Będzie to upadek człowieczeństwa, gdzie ciało stanowi o umyśle, nie odwrotnie.
Będzie nieprawdopodobne, jak ewolucja zostanie wybita z rytmu i zatoczy jeszcze raz krąg, a my na korzyść adwersarza udowodnimy, że gojami byliśmy, jesteśmy i pozostaniemy.

Jestem w stanie iść na duże ustępstwa w tej kwestii, jednak uważam, że nie mogę dopuścić do rozluzowania, jakie w pojedynczych krajach UE miało miejsce.
Stwierdziłem na podstawie faktów, iż ta cała medialna homoseksualna heca, nie zdobyła pożądanego rezultatu, wręcz przeciwnie wzbudzono niepotrzebne antagonizmy. Zapewnie duża część z homoseksualistów wcale nie chciała takiego załatwiania sprawy.
Jednak dobrze opłacana organizacja homo przejęła inicjatywę i skompromitowała całe swoje środowisko. Za pieniądze stali się kolejnymi kozłami ofiarnymi, jak Polacy w Iraku.
Jak wspomniałem stali się narzędziem w czyichś rękach.
Jako grupa, w której znajdują się ludzie o różnym statusie majątkowym i społecznym (preferencje seksualne bezwzględnie ich konsolidują) stali się rewelacyjnymi bojownikami o nowy ład moralny Europy i reszty “świata cywilizowanego”. Ich obecność jest obserwowalna wszędzie, znajdują swoje miejsce w każdej warstwie społecznej.
Nikt nie mógł znaleźć lepszej grupy, tak dobrze zgranej i zakorzenionej w całym spectrum społecznym.

Korporacjo!

Posted in Codzienność, Moje życie, Wszystkie on April 23rd, 2006

Z dzisiejszej debaty pani Olejnik wyniknęło, iż wszyscy obecni tam przedstawiciele różnych frakcji politycznych opowiedzieli się za zmianami na rzecz wolności zawodu prawnika.
Czyli możliwe, że ten korporacyjny monopol w końcu się skończy.
Kwestia jest jeszcze tego tylko, że część chce przez to zmienić zapis w konstytucji, a pozostali załatwić to za pomocą ustawy.
Co ja mogę poradzić w tej sytuacji Korporacji?
Tak jak na “amerykancką” korporację przystało, mogłaby sfinansować zmontowanie jakiegoś Robocop`a. Na pewno dzięki temu wynalazkowi zyskałaby sobie duże poparcie społeczeństwa.
Skutki sądowej obstrukcji za sprawą ich działalności na pewno złagodziłaby bezpośrednia walidacja prawa przez Robocop`a w terenie. xD
Zastanawiam się tylko, czy Sędzia Dread nie byłby przypadkiem lepszym kandydatem. :>

Szufladka dla Tadka

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie on April 22nd, 2006

Rozmawiałem z pewnym panem i ciekawie wyjaśnił mi, jak to jest w kwestii “szufladkowania” innych ludzi. Jak wielkie są obawy każdej jednostki, aby nie zostać zaszufladkowanym “na amen” przez innych. Jak ciekawie mieszkańcy poszczególnych krajów potrafią dzięki samokontroli(często wynikającej z silnych norm społecznych) zapobiec temu niepożądanemu dla każdego zjawisku.
Każdy posiada jakieś poglądy, nie rzadko są one skrajne. Każdy też nie chce albo zawzięcie broni się przed zaszufladkowaniem.
Czemu tak naprawdę służy to “szufladkowanie”?
Czy nie świadczy to o tym, iż nie wypada się zbytnio publicznie wychylać?
Prywatnie każdy politykuje i wyraża swoje poglądy, a w praktyce kryje się z tym w obawie przed represjami z różnych stron.
W Polsce w dużej mierze polega to na wymądrzaniu się, ale w praktyce na tym się kończy.
Nie licząc tego, że wielu mówi, a robi zupełnie inaczej.
Rozmawiasz z kimś potencjalnym, nie mówi normalnie o swoich poglądach lecz pół-szeptem.
Dla mnie wydaje się, iż jest to głównie problem wąskich społeczności, społeczności lokalnych, hermetycznych, gdzie faktycznie szybko można spotkać się z konsekwencjami własnego odmiennego stanowiska. Ludzie zamieszkujący dany region od pokoleń bardzo obawiają się narzucenia złego cienia, złej opinii na ich ród.
Oprócz tego, iż “szufladkowanie” wynika z norm społecznych, stanowi obecnie jedną z bardziej wykwintnych metod kompromitacji kogokolwiek.
Nawet jeśli jesteś istotą myślącą (część z nas jest niestety tylko istotami reagującymi) i publicznie zostaniesz zaszufladkowany, nie ważne co zmieni się w Twoim światopoglądzie później, został on już określony wcześniej.
Podobnym zjawiskiem jest inna odmiana kompromitacji.
Po praktykach jakie miały miejsce w ostatnich czasach widać dokładnie jak bezkarnie, bez dowodów, a wyłącznie domniemając, można oczernić, oskarżyć kogokolwiek o np. pedofilię, antysemityzm itd.
Co z tego, że okazuje się to później nieprawdą. Istotnym dla kompromitatora jest, aby publika połknęła pierwszego news`a.
To tak jak łatwiej jest zabrudzić niż wybielić. I o to w tym całym oczernianiu chodzi.
Ciekawi mnie, jak jest z tym “szufladkowaniem” w Internecie?
Czy ja też wkrótce zostanę albo już jestem dożywotnio zaszufladkowany?
W rzeczywistości temu procesowi podlegamy od samego początku.
Tak jak stało się ze mną: najpierw masculinum, za moment Polak, zaraz później Chrześcijanin – Katolik itd., czyli z góry można u mnie domniemywać szowinizm, polskie kombinatorstwo i prywatę, chrześcijańską naiwność, dewocję i antysemityzm itd.
Nawet pierwszy małpolud(homo erectus), który wyszedł z dżungli, nie był tabula rasa(czystą kartą).
Co z tego, że wyszedł z dżungli, jak za 100 000 tyś. lat jego potomkowie, moi koledzy z klasy dumnie powtarzali: “Welcome to the jungle!” lub “Life is brutal!”
Haha!

Częstotliwość podprogowa?

Posted in Ciekawe, Wszystkie on April 21st, 2006

Obiło mi się gdzieś o oczy, że stosowanie tej częstotliwości w manipulacji ludźmi stało się faktem.
Przydałoby się lepiej zorientować w tej kwestii.

Legacy of Kain 2: Defiance

Posted in Codzienność, Wszystkie on April 20th, 2006

W końcu udało mi się przejść tą grę. Niestety za pierwszym razem (rok temu) zaprzestałem gry, a później wcięło mi gdzieś “sejwy”, dlatego musiałem zacząć wszystko od początku.
Klimat gry bardzo udany. Tryb walki bardzo nowatorski i wciągający, jednak po dłuższej grze można określić go jako nazbyt arcade`owy.
Czas całej rozgrywki wystarczająco długi, jak na tego typu grę.
Fabuła jak na następcę Legacy of Kain: Soul Reaver bardzo wciągająca, stanowiąca ciągłość z poprzednią odsłoną.
Grafika i efekty na wysokim poziomie w porównaniu z wymaganiami sprzętowymi.
Muzyka w dużej mierze identyczna z muzyką Soul Reaver`a – rewelacyjna.
Duża grywalność.
Po epilogu wygląda, iż fabuła wypełniła się, doczekała się swojego końca.
Jednak tematyka Dobra i Zła, wampirów i ludzi, śmiertelności i nieśmiertelności, świata materialnego i zaświatów jest jak najbardziej cały czas aktualna.

American dream

Posted in Ciekawe, Moja praca, Moje życie, Wszystkie on April 18th, 2006

Niesamowite zbiegi okoliczności. USA, GB i PL głównymi agresorami w Iraku.
Czy w tych trzech krajach syjoniści przypadkiem nie mają za dużo do powiedzenia?
Jak czytam o sytuacji w Stanach Zjednoczonych zaczynam widzieć analogię z Polską, oba narody w jawny sposób są ciemiężone przez prawo kraju, w którym żyją.
Jestem w szoku, jak widzę rodzącą się analogię, a amerykańska teraźniejszość stanie się naszą przyszłością, jeśli nadal pozwolimy mimowolnie rozwijać się akurat temu biegowi wydarzeń.

Hail! Gutek Film.
Dzisiaj pani w dzienniku powiedziała, że Gutek Film traci miliony złotych przez piratów – nielegalnie kopiujących filmy z Internetu.
O dziwo Gutek Film wypuścił “Odę do radości”, m.in. chce zbadać medium jakim jest Internet i umożliwić klientom ściągnięcie filmu z Sieci, po uprzedniej zapłacie i zwrotnym “esemesku” z adresem do filmu :o

Natomiast amerykańska RIAA nadal oskarża do ok. 60 milionów Amerykanów o działalność przestępczą w Internecie za sprawą piractwa.
A dziwimy się, że dzisiejsza młodzież jest niegrzeczna i niewychowana, skoro przez takich molochów może być nazywana przestępcami.
Oskarżono nawet 12-letnią dziewczynkę o przestępczość internetową. Miała zapłacić karę w wysokości “iluś tam” milionów dolarów, podobnie jak kilkuset innych indywidualnie oskarżonych przez tych lobbystów, ale poszła jak pozostali na ugody (nie posiadali 250 tyś. dolarów na prawników, aby MOÅ»E wygrać z molochami) i zapłaciła oszczędnościami całego swojego życia w wysokości 2 tyś. dolarów.
lol â??Hands up in the air!”

â??Rok 1984″ Orwell`a się kłania.
Systemy monitoringu “antyterrorystycznego” w Wielkiej Brytanii i USA. :D
Hahaha
I to jest najlepsza metoda zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom – inwigilacja, obserwacja Dzikiego Zachodu w XXI wieku w Stanach.
Ciekawe, kiedy wypuszczą pierwszego Robocop`a :D
Pewnie jak następni Talibowie bez napletków zawalą kolejny wieżowiec/wieżowce :D
U nas w supermarketach przez głośniki babki mówią jeszcze coś ciekawego o świeżych pomidorach, ciekawe o czym będzie mowa za parę lat. :D
Oby: “Balcerowicz musi odejść!” xD
Buhahaha!
Ktoś powie: “Ale z niego prawicowiec i antysemita!”
Hah.
Po pierwsze, to mylenie pojęć, ponieważ nie tylko Żydzi są Semitami. :>
Gwoli ścisłości, ciekawe, że Babilończycy byli Semitami i Antysemitami w jednym (2 in 1), bo szykanowali innych Semitów m.in. Żydów (biblijna niewola babilońska narodu żydowskiego).
Z tłumaczenia wynika, iż są oni jedynymi potomkami Noe Team`u, który przeżył biblijny potop.
Ja nie wiem, dlaczego Å»ydzi mieli tak “przechlapane” z wszystkimi, w całej swej historii.
Czy cały świat kompletnie zbzikował na ich punkcie?
Fenicjanie byli też handlarzami, Semitami również byli, nikt ich specjalnie nie ścigał, a Izraelczyków mieli za miedzą.
Obecnie Semici są reprezentowani przez Żydów i część Arabów, więc jeśli śmiesz zwać się Antysemitą, widocznie szykujesz się na kolejną wyprawę do Ziemi świętej.
Przez to wydaje się, iż jest to określenie powstałe w czasach średniowiecznych, gdy ówcześni chrześcijanie organizujący krucjaty faktycznie walczyli z Semitami.
Ponadto, co mi dzisiaj po antysemityzmie, skoro dotyczy on wspólnoty językowej na Bliskim Wschodzie?
Jak mogę być antysemitą skoro nie jestem w stanie odróżnić języków z tamtych rejonów świata.
Jednak bardzo sprytnie jest dzisiaj nazwać Polaków Antysemitami, ponieważ jako jedni z katolickich narodów Europy zostaliśmy pełnoprawnymi spadkobiercami historii Stolicy Apostolskiej, która w przeszłości namieszała nie jednym Semitom.
Brytyjscy Anglikanie, francuscy laicy, niemieccy pół-protestanci, amerykański zlepek umywa teraz rączki. :D
Szkoda, że my nie wymyśliliśmy sobie czegoś podobnego.
Może zapoczątkujemy coś w stylu “Słowiaństwa” i z Rosjanami, Ukraińcami, Serbami, Słowenami, Słowakami, Bułgarami itd. będziemy tego bronić, ganiąc wszelaki przejaw “antysłowiaństwa”.

Kurde mole przecież zapomniałem, że nasi żołdacy stacjonują w Camp Babilon(w centrum pradawnego Babilonu), więc pokpiliśmy się i antysemitami jesteśmy. Irakijczycy to jedni ze spadkobierców Babilonu(dolina rzek Tygrys i Eufrat).
Polacy uznani są za Antysemitów w wielu krajach cywilizowanego świata, a największe mąciwody na Bliskim Wschodzie: Amerykanie i Brytole nie?
To ja się już całkowicie pogubiłem. :D
Nie jestem pewien, ale wydaje mnie się, iż kolejny raz jakaś “niewidzialna siła” zrobiła z nas kozły ofiarne.
Mimo wpadki Irakijczycy nadal mają do nas respekt, m.in. za sprawą pamięci o wojskach generała Andersa, które w tamtych rejonach mobilizowały się w czasie II wojny światowej. Później były duże inwestycje budowlane, które polscy inżynierowie, architekci, budowlańcy na terenie Iraku zrealizowali.
To dlatego w Camp Babilon z naszych żołdaków nie została jeszcze mokra plama.
Nikt nie poddaje już dzisiaj w wątpliwość, dlaczego pociski moździerzowe, które wystrzelono na Camp Babilon spadły na plac, a nie na namioty.
Mimo, iż pokpiliśmy się, mamy cholerne szczęście, że tylko garstka z naszych tam padła, w przeciwieństwie do Amerykanów.
Dla Polski jest to gra warta świeczki, a nasi ówcześnie rządzący “socjaldemokraci” mieli ropę, ale chyba w mózgach.

Po drugie gwoli ścisłości:
a). Sam aktywnie słucham dwóch izraelskich zespołów muzycznych i jestem jak najbardziej “za” i chcę, aby zagrali w naszym (domniemanym w świecie) antysemickim kraju. Ponadto mimowolnie mam do czynienia z mediami globalnymi i polskimi (Å»ydzi z bardzo wykwintnie polskimi nazwiskami) je również tworzą.
b). Jako domniemany prawicowiec słucham muzyki autorstwa również homoseksualistów, oglądam ich teledyski. Nie mam żadnych mdłości (gdy jest to utrzymane w dobrym smaku). Oni tak jak i my byli, są i będą, dlatego nie ma “my”, czy “oni”, jesteśmy “togeder”. Tak jak ekstremo-separatystycznym homo tak i ekstremo-separatystycznym hetero podziękujemy. :>

Oczywiście to co tutaj oznajmiłem w kwestii naszych żydowskich braci na pewno jest czymś anty, ale jestem pewien, iż wyłącznie prawda jest na usługach obiektywności, nie: fałsz, ułuda i zmowa.
Ktoś pewnie powie: “Weź gościu skończ z tymi swoimi wyimaginowanymi teoriami spiskowymi dziejów”.
Ciekawe więc, czy upowszechniona korupcja też jest wyimaginowana i czego może być ona m.in. rezultatem?
Korupcja i bezrobocie istniało od zawsze, ale tak jak jednego, tak i drugiego wysoki poziom społeczeństwa wcale nie zadowala, jest wielkim jego zmartwieniem.
Dzisiaj wielu Polaków sankcjonuje to, mówiąc: “Każdy orze jak może”. :D
Problem jest tego, że “prawda w oczy kole” i mnie równie często też. Jak najbardziej prawda powinna kłuć, natomiast nie powinna wykłuwać ludziom oczu.
Jako Chrześcijanie powinniśmy wybaczać, jeśli widzimy rehabilitację winowajcy(oczywiście w rachubę nie wchodzą seryjni zbrodniarze i inni seryjni przestępcy).
Zacietrzewienie nie jest nam pisane. Nikt nie jest doskonały, każdy popełnia błędy.
Ja sam popełniłem wiele błędów, jednak wobec naszej aktualnej obyczajowości można za ich sprawą każdego pogrzebać na dobre(“krótka piłka”). Jest to zupełnym zaprzeczeniem ludzkim skłonnościom, ponieważ ustawieniem domyślnym – default jest przez każdego doświadczanie empiryczne, czyli doświadczanie czegoś “na własnej skórze”.
Naszą cywilizacją rządzą przemiany cykliczne, pokoleniowe i w dużej liczbie przypadków potomek nie posłucha swojego rodzica, dopóki sam się na czymś faktycznie “przejedzie”.
I ja za sprawą tych popełnionych błędów, przeżytych wpadek wyniosłem nieocenione doświadczenie, którego zdobycie w sposób przekazu nie byłoby możliwe.
Są ludzie, którzy świadomie szerzą zło i ci, którzy się temu przyczyniają, będąc zwyczajnie zagubionymi lub będąc zupełnie obojętnymi. Należy to moim zdaniem bezwzględnie rozgraniczyć. Kwestia w dużej mierze dotyczy jakości prawa i praworządności w obecnych czasach szczególnie w naszym kraju, gdzie nie liczy się prawda i sprawiedliwość lecz to jak drogi prawnik za Tobą stoi (analogia do Stanów Zjednoczonych).
Problem w tym, że wielu Polaków jest w tym wszystkim umoczonych i nalega się, aby przyjąć to za stan rzeczy.
I nie chodzi mi tutaj o walkę z wiatrakami, natomiast walkę o prawdziwą demokrację, której “***** ***” nie dane było mi jeszcze doświadczyć.
Doświadczyli jej Amerykanie, ale dla wielu jest obecnie tylko rozczarowaniem.
Czy “amerykański sen” staje się złudzeniem?
Jeden z moich znajomych, który skończył prawo, ale nie załapał się na aplikację z wiadomych względów (zrezygnował pewnie, bo przecież Korporacja czekała na niego z otwartymi rękoma) nadal jednak uważa, że sprawiedliwość nie istnieje.
:/
Zło faktycznie przytłacza, jednak nie mnie na szczęście.
Mnie jedynie osłabia, “słabi” jak mój dziadek często mawia. :]