Domniemany koniec świata
Posted in Ciekawe, Moje życie, Wszystkie, Wydarzenia on February 27th, 2006Dowody na katastrofę globalną w 2012 r.:
?? Rok 2012 jest ostatnim opisanym w kalendarzu Majów jako katastrofa na skalę globalną.
?? Przebiegunowanie Ziemi, to zdarza się co 11,5 tyś. lat - ostatnie takie wydarzenie opisane jest w Bibli jako Wielki Potop.
?? Hyperaktywność Słońca - wzmożona aktywność gwiazdy spowoduje występowanie rozbłysków słonecznych, więcej ciekawych informacji znajdziesz tutaj - Protuberacje a tutaj wykres aktywności Słońca
?? W 2012 roku następuje koniec ery wodnika (zob. New Age, ruch hipisowski),
?? Przesłanki, kody Egipcjan i Majów wskazują własnie na rok 2012,
?? Przepowiednie proroków, prorocze sny zwykłych ludzi wskazują własnie na tę datę,
?? Fakty naukowe, Wenus, Mars, Orion oraz inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji szyfrowej jak w roku 9792 p.n.e,
?? Ocieplenie klimatu na ziemi,
?? Katastofy nękające ziemie od ostatnich 2, 3 lat (huragany w Ameryce, tsunami w Azji, trzęsienia ziemi),
?? Przepowiednie papieskie.
m.in. “W pewnym kościele w Rzymie na gzymsie pod sufitem na tabliczkach malują papieży, a jak się skończą, to podobno ma być koniec świata. Benedykt XVI ma przed ostatnią”
Z kolei ruch New Age(posiadający już ogromną liczbę zwolenników) uważa, że w 2012 roku ma zakończyć się era chrześcijańska, co by niejako pasowało
?? Nasilenie się obserwacji UFO na ziemi.
i ktoś sprytnie zauważył fakt, że marszałkiem Sejmu został Andrzej Lepper, co również miałoby niejako stać się współpowodem końca świata
Ale do rzeczy:
“Przebiegunowanie Ziemi to proces w którym następuje odwróceniu pola magnetycznego Ziemi, czyli zamiany bieguna północnego z południowym.
Według naukowców w historii naszej planety zdarza się to od 1 do 5 razy na każdy milion lat, a ostatnie miało miejsce ok. 780 tysięcy lat temu. średni czas jego trwania szacuje się na o.k. 7000 lat. Rozbieżność czasu zmian w zależności od długości i szerokości geograficznej jest bardzo duża, co powoduje powstawanie wielu biegunów ulokowanych w różnych miejscach.
Według niektórych naukowców proces ten trwa obecnie i przy zachowaniu obecnego tempa zmian, pole magnetyczne Ziemi zaniknie na bardzo krótki czas około roku 4000, inne źródła szacują, że proces ten zakończy się około roku 3000.
Silny spadek natężenia pola magnetycznego rozpoczął się przynajmniej 150 lat temu i uległ znacznemu przyspieszeniu w ostatnich latach, należy jednak zaznaczyć, że natężenie pola magnetycznego zmniejsza się stopniowo od maksimum osiągniętego około 2000 lat temu. Przez ostatnie 150 lat natężenie pola magnetycznego zmalało o około 10-15%, a przez okres ostatnich 2000 o około 35%. Nie wiadome jest jednak czy obecnie notowany spadek natężenia będzie się kontynuował w przyszłości, być może jest to tylko miejscowe minimum, a nie długoterminowy trend. Ponieważ proces przebiegunowania Ziemie nie był jeszcze nigdy bezpośrednio obserwowany, słabo zrozumiany jest także mechanizm i czynniki powodujące go nie można stwierdzić z całą pewnością, że obecnie obserwowane zmiany pola magnetycznego są zapowiedzią tego wydarzenia.
Według niektórych opinii czasowe zaniknięcie pola magnetycznego w czasie zmiany polaryzacji biegunów może spowodować znaczny wzrost w ilości bardzo szkodliwego promienowania kosmicznego docierającego na powierzchnię Ziemi. Nie ma jednak żadnych nieodpartych naukowych dowodów na to, że odwrócenie pola magnetycznego miało by prowadzić do jakiejkolwiek katastrofy ekologicznej czy wymierania organizmów żywych. Zarówno homo erectus jak i jego przodkowie przeżyli wiele podobnych katastrof. Według szeroko przyjętej teorii która jest podparta symulacją komputerową, w przypadku czasowego zaniknięcia pola magnetycznego Ziemi, uderzający w jonosferę wiatr słoneczny wzbudzi w niej pole magnetyczne.” (źródło Wikipedia)
“Datę końca świata większość znawców tematu wyznacza na rok 2012, a ściślej rzecz biorąc - na 21 grudnia roku 2012, na godzinę 11:11 GMT, kiedy nastąpi przesilenie zimowe. Skąd ta data? Otóż kalendarz Majów podaje właśnie tę dzień jako ostatni dzień historii, co posłużyło wielu wizjonerom jako punkt wyjścia do budowania teorii o mającej wtedy nastąpić apokalipsie.”
“Nie będzie to jednak oznaczać zupełnej zagłady planety, ale raczej koniec naszej cywilizacji. Co więcej, nie będzie to pierwsza taka apokalipsa. Według Geryla, Ratincksa i naprawdę niemałej rzeszy ich zwolenników takie przebiegunowanie zdarza się cyklicznie co ok. 11,5 tys. lat. Poprzednie miało miejsce w roku 9792 p.n.e., a katastrofę, jaka mu towarzyszyła, Biblia opisuje jako wielki potop. Proroctwa mówią zaś, że w roku 2012 Wenus, Mars, Orion i inne gwiazdy znajdą się w takiej samej pozycji szyfrowej jak w roku 9792 p.n.e.”
A oto zdjęcie ukazujące, jak wielkie znaczenie dla naszego przetrwania na Ziemi ma pole magnetyczne naszej planety (zabraknie go nawet na chwile i na powierzchni Ziemi będzie jak w mikrofalówce, a takie coś może wystapić w czasie apokaliptycznej zmiany biegunów Ziemi, kiedy planeta przestanie się na jakiś czas obracać):
Obecnie w świecie wysoce praktycznym i niejako pozytywistycznym z lekką nutką nihilizmu(ciekawe połączenie) wiemy jakie jest większości podejście do końców świata, katastrof itp.
Ludzi starają się o tym najzwyklej nie myśleć i termin globalnej katastrofy niejako odkładają na później. Nie dziwię się sceptykom apokaliptycznych domysłów, bo większość ludzi woli teraz jednak myśleć optymistycznie i wypada raczej dementować takie pogłoski.
Nasz cywilizacja jest przecież w fazie szybkiego rozwoju, nie ma mowy, żeby coś “spróbowało” nam przeszkodzić. Wszyscy jesteśmy z tego dumni, a głoszenie takich apokaliptycznych myśli jest jakby to określić - niestosowne, nie na miejscu, mamy myśleć optymistycznie w przyszłość, a katastrofy i kataklizmy zostawmy głupcom, religijnej dewocji i szarlatanom.
Ja osobiście nie chcę nic wróżyć, ale szczerze powiedziawszy od jakiegoś dłuższego czasu mam przeczucie, że mimo tej wspaniałości rozwoju naszej cywilizacji, zachodzi pewnego rodzaju przesilenie, to natomiast ciężko jest mi słowami dokładnie wytłumaczyć.
Jestem człowiekiem o melancholijnej naturze, a to powoduje, że w moim umyśle losowo zdarzają się myśli dla mnie samego niewytłumaczalne(jednocześnie nie są to objawy żadnej schizofrenii, ani innego rodzaju dysfunkcji mojego aparatu myślowego ;)) To zaobserwowane przesilenie objawia się m.in. tym przeczuciem, że obecna światła ludzkość z racji zdobyczy nauki, zdobyczy technicznych stała się bardzo pewna siebie, powiedziałbym nawet zbyt pewna siebie.
Obecnie ludzie w dużej mierze nie wierzą w nic innego tylko w technokratyczną przyszłość, ale jednocześnie jest nam jeszcze bardzo daleko do rzeczywistości z fimów science fiction, co stwarza pewnego rodzaju lukę, którą nie wiadomo czym zapełnić. światła część ludzkości staje się coraz bardziej niecierpliwa, a światowy lobbing = globalizm spowalnia postęp poprzez utrzymywanie starych standardów m.in. silników spalinowych i powszechnie “ślepego” spożycia ropy naftowej.
Każdy pochłonięty jest swoją codziennością, nie zaprząta sobie głowy “pierdołami”, jak mrówki w mrowisku wykonujemy posłusznie polecenia naszej cywilizacji, nawet jeśli temu się sprzeciwiamy, to okazuje się jednak w końcu, że byliśmy przewidziani przez ten system, jako jeden z jego “urozmaicających” elementów.
Takie “praktyczne” podejście do sprawy spowoduje, że nasza cywilizacja zapewne zostanie zaskoczona przez ten kataklizm.
Nawet jeśli będzie wiadomo naukowcom o nadchodzącym czymś złym, to ludzkość nie będzie chciała tak łatwo przyjąć tego do wiadomości.
Dlaczego? Bo mamy teraz zbyt wysokie aspiracje i ewentualna porażka w obecnym stadium naszego rozwoju jest nie do zaakceptowania. Jak to tak? Przecież tyle jest jeszcze przed nami do odkrycia, nie ma mowy o jakimś tam Mad Max`ie, czy innej spełnionej apokaliptycznej wizji.
I wtedy dla 99.99% ludzkości będzie już za późno.
Jest to dość frustrujące dla tych, którzy bardziej zaglębili się w tej problematyce.
Ja podchodzę do wszystkiego w naukowy sposób, a przepowiednie i mistycyzmy słabo na mnie (jeszcze) oddziaływują, to jednak stwierdzam, że niepewność części naukowców a innych z kolei zbytnia pewniość siebie nie pokrzepia mnie wcale.
Najlepiej posłuchajcie sobie audycji traktującej o końcu świata w 2012 roku z fragmentami wypowiedzi astrofizyka Patricka Geryl`a autora interesującej książki “Przepowiednia Oriona” na temat nadchodzącej Apokalipsy:
Koniec świata 21 XII 2012- audycja.
Zostało nam niecałe 6 lat, zrobimy co będziemy chcieli, możemy również o tym wcale nie mysleć albo przełożyć ten termin o np.100 lat, to mnie również by bardzo pasowało ![]()


